sobota, 20 września 2014

Felina pierwsze nadziemne wycieczki

Niespodziewanie trafił się materiał na pamiętnikowego posta. Dziś miało być edukacyjne zanudzanie, ale jednak odłożymy je na za tydzień.

W czwartek nastąpił przełom: sprawny inaczej, ciapowaty i strachliwy Fisiu odkrył nową przestrzeń w swoim, wydawałoby się dobrze mu znanym, królestwie.


Jeśli uważacie, że po prostu pozazdrościł Hesi i wskoczył za nią na półkę, to jesteście w błędzie. Fisiowi by to nie przyszło do tej wrażliwej ładnej główki. To ja jestem sprawcą... szkoda mi się zrobiło mojego pupilka i podsadziłam go na lodówkę. Wszędzie kładzie się nacisk na udostępnienie kotom powierzchni na wysokościach, idealnym jest, by kot mógł obejść całe pomieszczenie, nie dotykając podłogi. Od dawna podobał mi się ten pomysł, teraz został wdrożony w życie przez oba koty. Felinowi też się taki luksus należy, nie tylko sprytnej Hesi. Sam nie umiał, to trzeba było mu pokazać.



Wystarczyło raz pokazać, by mu się spodobało. W drugim pomieszczeniu już sam wskoczył na meble, a następnie ganiał się po nich z Hesią. Cóż... nie będzie trzeba ścierać kurzy, koty się tym zajmą:)



Ciągle ktoś twierdzi, że są bardzo podobni... ja ich mylę tylko po ciemku i bez okularów :D


Wydaje mi się, że Felin schudł. To znaczy waży tyle ile ważył, czyli 4,5kg, ale fałda nie jest taka przerażająca (oj, jest tam za co złapać...), a wcięcie w talii zrobiło się wyraźniejsze. Przepychanki z Dzidziuchną dobrze na niego wpływają.


Heś tymczasem jest kluskowata i niekształtna, co mnie irytuje, ale nie tracę nadziei na to, że jeszcze z tego wyrośnie. (Nie, nie przesadzam:)


Ostatnio przez kilka dni męczyła się z zębem. Mlaskała, tarła pyszczek łapką, miała nawet odruchy wymiotne. Na szczęście w końcu wypluła ząbka, a ja zostawiłam go sobie na pamiątkę. Dołączy do jedynego zachowanego mlecznego kiełka Fisia.


Przeżyłam małe załamanie w związku z BARFem. Dla samego Fiśka nie trzeba było się w tym babrać na taką skalę. Teraz mieszanka z 3kg mięsa starcza na zaledwie dwa tygodnie, co doprowadza mnie do rozpaczy. Nienawidzę oporządzać mięsa, nienawidzę latać za nim po sklepach. Jego zapach wywołuje u mnie mdłości, przy mieszance nie oddycham przez nos, bo inaczej nie dałabym rady. Przygotowywanie tego wszystkiego zajmuje kilka godzin, a ja jestem zmęczona i mam naukę na głowie. Moja waga ledwo waży, mam problemy z odmierzaniem suplementów. Najchętniej rzuciłabym to wszystko i zakupiła wielki wór suchej karmy... ale nie mogę tego zrobić, sumienie mi nie pozwala. I finanse, barf jest dużo tańszy.
Dlatego co dwa tygodnie będę przeżywać to od nowa i znów prawie płakać nad miską z padliną, a przez resztę czasu cieszyć się pięknymi, szczupłymi i zdrowymi kotami. Sierść Felina jest cudowna już od kilku miesięcy, ale od kiedy przeszliśmy na naturalne suplementy, nie przestaję się nią zachwycać. Nigdy nie sądziłam, że kocie futerko może być tak gęste, lśniące i mięciutkie. Nałogowo się do niego przytulam.
Poza tym, sprawy kuwetowe... ostatnio koty były zmuszone zjeść po puszce Animondy zamiast mieszanki. Mielonka łatwa w podaniu i pachnąca, ale to, co zostało po niej w kuwecie... odzwyczaiłam się już od tego, na mięsie załatwiają się co kilka dni i to prawie nie ma zapachu.


