sobota, 27 września 2014

A u nas znów zakupy

W tygodniu przyszła niewielka przesyłka. Nic specjalnego, nawet się na nią zbytnio nie wykosztowałam, ale i tak się pochwalę:)
Felin już wie, że pojawienie się paczki zwiastuje przeróżne atrakcje i jak zwykle był nią bardzo zainteresowany, a Hesia wzięła z niego przykład.



Tradycyjnie Animonda - przydaje się, gdy mięso się skończy albo, jak przedwczoraj - przez pomyłkę zamiast mieszanki wyjmę zapasowe mielone serca...


Tauryna, bo poprzednie opakowanie już prawie się kończy, oraz karma uzupełniająca Cosma. Jedyną funkcją karm filetowych jest rozpieszczanie kota i urozmaicenie mu diety - nie są to posiłki zbilansowane, to po prostu bardzo chude gotowane mięso z drobnymi dodatkami. Do tego drogie... ale postanowiłam choć raz zrobić kotom tę przyjemność i zmarnować na to pieniądze. Wybrałam jak najwymyślniejsze smaki, bo kupowanie kurczaka czy wołowiny w takiej formie byłoby pozbawione sensu. Tak oto kociaste będą miały okazję zakosztować tuńczyka, sardynek, makreli i łososia (oraz kurczaka, niestety w zestawie była jedna puszeczka).


Tuńczykiem żarłoki były zachwycone.


A oto coś, co ani trochę mi się nie podoba... ale dołączono to gratis, więc nie powinnam narzekać. Eukanuba, karma bardzo rozreklamowana, bardzo droga i bardzo przeciętna. W składzie ma różne dziwa, a przede wszystkim kukurydzę i ryż, czyli produkty, które źle wpływają na koci układ pokarmowy. Jako, że u nas sucha karma pojawia się w jadłospisie tylko w czasie totalnej mięsnej awarii albo jako przysmak, to uznałam, że Fiśkom taka ilość nie zaszkodzi i będę je nią od czasu do czasu częstować.


Podkładki pod kuwetę. Bure kopią w żwirku bardzo intensywnie, więc roznosi się i rozsypuje we wszystkie strony. Liczę na to, że maty trochę ograniczą bałagan. Dostawiłam drugą kuwetę (a może raczej małą płytką tackę - starą kuwetę Fisia kupioną na szybko w Tesco), bo Hesia po raz drugi nasiusiała na łóżko. Sytuacja zaczyna robić się dramatyczna, więc teraz w mój tryb życia włączone jest odganianie Hesi od łóżka, pilnowanie, czy już wieczorem siusiała czy nie i stałe obserwowanie, czy nie próbuje sikać w jakieś inne dziwne miejsca. Druga kuweta ma jej ułatwić zadanie trafiania tam, gdzie powinna.
Maty po trzech dniach zostały pogryzione przez Fiśka, nie ogarniam tego kota.


Piórkowa wędka. Już kiedyś taką mieliśmy; rozsypała się po kilku godzinach, a Fisiu tak za nią szalał, że aż wreszcie ją pożarł. Tym razem nie wytrzymała nawet pięciu minut, znowu męczymy się na prowizorycznie naprawionej.

Świadoma nędznej jakości, zamówiłam ją dlatego, że dawno nie widziałam bawiącego się czymś Felina. Od czasu przeżycia tyfusu zainteresowanie zabawkami malało, ostatnio nic go nie interesuje. Dlatego widok Fiśka skaczącego i ganiającego za piórkami bardzo mnie ucieszył. Jeszcze jak zaczął podskakiwać na panelach... taki wielki słoń robi mnóstwo hałasu, nie to co zwiewna księżniczka Hesia:)
Tak to wyglądało przed zabawą, Heś zaledwie złapała piórka w pyszczek i już się rozsypało.


Koty od tej wędki zgłupiały. Hesia mnie boleśnie podrapała, a Felin zaczął warczeć i nie chciał jej puścić. Trochę boję się z nim nią bawić, bo bardzo łatwo może dojść do połknięcia elementów, już ja wiem, do czego zdolny jest Fiś w morderczym amoku. Gdy już złapie piórka, jego uwagę mogą odwrócić tylko... ukochane słodkie płatki śniadaniowe. Tak, wstyd przyznać, ale dla Fisia nie ma nic cudowniejszego od chrupiących miodowych kuleczek.

Tu filmiki, jeden po odpakowywaniu, drugi z zabawy wędką.




  Karton oczywiście też się do czegoś przydał:

Ten tydzień był przełomowy - w niedzielę obudziła mnie Hesia, leżąca na mnie i mrucząca. Jednego ranka położyła mi się nad głową, innego ułożyła na ręce, a kolejnego usiadła tuż obok i mruczała, gdy Felin się do mnie przytulał. Wreszcie zaczęła okazywać mi jakieś zainteresowanie poza porą karmienia, nasze relacje się polepszają.


Fisiu też powrócił do swojego dawnego zwyczaju - budzenia mnie o piątej, szóstej rano. Kładzie się na mnie, obdarowuje kocimi buziakami i udeptuje, mrucząc przy tym bardzo subtelnie, bo bezgłośnie.


Dawno nie siałam trawy, ciągle o tym zapominałam albo po prostu mi się nie chciało. Nareszcie się udało, moje kozy przeszczęśliwe.


