sobota, 15 marca 2014

Gotowe karmy dla kotów - podstawowe informacje.

Ten post może zachwiać poglądami wielu kociarzy... kwestia karmowa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.
Podstawą do zachowania dobrego zdrowia i witalności przez lata jest odpowiednie żywienie. Najpopularniejsze (bo szybkie i proste) jest podawanie gotowych karm.
Karma karmie nierówna, jedne są lepszej, drugie gorszej jakości. Jak wybrać tę odpowiednią i czego się wystrzegać?

Ogólnodostępne karmy z marketu
Zdecydowana większość kupuje jedzenie dla swoich zwierzaków w supermarketach i osiedlowych sklepikach i nie widzi w tym nic złego. Nie zastanawia się nad składem karmy i może nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieją też inne, o wiele lepsze, tylko nie są reklamowane w telewizji i powszechnie dostępne. Dlaczego tzw. marketówki nie są odpowiednim i zdrowym jedzeniem?
Przyjrzyjmy się składowi pewnej popularnej suchej karmy:

Składniki: zboża, mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (w tym 4% kurczaka w brązowych granulkach), produkty pochodzenia roślinnego, roślinne ekstrakty białkowe, oleje i tłuszcze, substancje mineralne, warzywa (w tym 4% marchewki w pomarańczowych granulkach, w tym 4% groszku w zielonych granulkach).
Analiza: białko 28%, oleje i tłuszcze surowe 8,5%, popiół surowy 9%, włókno surowe 2,5%, wapń 1,2%.

Składnika wymienionego na pierwszym miejscu zawsze jest najwięcej. Kot to zwierzę typowo mięsożerne, dla którego zboże w dużych ilościach jest szkodliwe. Węglowodany w postaci zbóż są ciężkostrawne, obciążają delikatne kocie nerki, powodują tycie, odkładanie się kamienia nazębnego i wiele innych dolegliwości. Kot nie potrzebuje więcej niż 5% węglowodanów w swojej diecie, a w takich karmach jest ich nawet aż 50%!
Białko roślinne dodaje się, by zwiększyć ilość tak potrzebnego kotu białka, ale niestety nie jest ono tak przyswajalne jak zwierzęce.
4% wcale nie oznacza, że karma zawiera 4% mięsa, tylko, że tyle procent z całości stanowią elemeny kurczaka (nie mięso, a wszelkie odpady) Poza tym może zawierać elementy z innych zwierząt i w rzeczywistości składać się z produktów pochodzenia zwierzęcego w na przykład 50%. Z tym, że nie wiemy nic o tym, co jest w środku. Może to coś było chore i bardzo nieświeże.
Sucha karma powinna być jednolita i brązowa, kolorowe chrupki ładniej wyglądają, ale są napakowane barwnikami.

Czyli karmiąc mięsożercę pożywieniem tego typu, dostarczamy mu węglowodanów i chemii (barwników, często też szkodliwych przeciwutleniaczy BHA i BHT), a mięsa niekoniecznie zbyt wiele, nie wiadomo ile i jakiej jakości.

Chyba każdy przyzna, że nie prezentuje się to zachęcająco.

Mniej więcej to znajduje się w marketówkach...

„A mój kot je Whiskasa i nic mu nie dolega”
Wiele kotów całe życie je marketówki i nie miewa rewolucji żołądkowych, a ich futro pięknie błyszczy. Jednak skutki niewłaściwego żywienia mogą pojawić się dopiero po latach, kiedy to zacznie wysiadać serce, nerki czy wątroba. Gdyby kot jadał inne pożywienie, niewykluczone, że te dolegliwości nie pojawiłyby się, a życie kota byłoby dłuższe. Jeśli ma nadwagę, to marketówka z pewnością się do niej przyczyniła. Po zmianie karmy na lepszą widać różnicę w jakości sierści, nawet jeśli wcześniej wydawało się, że wszystko z nią w porządku. Czasem też czworonóg staje się bardziej żywiołowy, a zapachy z kuwety mniej intensywne. Po co ryzykować, że ukochane zwierzątko ciężko zachoruje i odejdzie od nas przedwcześnie, skoro w bardzo prosty sposób możemy postarać się zrobić wszystko, by żyło długo, zdrowo i szczęśliwie? Koty mają niezwykłą zdolność przystosowywania się i dlatego są w stanie długo wytrwać nieodpowiednio żywione. Jednak nic nie trwa wiecznie...  O ile koty polujące są w lepszej sytuacji, bo mogą sobie uzupełnić niedobory zwierzyną, to te trzymane w domu są skazane na nas, ludzi, i nie mają wyboru, muszą jeść to, co nałożymy im do miski.

