środa, 18 czerwca 2014

Felasiowi stuknął roczek

Udało się, mały przeżył rok. Dziś świętujemy umowną datę Fiśkowych urodzin. Gdy znalazłam go pod koniec sierpnia, miał około dwóch miesięcy, musiał więc urodzić się pod koniec czerwca/na początku lipca. Zapewne pospieszyłam się o jakiś tydzień, może nawet dwa (Fiś był maleńki, albo przez wiek, albo przez warunki, w których musiał się rozwijać), ale zależało mi na tej dacie.

Dlaczego 18 czerwca? Ta data mniej więcej odpowiada jego wiekowi i przy okazji przypomina mi o pewnym ważnym wydarzeniu. Miło jest móc myśleć, że Fiś rodził się akurat wtedy.

Sierpień
Pod koniec sierpnia znalazłam tę cudną kruszynkę.  Byłam oszołomiona i nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę, bo przecież w domu obwiązywał zakaz trzymania jakichkolwiek zwierząt. Maleństwo było pokraczne i wychudzone, ale niezwykle rozkoszne. Zgarnęłam je w środku nocy i nie miałam dla niego niczego poza tym, co zostało po Kluchu. Wstałam koło piątej i do siódmej siedziałam z buraskiem w jego "izolatce", czyli przedpokoju. Później poleciałam do Tesco i kupiłam tam najpotrzebniejsze rzeczy. Kociątko od razu wiedziało, do czego służy kuweta, co bardzo mnie ucieszyło. Chociaż urodziło się na wolności, nie bało się, było bardzo ciekawskie. Spędzałam z nim mnóstwo czasu i już tego pierwszego dnia imię Felin samo z siebie przyszło mi do głowy. Stopniowo kocię oswajało się z otoczeniem, a my z nim. Zwierzak w domu był dużą nowością dla całej rodziny, ale szybko zapewniliśmy maleństwu swobodę i przestaliśmy zamykać je w przedpokoju. Wtedy jeszcze łaknął czułości i bardzo często przychodził się przytulać.



Wrzesień
Felaś pięknie rósł i przybierał na wadze, ale zorientowałam się, że coś jest z nim nie tak. Biegał na siusiu kilkanaście razy dziennie i nawet mnie, osobie całkiem zielonej w tym temacie wydało się to dziwne. Zaczęło się nasze niekończące się pasmo wycieczek do weta.


Październik
Nauczyłam się łapać kotu mocz do badania. Dostał Urinovet i jakoś się to latanie do kuwety uspokoiło. Fisiu robił się coraz bardziej niezależny, przeczuwałam, że nie wyrośnie na miziaka. Pudełko powyżej i poniżej jest to samo, widać, jak szybko rósł:)


Listopad
Listopad pamiętam jako serię badań moczu i faszerowania kociaka Urinovetem. Wyniki bardzo wolno się poprawiały. Poza tym Feliś nie sprawiał żadnych problemów, był wesołym, rozbrykanym kociakiem. Dużo czytałam o kotach i za sprawą kocich tematów poznałam Zuzię, moją komentatorkę numer jeden:)


Grudzień
Ten miesiąc był spokojny, odpuściłam już z tym moczem, ale za to zrobiłam kotu prześwietlenie. Od kiedy go miałam sapał przy większym wysiłku, co nie jest normalne. Płuca i serce ma jednak w porządku. Sapie do dziś...


Styczeń
W styczniu znów zbadaliśmy mocz, żeby się upewnić, czy jest w porządku...wyszło gorzej niż zwykle. Zrobiliśmy dokładne badania krwi, które niby były w normie, ale mogłyby wskazywać na problemy z wątrobą. Felaś jednak czuł się świetnie i pięknie wyglądał. Szczęśliwy, zadbany kocurek. Hormony zaczęły się w nim odzywać, zaczął się wydzierać, przesiadywać pod drzwiami, molestować moje ręce...


Luty
Miesiąc, którego nigdy nie zapomnę. Przeżyliśmy z Fisiem koszmar, dopadła nas panleukopenia. To paskudztwo przerażało mnie, od kiedy dowiedziałam się jak przebiega, ale nie sądziłam, że będę mieć z nią bezpośrednią styczność. Koty rzadko z tego wychodzą, Fisiowi się udało. Mogło go tu teraz nie być i nie pisałabym tego posta...


Marzec
Przepraszam za zdjęcie poniżej, nie mogłam się powstrzymać:) W marcu Felaś został wykastrowany, było to dla mnie niesamowicie stresujące przeżycie. 


Kwiecień


Maj


Czerwiec

Tak oto z wychudzonego, zapchlonego maleństwa wyrósł mój mały tygrys. Ten rok zleciał tak szybko...maleńki Fiś zmienił się w dużego Felina.


