sobota, 31 grudnia 2016

Zdjęciowy wpis na koniec... roku

Ten mijający właśnie rok to porażka pod względem moich chęci do życia blogowania, może następny będzie lepszy. Żeby całkiem nie popaść w zapomnienie, dzisiaj porcja na szybko zrobionych zdjęć.


Mój świąteczny entuzjazm ilustruje Felin poniżej:


Jak co roku, nie było problemów z choinką czy czymkolwiek, nawet żadne lampki nie ucierpiały. Felin tradycyjnie nałogowo pije wodę ze stojaka i, tak samo tradycyjnie, wbija sobie igły w oczy, a ja załamana je wyjmuję. Ten kot jest geniuszem.


Prezentów dla burasów tradycyjnie również nie było w programie, może stąd te smutne miny.




Choć minęły już jakieś trzy lata, patrzenie na bury duecik nieustannie wprawia mnie w zachwyt.