poniedziałek, 10 lutego 2014

Szósty dzień walki

Zwykle piszę o późniejszej godzinie, bo w każdej chwili wszystko się może zdarzyć, ale zrobię wyjątek dla Zuzi, może wejdziesz tu trochę wcześniej i przeczytasz, tak bardzo się niecierpliwisz;)

Mam nieco lepszy nastrój, nadzieja mnie złapała i nie puszcza, ale muszę zachować dystans, by nie przeżyć później wstrząsu większego niż to konieczne, jeśli jednak się popieprzy, i radzę Czytelnikowi to samo, jeśli się wczuł w tę całą sytuację (a wiem, że to możliwe, sama śledziłam internetowo losy dwóch pokrzywdzonych kotów i płakałam, gdy odeszły).

Na dzień dzisiejszy jest prawie lepiej:) Co prawda załatwia się krwią (przez co cuchnie i jest cały upaprany), kuli się i wymiotuje, ale, ale! Jak na ciężko chorego bardzo energicznie próbował się wydostać z lecznicowej klatki i JADŁ. Co prawda tylko trochę i pewnie zaraz się po tym pokrwawi z którejś strony (do tego to był jakiś Whiskas, a moje zdanie o tego typu produktach jest bardziej niż niepochlebne), więc więcej nie dostanie, ale sam fakt, że wziął coś do pyska to już jest coś. I wyniki krwi dużo lepsze (uproszczając: coś, czego wcześniej było 1tys, teraz jest 10tys, co pozwoli mu dalej walczyć).

Trzymać proszę kciuki:)

4 komentarze:

  1. Kochana, ja płaczę razem z Tobą, bo wiem co to utrata kota... i właśnie się wyczułam w sytuację... Nikt Cię w tej chwili chyba pocieszyć nie może i ja próbować nie będę... Wszystko się koarzy z mruczącym biedulkiem... Kurczę, mam nadzieję, że Cie tym nie dobijam, lepiej się zamknę…
    Trzymam kciuki i razem z Zuzą na nowe wieści! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki. :) Szkoda tylko, że mogę dopiero teraz to czytać... o tak przeżywam to razem z tobą... bardzo się w to wczułam. Pewnie tak jak Sara. Cóż, ja nigdy kota nie utraciłam... może dlatego, że nie miałam (no miałam, ale nie pamiętam). No to czekam dalej i oby tak dalej mu się polepszało. :) Jak zjadł whiskas to jest już jakiś krok na przód... dobrze że jest silny, on też się nie poddaje. Przesyłasz na niego jakieś dobre myśli.
    Trzymajcie się :)
    (Właśnie coś zauważyłam, że jesteś jakaś weselsza, bo dawałaś uśmiechnięte minki, oby tak dalej było dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo ;) ,to dobrze ,że coraz lepiej (:

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.