piątek, 7 lutego 2014

"Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie"

Piszę jedną ręką, bo na drugiej siedzi Fiś. Po raz pierwszy od trzech dni się ode mnie nie odsuwa. Nic to, że zaraz będę cała w różowej cuchnącej kociej kupie, niech sobie siedzi, jest taki mięciutki.
To chyba jednak panleukopenia, choroba, która zabija w kilka dni i mało który kot z niej wychodzi. Mamy już prawie wszystkie objawy.
Felaś po kroplówce jakby nieco żwawszy, ale to marne pocieszenie. Zaczął miauczeć, nie da się słuchać tego przepełnionego cierpieniem dźwięku. Trochę mniej rzyga, ale za to żółć zmieniła się w coś przypominającego krew.
Będziemy walczyć, ale i tak już zwątpiłam i tylko czekam na najgorsze, nie umiem tego udźwignąć. Napawam się jego ciepłem, dotykam aksamitnego futerka, wdycham jego cudowny skórkowy zapach, bo może już niedługo. Plecy mnie bolą, ale jeśli zechce, będziemy tak siedzieć do rana.


2 komentarze:

  1. Panleukopenia? Coś słyszałam... :( Zostało tylko czekać i być dobrej myśli... najważniejsze to się nie poddawać.
    Trzymaj się razem z Fisiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj oj :(.. Szkoda kotka :(..

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.