Heś ma to co Felin - sapie przy większym wysiłku.  Jeden zachowujący się anormalnie kot to jeszcze, ale dwa? Koty nie sapią, a już na pewno nie kocięta, taki objaw jest powodem do niepokoju. Zawsze winiłam krzywy nos Fisia i przypuszczałam jakąś wadę budowy lub polipa, szczególnie, że Fiś często przez ten nos chrapie i świszczy. Ale Hesi nic w nosek jak na razie nie dolega. Fisiu miał RTG, które ponoć nie wykazało niczego niepokojącego w płucach i serduszku. Przydałyby się dokładniejsze badania, ale nie mam możliwości ich zrobić, a fiśki mają się świetnie, więc żyjemy z tą ułomnością i się nią na razie nie martwimy.

Łatwo rozpoznać, który to z kotów,  prawda?:)

8 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że Felaś da sobie radę! :D Po prostu zdobył Himalaje.. xD
    Ja ostatnio nauczyłam się je rozróżniać. :3 Fiś ma zielone oczka i jasny nosek, a Heś brązowe oczka i ciemny nosek. *O*
    Uważaj, bo je za bardzo odchudzisz i co będzie?:)
    A przyszła wróżka zębuszka do Heśki?
    Widać, że BARF im najlepiej służy. Mają taką piękną sierść po nim. ^^
    Znając Ciebie.. Jeszcze z czasem polecisz do weterynarza...:) /Ala

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo dla Fiśka :)
    Takie poświęcenia, dla tych kotów <3
    Nie martw się, mój też czasem sapie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, spryciarz ^^ A tak sobie myślałam, czy będzie wchodził czy nie :p
    Świetne zdjęcia ;3 Tak, ja ich nie rozpoznaję w pojedynkę, jedynie na wspólnych zdjęciach jako tako ;)
    Ja Ci współczuję, choćbym chciała to bym nie dała rady babrać się w mięsie, po prostu nie.
    Pozdrawiamy :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, i dobrze że Fiś polubił łażenie po meblach :D
    Wow, naprawdę mi Cię szkoda :/ Tak się poświęcasz dla kotów... Powinni być Ci dozgonnie wdzięczni ;)
    Kochane, piękne Fiśki <3

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie powietrze :D
    Hah, słodko razem wyglądają.
    Męczysz się przy przygotowaniach? Ja czasem mam tak z większymi ilościami dla psów. Teraz został mi tylko jeden. Moja Ruda została uśpiona, ponieważ była chora : na raka, coś miała z wątrobą i jeszcze do tego jej wcześniejsza choroba nie pozwalająca mieć potomstwa a jednak miała to jej się pogorszyło. Weterynarz, dziwił się że jeszcze żyje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje dla Fiśka! Jak raz zobaczył że tak wysoko też jest fajnie to teraz będziesz miała dwa wysokopienne koty :) A sapaniem się nie przejmuj, może taka ich uroda. Skoro Fiś był badany i wszystko jest ok, to może tak po prostu mają. I moim zdaniem też są bardzo podobni, ale mają jakieś takie różne pyszczki i główki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawa dla Fisia:) Spacerowanie po wysokich meblach dla kotów jest świetne. Mojej nigdy nie było w głowie chodzić po meblach... w końcu to leniuch podłogowy, gdzie się będzie fatygować :) Dobrze, że mu to pokazałaś, jak tylko nie ma przeciwwskazań, to czemu nie, koty są szczęśliwsze. No i oczywiście kurze ścierają przy okazji, ja mam tylko załatwione kąty :)
    Ja tylko na początku się pomyliłam i ich nie odróżniłam, teraz raczej nie mam z tym problemu. Każdy buras jest inny <3 Zdaje się, że na ostatnim zdjęciu, to Heś :) Mają inne oczy, kształt pyszczka, kolory... po prostu nie są takie same i już.
    No to gratulacje za odchudzenie i tak już chudego Felina :) Heś jeszcze rośnie, nie ma się co martwić na zapas.
    Chciałabym mieć taki koci ząbek.
    Och... nikt nie powiedział, że robienie mieszanki będzie proste. Jednak robisz to dla kotów, to najlepsze, co możesz im dać, nie ma mowy o poddaniu się. Kotom jak widać bardzo służy, nie ma co się dziwić. Trzymam za Ciebie kciuki, powodzenia w dalszej pracy :*
    No cóż, może to sapanie to nic poważnego, skoro Fisiu ma tak samo i wszystko jest w porządku. Moja nigdy nie sapała, nawet porządnie wymęczona nie była... po prostu nie rusza się tak jak Twoje wariaty :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.