sobota, 1 lutego 2014

Mój ideał kota

Marzy mi się kot. Ale zaraz, przecież mam kota. Co prawda mój buras to wspaniały kociak, lecz niestety nie jest moim wymarzonym kocim ideałem, przynajmniej nie do końca.
Jaki jest ten ideał? Kot domowy, czyściutki, zadbany, waga powyżej 4,5kg i sylwetka atlety, najlepiej w obróżce. Większość tych wymagań Fisiek spełnia (do wymarzonej wagi brakuje równo kilograma, a sylwetkę na upartego można nazwać atletyczną, choć mym skromnym zdaniem bliżej jej do ofiary głodu), ale nie spełnia najważniejszego warunku do bycia idealnym: nie jest miziastym uosobieniem łagodności, jakim była jego mamuśka (o niej jeszcze pewnie skrobnę, ale nie będzie to radosne, więc na razie się wstrzymam). Uwielbiam takie koty, wiem, że jest ich mnóstwo i zazdroszczę ich opiekunom. Futrzaste przylepy, które ciągle pchają się na ręce i kolana, ugniatają, ocierają się, mruczą, wylewnie witają w drzwiach, można je sobie głaskać, kiedy się zechce, a one zamiast zirytowane pacać łapką i zmykać, będą jeszcze wdzięczne za poświęconą uwagę.
Sama słodycz, nieprawdaż?

Może Felaś wyrośnie ze swojej młodzieńczej niezależności i jeszcze będzie miziasty? Miło by było, bo na razie to przychodzi 2-3 razy dziennie na pięć minut, pougniata, pomruczy i idzie (albo zabiera się za molestowanie rąk, wtedy go przeganiam), zdecydowanie woli wyglądać przez okno albo się pobawić zamiast okazywać czułość.
W sumie i tak nie jest z nim źle. Pierwsze tygodnie życia są bardzo ważne dla przyszłego zachowania kota i jego odnoszenia się do człowieka, a on prawdopodobnie urodził się i wychował na warzywnej grządce z dala od ludzi. Nie był przyzwyczajony do ludzkiego dotyku i jego przeszłość nadal się odzywa: reaguje zjeżeniem na każdy gwałtowny ruch i jest  przerażony, gdy na jego teren przychodzi jakiś obcy ludzki osobnik.

Jaki jest Wasz koci ideał?
Ma ktoś u siebie mój ideał kota?  Mogę przygarnąć, jakby się znudził:)

Ciągle się zastanawiam, czy nie rzucić tej bazgraniny, uciec i nie wracać.

6 komentarzy:

  1. Nawet się nie waż... masz pisać.
    O takiego kota to by każdy chciał mieć :3 Co prawda moja kotka waży te 5.2 kg, ale atletą nie jest... przynajmniej mam do czego się przytulić. Przyjdzie gdy jest głodna. Ale jak wracam to przychodzi. Może nie wskoczy dobrowolnie na kolana ani do obcych ludzi nie podejdzie, ale przyjdzie w nocy ogrzać nogi, przywita, będzie przewracać się na plecy. Bawi się kablami i wylizuje kurze i wie jak mnie przepędzić od komputera i dać jej jedzenie. <3 Najważniejszy u kota jest okres wdrukowywania. Co jak był mały przeżył, będzie pamiętał całe życie. ie ma co się dziwić że jest trochę strachliwy. Może z czasem jeszcze bardziej się oswoi.
    Ale się rozpisałam... jak jakieś wypracowanie. Fajniej teraz, jak jest jaśniejsze tło.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, coś jeszcze napiszę:)
      Sonia za krągła na mój ideał, ale i tak jest świetna;)

      Usuń
  2. Też bym tak chciała :) Mój ma fugurę atlety i codziennie ćwiczy (przy czym ja prawie zawału dostaje) xD Ale z tym "mizianiem" różnie bywa, choć narzekać nie mogę, bo codziennie (No prawie, czasem zdarza mu się zaniedbać obowiązki) jestem dopieszczana rano i wieczorem (jak leżę w łóżku) wtedy jestem wygnieciona, mam "czystą" twarz i piżamę od sierści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, kocie ćwiczenia są fascynujące:) O, ten sam typ miziania co u Fiśka, rano i wieczorem:)

      Usuń
    2. Oj, nie chciałabyś zobaczyć kota ćwiczącego na poręczy (wysokich dość) schodów.

      Usuń
  3. Mój kot ma figurę atlety :) Biega skacze i się bawi. Uwielbia miziać i ciągle się łasi :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.