 Felaś dostał dziś w prezencie piłeczkę:
 


 Za poczęstunek miał robić łosoś, ale nie wypaliło, więc... młody dostał łyżeczkę serka wiejskiego. Mój "synuś" ma na co dzień ściśle mięsną dietę, więc niech się cieszy chociaż dziś, jakoś to przeboleję, choć nie jestem przekonana do takich smakołyków.


 Na koniec króciutki filmik z Felinem w roli głównej:

12 komentarzy:

  1. Wreszcie ten post, czekałam od dawna ^^ Bardzo mi się spodobał, zapewne będę go jeszcze czytać kilka razy, filmik już znam na pamięć xd Miło się patrzy na Felasiowe zdjęcia, szybko urósł:) Dobrze, że jest z Tobą nadal i już więcej ma nie być takich problemów, ma się trzymać zdrowy.
    Raz do roku niech ma wyżerkę :) Wygłaskaj ode mnie Felina.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post i ogólnie świetnie przedstawiłaś cały rok Felina. Miło się patrzyło na te cudowne zdjęcia oraz ten króciutki filmik. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego dla Felasia , dużo zdrówka i radości z okazji pierwszych urodzin :-))
    Dużo głasków od nas ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, całe życie w jednym poście :)
    Ja niestety nie zajmowałam się tak dobrze moimi kotkami miałam trzy ale jedna wolała pójść do dziadka czyli jakieś 10 metrów od domu. To nic, teraz jedna z nich ma małe i trzeba się nimi zajmować, czekając twojego bloga wiem jak to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post :). Bardzo ładne zdjęcia, filmik też mi się podobał. Widać, że z niego szalony kocurro ;).
    Życzę kocurkowi jeszcze co najmniej 20 latek w zdrowiu i w tym cudownym domku jaki ma teraz :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpadłam tu dzięki Twojemu kom. u mnie na blogu i... zostaję :))
    Felin jak był, tak jest cudnym kotem, niby takim zwykłym, ale ma "to coś" :))
    Jak widzę różowo nie było, ale życzę wam jak najlepiej, zdrowia i wielu wspólnych lat ;)
    Obserwuję bloga, i powoli wszystko ogarnę :)
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie napisane <3
    Przypomniało mi się jak dostałam Macieja, podobnie jak Twój był zapchlony i chory ( u mnie akurat kocia grypa). Był strasznie zakatarzony, oddychać nie dał rady, miał gorączkę i do tego pchły wchodziły mu w oczy. Brrrrr....
    Szkoda, że nie mam zdjęć Maciejka. Patrzę na Twojego kociaka i wspominam, że przez usunięcie Pupile.com straciłam ostatnie źródło zdjęć Macieja z najwcześniejszych miesięcy życia. Mam dopiero gdy miał jakieś pół roku.
    Przyznam szczerze - jajca to on miał :D Nie to co mój, jeden szew czy dwa mu tylko założyli heuheuhue nawet weterynarz dopiekał mu w sprawie jego małych klejnocików - może dlatego go tak nie lubi :D
    Przepiękny tygrysek, przez ten post wspomniania mi wracają i stwierdzam, że tęsknię, a nie mam nawet pamiątek.
    Po kastracji Twój kocioł nie stał się przytulaskiem? Jeśli nie to się nim stanie, mój dopiero w wieku 3 lat zaczął przychodzić na ręce. Tak to zawsze był indywidualistą :) Do tej pory wstydzi się przy kimś dać buziaka :) Wiesz taka siara XD

    Szczerze, to zazdroszczę Ci takiego szczupłego kota :D Jednak tak po przemyśleniach mój w tym wieku również był bardzo szczupły, więc rozczaruję Cię - kiedyś może przytyć :D

    Daj mu ode mnie jakiegoś smaka :D Dałabym mu suszonej kaczki, ale nie da się jej przesłać przez bloga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dzięki:) Lubię takie komentarze:) Oj przytulaskiem się nie stał i ciekawe, czy się to zmieni...teraz to go lepiej nie dotykać, bo się wkurza:) A przytyć mu nie pozwolę, ma być ścisła dieta i dużo ruchu :D

      Usuń
  8. Fajny filmik.
    Jeju, ten czas tak szybko mija. Dopiero co go znalazłaś, a już tyle macie za sobą. Wspólna historia...
    Moja historia z Ziomkiem jest bardzo podobna.

    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale z niego fajny kot! I historia też ciekawa, co najważniejsze szczęśliwa. Oby więcej już na nic nie chorował i trzymał się zdrowo jak teraz! Najlepszego kociego dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejunii, ile ja bum dała, żeby takiego malutkiego Felasia mieć u siebie w domu :) ale powiem, że masz zawzięcie i wytrwałość jeśli chodzi o weterynarza, ale dzięki temu Felaś wygląda dzisiaj tak pięknie :)
    (Oj, tak, tak, dopiero zebralam się poczytać zaległości)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.