środa, 20 sierpnia 2014

BARFne zakupy

Dzisiejszy post dotyczy wyjątkowej przesyłki... suplementów, które niewtajemniczonym mogą się wydać bardzo dziwne.
Moje koty nie jedzą gotowców, tylko są na diecie BARF. Jeśli nie wiesz jeszcze, co to jest BARF i na czym polega, zapraszam na początek do lektury lutowego posta "Naturalna dieta dla drapieżnika".

Mam za sobą kilka miesięcy czytania o BARFie i robienia nieskomplikowanych mieszanek z gotowego syntetycznego preparatu, Felini Complete. Postanowiłam wreszcie rzucić się na głęboką wodę i zastąpić bardzo łatwy w użytkowaniu FC zestawem naturalnych suplementów.  Trochę się obawiam, że sobie nie poradzę, ale mam teraz dwa koty na utrzymaniu, a FC wychodzi pieruńsko drogo. Poza tym Hesia dorasta i na bardziej przyswajalnej diecie będzie lepiej się rozwijała, a Felinowi przyda się wzmocnienie. Za kilka miesięcy powtarzamy okresowe badania i mam nadzieję, że dzięki takiej diecie wyjdą o wiele lepiej niż wszystkie poprzednie.

Dziś przyszła zamówiona jakieś trzy dni temu przesyłka. Kurier trochę zabłądził, a potem nie mógł znaleźć paczki, ale ją otrzymałam. Felin dobrze wie, co oznacza kartonowe pudełko, już wielokrotnie odpakowywał ze mną kocie zakupy.


Hesia tymczasem nie raczyła nawet spojrzeć, póki nie otworzyłam paczuszki. Później już przyłączyła się do Felina. Coś przyciągało kociaki, bardzo pchały się do zakupów.



Pod kartonami były moje cenne nabytki. Przesyłka lekka i niewielka, ale dość kosztowna. Pocieszam się tym, że suple są wydajne i wystarczą na bardzo długo.




 W reklamówce był olej z wątroby dorsza, źródło witamin D, A, oraz kwasów tłuszczowych.



Kolejna była sól himalajska, prosto z Pakistanu ;) Krystalicznie czysta, naturalna, wykazująca właściwości prozdrowotne, używana jako suplement sodu i chloru.


Następna jest suszona hemoglobina, źródło żelaza.


Oraz moje ulubione pojemniczki Lunderlandu: drożdże browarnicze (witaminy z grupy B), mączka ze skorupek jaj (wapń) oraz mączka z alg morskich (jod).


Wszystko razem:


Wszystko razem z kociskami, które uparły się na wąchanie opakowań:


Fisiek wyjątkowo upodobał sobie drożdże... dałam mu na palcu na spróbowanie, smakowały:)


Napisałam, że to już wszystko, jednak brakuje czegoś, co jest widoczne na zdjęciu otwartej przesyłki. Czy wiecie, co to?

Tak, miarka do suplementów, która zaplątała się w śmieci i wyniosłam ją razem z nimi... uratowała się w ostatniej chwili, przypomniałam sobie o niej, gdy zobaczyłam ją na zdjęciu.

Jest mała, nie miałam z czym porównać, a model sam mi się rozwalił przed aparatem, więc...


To już całość zakupów. Jak wygląda zawartość pudełeczek, okaże się w następnym poście, który będzie dotyczył przygotowywania BARFnej mieszanki. Mogę tylko zdradzić, że większość jest w formie proszku i mało brakowało, a dostałabym ataku astmy podczas oglądania zawartości.

Mam nadzieję, że długość posta nie przeraża. Na deser zdjęcia kociaków, które coraz lepiej się dogadują, chociaż uprawiają dość brutalne zapasy z mrożącymi krew w żyłach efektami dźwiękowymi w wykonaniu przygniecionej do ziemi Heśki. Chyba Fisiek chce pokazać, że on tu rządzi, a Heś nie chce się poddać. Nie wtrącam się, ale denerwuje mnie, że Dzidziunia kopie Felasia w głowę. Oby nie uszkodziła mu przy tym oka.



A to było coś pięknego - Felin lizał Hesię! Co z tego, że trwało to kilka sekund, a potem zaczęli się bić.

9 komentarzy:

  1. Wspaniałe zdjęcie na końcu ;)
    Fajne zakupy, super, że możesz tak karmić koty :)
    SARAH

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zakupy. ;) Super zdjęcia. ^^ Ale oni słodcy. ^^
    Pozdrawiam Alu ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hoho, świetna paczka! Czekam na posta o przygotowaniu BARFnej mieszanki :3
    Przepiękne jest zdjęcie, jak Fiś wtulony w Heśkę, liże ją po główce *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam czytać o BARF'ie, dlatego czekam na jak najwięcej postów z nim związanych. Może to dlatego, że na co dzień tego nie mam, jednak kiedyś muszę spróbować, choćby z FC :) Muszą mi wystarczyć gotowce.
    Post bardzo krótki, jakoś szybko te suplementy się skończyły. Pudełka są bardzo atrakcyjne i przyciągają moją uwagę :3 Bardzo mi się to wszystko podoba. Fajna ta mała łyżeczka. Powodzenia w odmierzaniu suplementów, jakoś sobie poradzisz, chociaż na pewno nie będzie to takie łatwe, jak przy FC.
    Wydaje mi się, że Heś urosła, ogólnie ładniej wygląda, szybko u Ciebie wydobrzała :) O takiej opiece i żarciu wiele kotów może pomarzyć, mała miała wiele szczęścia, że trafiła akurat tutaj.
    Miło mi się patrzy na koty penetrujące paczkę, wiedzą, że to dla nich.
    Jak na początek, jest świetnie. Muszą mieć jeszcze trochę czasu, kiedyś bardziej się zaprzyjaźnią. Chwilami jest pięknie <3 Kochany Fisiu... oby niedługo tak razem spały i się bawiły mniej brutalniej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super paczuszka, ja też myślę żeby dokupić takie wspomagacze dla mojego barfującego zwierza :). Moje koty jednak nie są na barfie, co do tego już nie mogę nikogo przekonać. Ważne, że z psem się udało :).

    OdpowiedzUsuń
  6. O jak słodko razem wyglądają, a kto się czubi ten się lubi więc te walki może tylko tak strasznie wyglądają :)
    Paczka fajna, koty od razu wyczuły że to dla nich. Ja o BARFie kiedyś myślałam, ale chyba za dużo zamieszania i mieszania dla mnie, ale chętnie poczytam jak Ci idzie - może kiedyś sama skorzystam z porad :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne zakupy ;). Ja tam na BARFie się nie znam, myślałam, że to tylko surowe mięso :P,a tu proszę, jeszcze witaminki itd. trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Niemałe zakupy :))
    Drożdże takie dobre ^^
    Kociska są takie urocze! A ten akt miłości (?) Fisia do młodej był mega uroczy <3
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No, no spore zakupy.
    Ja nie raz myślałam o BARFie, ale coś jeszcze się na niego nie przestawiłam. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.