Karmy dla kotów po kastracji i karmy „light”.
Powszechnie przyjęło się, że kot po kastracji potrzebuje specjalnego pożywienia, bo jego metabolizm zwalnia, a on sam staje się mniej aktywny i przez to wzrasta ryzyko utycia i chorób układu moczowego. Dlatego karmy dla kastratów (oraz te light dla kotów otyłych, właściwie skład identyczny, tylko nazwa inna) zawierają o wiele mniej tłuszczu niż zwykłe. Tylko co z tego, skoro są napakowane zbożami (węglowodanami), których kot odpowiednio nie wykorzysta (w przeciwieństwie do tłuszczy) i w rzeczywistości to one powodują tycie. Właściciel z czystym sumieniem podaje pupilkowi specjalistyczną karmę, a potem zastanawia się, dlaczego jego kot mimo tego tyje lub nie chudnie.
By zapobiec problemom z układem moczowym, trzeba po prostu zapewnić kotu odpowiednią ilość płynów - kot powinien wypijać/przyjmować z pokarmem ok 50-60ml wody/kg masy ciała.
Zamiast kombinować z karmami „sterlised”, lepiej zainwestować w zwyczajną, bezbożową, zapewnić kotu odpowiednią dawkę ruchu i go nie przekarmiać, a efekty będą o wiele lepsze.

Podobnie sprawa ma się z karmami dla kotów starszych, kociąt i dla danej rasy. W naturze wszystkie jedzą to samo, myszy nie dzielą się na gryzonie dla kociąt, kotów 7+ i emerytów 12+, czyż nie? Gdy przyjrzeć się pokarmowi specjalistycznemu, jego skład nie różni się wcale lub prawie wcale od składu pokarmu "zwykłego", a często jest nawet gorszy. Pełnowartościowa karma zaspokoi potrzeby kota w każdym wieku, a kocięta po prostu będą zjadać większe porcje.

Czym się kierować przy wyborze karmy?
Przede wszystkim składem, on prawdę Ci powie. Im mniej dodatków roślinnych i więcej mięsa, tym lepiej. Z tym, że ma być napisane „suszone mięso z kurczaka”, a nie „kurczak”. Sam "kurczak" to niekoniecznie mięso, a "mięso z kurczaka" to takie, z którego nie odjęto wody przed zważeniem, więc jest go w rzeczywistości mniej niż podano.
Białko powinno stanowić powyżej 40%  (w suchej karmie), a węglowodany jak najmniej. Żeby obliczyć ilość węglowodanów, wystarczy dodać do siebie wszystkie procenty z analizy i odjąć je od 100%. To co wyjdzie to właśnie węglowodany.
Kupując mokrą karmę dobrze sprawdź, czy nie napisano „karma uzupełniająca” lub filetowa, bo oznacza to, że nie jest pełnowartościowym posiłkiem i można ją podawać najwyżej dwa razy w tygodniu, absolutnie nie nadaje się do karmienia nią na stałe.

Najbardziej polecane karmy

Suche:
Power of Nature
Orijen
Applaws
Acana
Taste of the wild rocky mountain
Porta Feline Finest Sesible grain free
Wild Cat 
Purizon

Mokre:
Power of nature
Grau
Granata Pet
Feringa
Catz FineFood
Terra Faelis
Animonda Carny

Gdzie kupić dobrą karmę?
Oczywiście przez internet! Tanio, szybko, wygodnie, duży wybór, korzystne promocje. Wystarczy dobrze poszukać, a okaże się, że zoologicznych sklepów internetowych jest mnóstwo i mają świetne oferty. Każdy kociarz wielbi Zooplusa :)
W stacjonarnych zoologicznych wszystko jest dwa razy droższe, wybór mniejszy, a suche karmy miesiącami stoją w otwartych workach, wietrzejąc i tracąc składniki odżywcze.

