sobota, 30 sierpnia 2014

Kocia miłość kwitnie (albo i nie)

Wakacje się kończą, lada dzień buraski przestaną cieszyć się moją niemal całodobową obecnością i zaczną zostawać same. Same, ale nie same. I to jest ta zaleta sprawienia sobie drugiego kota.


Przez większość czasu każde zajmuje się sobą i się do siebie nie zbliżają. Kilka razy dziennie urządzają ganianki i bijatyki. Obserwuję je uważnie i powoli zaczynam rozróżniać, kiedy się biją, a kiedy bawią. Tak samo z wylizywaniem - takie "z sympatii", jak na "sesji z krzesła" bardzo ciężko zobaczyć. Najczęściej liźnięcia poprzedzają atak, gdy jedno chce wyrzucić drugie z legowiska. Niemniej jednak jest coraz lepiej i świetnie się na nich patrzy.


Moje czarnowidzenie często się sprawdza, tym razem także... zostawiłam ich samych na godzinę, a po powrocie zastałam felasiowe oko w kiepskim stanie. Prawdopodobnie Heś wreszcie trafiła w nie swoją uzbrojoną nóżką, gdy w trakcie przepychanek uskuteczniała kopanie Fiśka w głowę. Leczymy sobie teraz zapalenie spojówek.


Ale Hesia lubi Fisia i już go przeprosiła polizaniem w uszko:



Hesia nam rośnie:) Słabo widać, ale ma podwójne górne kiełki, a dolne już są stałe. Jakoś wcześnie wymienia zęby. Czyżby była starsza niż się wydaje, czy to wpływ polepszenia warunków życia?




Dzidziuchna jest jeszcze nieokrzesana, nie nauczyła się manier domowego kota:) Ciągle reaguje histerycznie na widok jedzenia, podczas gdy Felaś w milczeniu czeka na swoją porcję. Jest taka ciekawska, radosna i irytująca, typowy kociak. Drapie drapak! Co prawda tylko dodatkowo, bo ściany i meble są atrakcyjniejsze, ale to już bardzo dużo.


Już raczej nie ma co się przejmować tyfusem, Heś jest z nami trzy tygodnie i została raz zaszczepiona. Niedługo do jej tarczy obronnej dojdzie jeszcze drugie szczepienie.

Heś nie jest zbyt kontaktowa, jeszcze się nie zaprzyjaźniłyśmy. Pozwala mi się ponosić na rękach i czasem mruczy, ale żadnej więzi między nami nie ma. Musimy dać sobie więcej czasu.


Kociaste się teraz stresują, bo mamy mały remont kuchni. Hałasy, przemeblowanie i zamknięcie w pokoju je męczy, mnie zresztą też. Bałam się o lęki Fisia, ale znosi wszystko dość dobrze. Buraski mają teraz nową podłogę do tuptania:)


To może na zakończenie zaleję Was zdjęciami słodziaków:







8 komentarzy:

  1. Mój Pyś jest taki podobny do Fisia... Zawsze sobie spokojnie czeka na jedzenie. A Forcia, to klon Hesi. Biega, wariuje, zabiera Pysiulowi porcję jedzenia i te de i te pe XD
    Ładne zdjęcia, i fajne panele :) Nie widziałam jeszcze takich O.O Z wyglądu przypominają drewnianą podłogę, serio :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest coraz lepiej z kotełami, z każdym dniem się bardziej poznajecie, macie na to dużo czasu:) Jeszcze się mała manier nauczy, Felin musi ją nauczyć :D
    Biedny poszkodowany Fisiu :/ Niech szybko mu to oczko wyzdrowieje.
    Heś bardzo się zmieniła, wydobrzała w dobrym nowym domku :3 Nie dziwię się, miała farta.
    Bardzo ładna podłoga, u mnie podobna, ale inne kolory :D Remonty męczą, moja Sońcia jakoś też musiała przeżyć.
    Super zdjęcia, kochane koty, miło się patrzy na tę dwójkę <3 Miny Hesi mnie rozwalają xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww, ależ oni są rozczulający ♥ Miałam uśmiech na twarzy jak oglądałam te foty <3. Przepiękni :d. Felaś niech zdrowieje, a Heś.. no mam nadzieję, że jej się to nie powtórzy :P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesu jak oni cudnie razem wyglądają *o*
    Takie przytulasy :)
    Fajne zdjęcia, pozdrawiam serdecznie! :)
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne kociaczki ^^ Jeszcze się z Hesią zaprzyjaźnicie :)
    Hahaha, fajna podłoga :D
    Eh, to zapalenie spojówek...
    SARAH

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma to jak dwa koteczki :-)
    Tez mam dwa tylko dlatego aby sie wzajemnie soba zajmowały (miziały, broiły, podgryzałay itp) pod nieobecność personelu.
    Jak wracam z pracy nigdy nie wiem w jakim stanie zastane dom :-)))))
    Wspaniałe są Twoje kotki :-)
    Smutno im bedzie na poczatku ale przyzwyczaja się - mają sibie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. I teraz wszystkie samotne kociary usychają z zazdrości, jak Ci się ogromnie poszczęściło :D
    Cudne widoki, choć bardzo się różnią, są tacy podobni <3
    Zdjęcia okropnie słodkie, cuda <3
    Rozbawiło mnie to zdjęcie, gdy Hesia leży na plecach, a na niej Fiś i ona zrobiła takie wieelkie oczka :D Hah :D
    Pozdrawiamy :*

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.