Robię zdecydowanie za długie posty, ale wolę napisać raz a porządnie, niż się rozdrabniać. Mam nadzieję, że to nie zniechęca do czytania. Kiedyś myślałam, że szybko stracę pomysły na posty, bo co tam taki kot, przecież tylko je i śpi, z psami wykonuje się więcej interakcji i jest o czym pisać. Jednak im dłużej mieszkam z tymi dwoma potworami, tym więcej szczegółów dostrzegam, koty wcale nie są nudne. Szczególnie, gdy ma się więcej niż jednego:)

11 komentarzy:

  1. Fajne zakupy. ;3 Wcale nie są małe, przecież nowa karma. :> Ale ładnie jedzą, bawią się, rozrabiają i śpią te Twoje koteły. :33 xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne rzeczy.
    A filmiki się odtwarzają! Czyżby wrzucone przez youtub? Ale tak poza tym, to skoki Hesi i fikołki w powietrzu były perfekcyjne! :D Miło się oglądało oba filmiki :> Kochane kotki <333
    Oby Heś już się nie załatwiała na łóżko. Myślałaś może o zakupie porządniejszej kuwetki?
    Teraz jest promocja na te z wysokim rantem: http://www.zooplus.pl/shop/koty/kuwety_pielegnacja_kota/kuwety/kuwety_prostokatne/332882

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu ten tekst tak się zrobił :/

      Usuń
    2. Przecież dobrze się zrobił?:) Nie, nie przez Youtube, może dlatego się wtedy nie odtwarzały, że nie były opublikowane, tylko w podglądzie:) A drugą kuwetę z pewnością za jakiś czas zakupię, na razie krucho z kasą:)

      Usuń
  3. Zakupy dla zwierząt są super, najgorszy moment to płacenie za nie :p . Mój Enzo ma 2 kuwety, różowa ♥, kupowana na szybko, bo w dniu przybyciu mojego poprzedniego kota :c, a różowa, bo to była samica :D. Moja mama kilka miesięcy temu od koleżanki z pracy dostała kuwetę, bo jej już była nie potrzebna. I ma granatowo-białą kuwetę, wartą ponad 100zł, ja za kuwetę w życiu bym tyle nie dała :D. Ja też muszę zrobić jakąś wędkę dla kota. Nie kupuję, bo oszczędzam xd, ale coś muszę wykombinować atrakcyjnego dla kota, bo wszystkie piłki, myszki, myszki na wędce są nudneee. Dlatego oddałam większość zabawek koleżance, która ma małego szaleńca i kocha się bawić ten kociak :D. Ale Hesia to skoczny kot, a na pierwszym filmiku, kociak, który liże Twoją dłoń to Hesia czy Fiś? Bo ja ich nie rozróżniam, na drugim filmiku jeszcze tak, bo Fiś jest większy, ale na pierwszym tego tak nie widać. Ja całe szczęście mam kota, który sam sobie je trawę na podwórku, więc nie muszę się bawić w sianie trawy w doniczce :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak kocie zakupy:) Paczka dość mała, ale i tak cieszy, jest tam kilka ciekawych rzeczy.
    Fajnie masz, że koty takie chętne do otwierania paczki i pomagają, nie to co mój grubas ;-; Muszę sobie sama radzić przy otwieraniu.
    Zapasik gotowej karmy na wszelki wypadek być musi. Rozpieszczasz te koty, na pewno im filetówka bardzo smakuje, cóż, raz można, niech mają :)
    Właśnie widziałam, że teraz rozdają Eukanubę... jak gratis to gratis, ja też bym brała. Taka ilość im nie zaszkodzi, na pewno się nie zmarnuje.
    Ja mam podobną podkładkę, inną, ale na pewno działają tak samo. Coś tam ten żwirek zbiera, oby też u Ciebie się sprawdziło. Hesia musi nauczyć się, że załatwiać się trzeba tylko do kuwety.
    Wędkę mam identyczną, jest to druga ulubiona mojej Soni. Nie szaleje za nią tak jak Hesia, czego zazdroszczę, ale czasem widuję ją jak skacze w powietrzu :3 Heś to lata za tym piórkiem <3 Aj ten Felin, mógłby wziąć przykład z koleżanki, a nie iść w ślady leniwej Soni.
    Moja robi dokładnie to samo co Felin, mocno trzyma wędkę w zębach, warczy, miauczy i z tym chodzi po domu (wlokąc patyk za sobą). Kto by wiedział, o co chodzi tym kotom :p Wędka oczywiście posklejana taśmą, nie ma opcji, by się nie rozwaliła.
    Świetne filmiki, miło mi się oglądało (i jeszcze ta muzyczka przy pierwszym xd). Koty wariują przy jedzeniu :3
    Dobrze, że wreszcie się Tobą zainteresowały, fajnie jest obudzić się z kotem u boku (lub na sobie) :) Chciałabym taki budzik <3
    Ja będę siać trawkę jak zrobi się tak zimno na zewnątrz, że moja przestanie wychodzić. Tacy z nich roślinożercy xd
    Nie są za długie, mi takie pasują :) Też tak myślałam, chociaż często mam pustkę w głowie, zawsze coś tam ciekawego (lub i nie) o kocie się znajdzie. Oczywiście, mając dwa koty idzie to jeszcze łatwiej ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. A i tak najważniejsze z tego wszystkiego jest pudełko! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się z tych zakupów jak Twoje koty :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochane kotysie nie mozna sie z nimi nudzic.
    Ja na moje moge patrzec godzinami a przytulaskowanie uwielbiam.
    Taaaak do moich kurier tez by mógł przychodzic codziennie - uwielbiaja zakupy :-)
    Mizianki dla burasków przesłodkich przesyłamy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzie tam za długie posty, idealne i z przyjemnością się je czyta :)
    Fotografie także śliczne, świetne ujęcia i jakość przyjemna dla oka! :D
    Kociaki przecudne, idealny z nich duet *.*
    Zakupy ciekawe, acz wcale nie takie małe - hehe, ale i tak pudełko najlepsze dla kocich burków :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Z przyjemnością się czyta :) widać że kochasz to co robisz :) powodzenia z kotami i fajne zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.