„Nie stać mnie na karmienie kota czymś takim!”
Tak Ci się tylko wydaje. To prawda, marketówka w puszce jest dwa razy tańsza od mokrej karmy dobrej jakości, a za worek dobrej suchej trzeba zapłacić kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych, ale to tylko pozorne koszty. Pożywienie słabej jakości, choć tańsze, nie nasyci tak zwierzęcia, które będzie musiało zjeść podwójną porcję, by się najeść. Nie odczujesz na swojej kieszeni tego, ile kosztuje wyżywienie kota, kupując często małe ilości jedzenia w niewielkiej cenie, ale w ciągu miesiąca uzbiera się całkiem spora suma, zbliżona do kosztów karmienia pożywieniem wysokiej jakości. Na dobrą karmę trzeba wyłożyć jednorazowo dużą kwotę, jednak kupuje się ją o wiele rzadziej i starcza na dłużej. Najbardziej opłaca się zamawiać większe, kilkukilogramowe worki i polować na promocje, wtedy wychodzi najtaniej.
Nie zapominajmy też o ewentualnych przyszłych kosztach leczenia zwierzaka niewłaściwie karmionego.


A ja mam dylemat, bo nie wiem, czy skorzystać ze świetnej okazji i kupić kotu drapak, póki jest promocja, czy sobie odpuścić i czekać wiele miesięcy na kolejną przecenę. Na pieniądzach niestety nie sypiam, a w przyszłym miesiącu chciałam Fiśka zaszczepić, a przedtem zrobić test na białaczkę. Będzie to kosztowało pewnie tyle co drapak albo i więcej. Chciałam wreszcie jakoś ograniczyć wydatki, ale... nie da się :) Chyba, że sobie zrobię prezent urodzinowy w postaci drapaka.
Och ja głupia,chciałabym drugiego kota... za co, pytam się, za co?

4 komentarze:

  1. No więc tak, zaczynam. Choć wszystko to już czytałam kiedyś, wszystko było bardzo ciekawie napisane i na pewno komuś się przyda. O fuj z czego ta karma się składa... O.o Tyle o części karm.
    To mnie zdenerwowało, bo ja nie dawno kupiłam drapak 20 zł drożej... weterynarz duży wydatek to prawda, ale za ile może się przydarzyć taka okazja? Czy masz na myśli ten drapak co ja mam? Jak tak to bardzo polecam, jest świetny. Co tu teraz wybrać... weterynarz myślę, że na pewno musi być tak czy siak, bo to ważne. Tylko czy dasz radę kupić i to i to? Duża sumka wyjdzie. :/ Najlepiej by było jakby było i to i to w końcu oba są ważne, a z drapakiem długo nie będzie takiej okazji. Choć Twój i tak ma przycinane pazury... ale drapak ten służy także do zabawy. Na urodziny fajny prezent, to było by dobre rozwiązanie bo byłoby to i to. Tylko zrezygnujesz z prezentu dla siebie i kupisz kotu drapak.
    Teraz z drugim kotem. Po pierwsze jakbyś go miała to bym Ci bardzo zazdrościła, ale mniejsza z tym xd. Dwa koty fajna sprawa, ale podlicz sobie ile byś płaciła. Dwa razy więcej gdzieś. Weterynarz dochodzi. I czy Fisiek go by polubił? Choć fajnie pewnie by się razem bawiły nie nudziłoby się im. Ja też bym chciała drugiego, ale wiesz dlaczego ja nie mogę. I czy rodzice zgodzą się? Tylko jesli by się jakiś przyplątał, a tu znowu ryzykujesz, że będzie słaby i chorowity, kolejne wydatki. Najbardziej chodzi o kasę i czas też. Więcej jest przy dwóch roboty. A jak teraz już dużo wydajesz i czasem tyle czasu Ci zajmował. Ja się juz pogodziłam, że tylko jeden kot jest, ale to wystarcza. Musisz się nad tym zastanowić. Może kiedyś. :) Jestem za tym żebys kupiła drapak, ale to jest wyrzeknięcie się innej przyjemności. Tój wybór, ja bym kupiła. Juz kupiłam choć wydatki u weterynarza były spore ostatnio (dobrze, że mama zapłaciła). Spróbuj to jakoś poukładać. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. E tam, Twoje posty to zawsze takie same (tzn. świetne).
    Nudzisz mnie tym, że nigdy nie ma Cię za co poprawić :P
    Też bym chciała drugiego kota <3 Ale "za co" nie mam kupić :P
    Bierz drapak, poproś rodziców, by Ci na szczepienia dali, potem im oddasz :P
    Proste rozwiązania SARY :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe :D , czyli nie tylko ja chcę drugiego kota. Ale jednak dwa psy i dwa koty to duży wydatek..

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro ktoś uważa, że go nie stać na wyżywienia kota/ psa lub innego zwierzaka to po co go brać?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.