sobota, 19 sierpnia 2017

Taka pogoda nie sprzyja działaniu

Zawsze jak mnie najdzie na przeglądanie starych postów, tego wyczuwalnego w nich zaangażowania w kocie tematy itepe itede, boleśnie odczuwam utratę motywacji do tego wszystkiego. Przydałoby się tu być chociaż raz w miesiącu... więc jestem? 

Chcę dalej uwieczniać chwile spędzone z kociastymi, problem tylko w tym, że nie bardzo jest co. A może to i lepiej, przynajmniej nie mamy żadnych problemów. 

Wysokie temperatury tradycyjnie czynią z kotów bezwładne, śpiące całymi dniami placki. Jeśli Hesia się wywala w tej pozie to znak, że lato w pełni.



Ten widok nigdy mi się nie nudzi, a raczej z każdym dniem zachwycam się nią bardziej :). Bycie tak uroczym powinno być zakazane, to szkodzi zdrowiu psychicznemu patrzących ;).


Co nie zmienia faktu, że my się nigdy nie dogadamy i nawet mi na tym nie zależy. Zachwycam się na odległość, tysiąc razy dziennie wyzywam od małpiszonów (i dużo gorzej), napełniam miskę, starczy. Ona ma swoich ludzi, ja mam Fisia, wszyscy zadowoleni z tego układu.


Ostatnio pisałam, że kociastym nie zdarzyło się do tej pory zwracać kłaczków... zaraz po tym ta niedobra Królewna chyba trzykrotnie wyrzuciła z siebie całe kłęby sierści. Muszę uważać na słowa ;). W dodatku początkowo z powodu braku świadków, o kłaczki z góry został oskarżony Felin, jako posiadacz bujniejszej sierści i dlatego, że od zawsze to on ma ze wszystkim problemy. Biedaczek przez kilka dni musiał znosić intensywne czesanie, którego szczerze nienawidzi. Hesia oczywiście także była profilaktycznie poddawana tym torturom, ale przecież jej to i tak nie obchodzi.




Żeby nie było, ten smutny ziemniak też potrafi się czasem tak rozwalić, ale to już musi być temperatura zbliżona do tej w Dolinie Śmierci.


Przez większość czasu preferuje bycie kłębkiem w pudełku, tak bezpieczniej. Póki Hesia nie zagryzie pudełka, plując wokół jego szczątkami...


Na koniec placki zbiorowe, wywaliły te fałdy i udają, że są grube ;).