sobota, 6 września 2014

Gdy postanowisz mieć kota cz.5: bezpieczeństwo kota w domu

 


Wyprawka kupiona, nasz nowy mruczący przyjaciel wkrótce do nas trafi. Jak odpowiednio przygotować dom, by był przyjazny i bezpieczny dla kota?

Skupmy się na kwestiach bezpieczeństwa, których musimy przestrzegać, mając kota. 



Niektóre poniższe zagrożenia mogą wydać się przesadzone, jednak dziwne wypadki naprawdę się zdarzają. Lepiej zapobiegać, niż później płakać i żałować, prawda? Koty to bardzo ciekawskie stworzenia, wszędzie muszą zajrzeć i wszystkiego spróbować. Mają wyobraźnię małego dziecka i nie potrafią przewidywać zagrożeń, dlatego bardzo często wpadają w tarapaty.
Możemy położyć się na podłodze i spojrzeć na świat z wysokości kota. Będzie nam łatwiej się wczuć i wyłapać szczegóły, na które należy zwrócić uwagę.

Pochowajmy przybory do szycia i małe elementy
Nitki, igły, włóczki, guziki i inne przedmioty bardzo często są zjadane przez koty. Połknięcie małych elementów, sznureczków, folii, może być tragiczne w skutkach - wymagać skomplikowanej operacji lub doprowadzić do śmierci zwierzaka. Zabawki również stanowią zagrożenie, kot bez problemu odgryzie myszce ogon i wydłubie guzikowe oko albo zje sztuczne piórko zawieszone na wędce.

Zabezpieczmy lub usuńmy kwiaty
Wiele kwiatów jest dla kota trujących. Jedne jedynie wywołają wymioty, inne mogą doprowadzić do uszkodzenia nerek. Radzę zapoznać się z listą roślin trujących i roślin bezpiecznych, której nie będę już tu umieszczać, a która jest bardzo łatwa do znalezienia w sieci. Niebezpieczne kwiaty najlepiej wyrzucić, albo przynajmniej postawić w miejscach niedostępnych dla kota (o ile się takie znajdą, przeciętny kot wszędzie wlezie). Rośliny, które nie zagrażają kotu, same są przez niego zagrożone. By zmniejszyć ryzyko obgryzania, zasiejmy kotu trawkę w doniczce.

Osiatkujmy okna!
Poza sytuacją, gdy nasz kot jest wychodzący, a my mieszkamy bardzo nisko, jest to konieczne, jeśli chcemy otwierać okna przy kocie. Przez otwarte okno ucieknie albo po prostu wypadnie, skacząc za muchą czy wróbelkiem. Koty nie potrafią dobrze oceniać odległości i nie mają dobrze rozwiniętej wyobraźni, nie będą więc uważać tylko dlatego, że okna znajdują się na szóstym piętrze, a na dole jest ulica...Wystarczy chwila nieuwagi i kot, który zawsze grzecznie siedział na parapecie, już jest na dole, martwy albo poważnie okaleczony. Pewien znany mi  kot spadł z trzeciego piętra i tak złamał miednicę, że konieczne było uśpienie. Wystarczyłaby głupia, łatwa do zmontowania siatka, a żyłby do dziś.

Nigdy nie zostawiajmy kota samego z uchylonymi i otwartymi oknami!
Nawet, jeśli mamy siatkę, nie możemy zostawić kota w oknie, gdy wychodzimy do sklepu czy pracy. Nigdy nie wiadomo, czy akurat siatka nie puści, a przepełniony energią kot nie wydostanie się poza nią. Bardzo niebezpieczne są uchylone okna - wiele kotów poniosło przez nie śmierć lub kalectwo, inne się przez nie przecisnęły i uciekły z domu. W takim oknie zwierzak łatwo może się zawiesić, dusząc się lub uszkadzając kręgosłup. Śmierć taka jest długa, a jeśli kota uda się uratować, to często konieczna jest kosztowna terapia, nie zawsze zakończona sukcesem, i kot pozostaje kaleką do końca życia. Nie chcemy chyba przez jedno okno uczynić piekła z życia kota i swojego? Mój dzikus Kluch raz włożył w okno łapę, od tego zdarzenia więcej nie ruszał okien. Nigdy nie zapomnę tego przeraźliwego wrzasku i kota szarpiącego się z oknem. Nie tak łatwo było go uwolnić.



Uwaga na balkon
Tak jak w przypadku okien, kot może uciec lub spaść i zrobić sobie krzywdę. Nie łudźmy się, że upilnujemy pupila, będąc przy nim, bo wystarczy ułamek sekundy i kot już jest na dole.  Jeśli chcemy udostępnić kotu balkon, osiatkujmy go solidnie lub wyprowadzajmy tam zwierzaka na szelkach i smyczy. Uwaga na uwiązywanie kota samego na balkonie! Smycz nie może dosięgać barierki, bo kot wyleci i powiesi się na szelkach, albo się z nich wywinie i wypadnie.

Zabezpieczmy wszystkie szczeliny i zakamarki
Zapewne mamy jakieś miejsca za meblami, za które kot wlezie, ale już nie wylezie i trzeba będzie wszystko odsuwać. Zasłońmy je czymś, szczególnie mając małego kociaka. Zabezpieczenie takiego kąta trzeba przemyśleć, słyszałam o przypadku kotka, który zaklinował się w czymś zasłaniającym szczelinę za meblami i się udusił...

Nie zostawiajmy kota samego z reklamówkami, foliami i sznurkami
Koty kochają folie i reklamówki, uwielbiają się w nich kłaść, przesuwać nimi, szeleścić. Gdy jesteśmy w pobliżu, jest to niegroźna zabawka, ale kot może się w nią zaplątać i udusić. To samo tyczy się wszystkich tasiemek i sznurków, na których nasz pupil może się powiesić.


Zamykajmy szafki i pojemniki na śmieci
Grzebanie przez kota w śmieciach na pewno nas nie ucieszy i narobi nam bałaganu, ale poza tym kot może zjeść coś szkodliwego lub się czymś skaleczyć. Tak samo z szafkami, w których trzymamy coś nieodpowiedniego dla kota. Jeśli kot umie otworzyć sobie drzwiczki, to najlepiej założyć na nie zabezpieczenia dla małych dzieci.

Uważajmy na żelazka i gorące naczynia pełne wrzących substancji
Kot szalejący po kuchni może wylać na siebie gotujący się obiad. Rozgrzany olej spowoduje prawdziwą tragedię... nie zostawiajmy też kotów z gorącymi żelazkami i innymi tego typu przedmiotami, bo poparzenia gotowe.

Nie zostawiajmy jedzenia i leków w zasięgu kota
Zjedzenie kanapki czy naleśnika nie spowoduje poważnej choroby, ale jest po prostu niezdrowe. Ugotowane kości mogą kotu poważnie zaszkodzić. Leki mogą być śmiertelnie niebezpieczne dla kota. Nigdy nie podajemy kotu ludzkich leków bez konsultacji z weterynarzem! Wystarczy odrobina środka przeciwbólowego z paracetamolem (tak, słynny Apap), by poważnie uszkodzić najważniejsze narządy kota i doprowadzić do śmierci.


Zabezpieczmy lub pochowajmy kable
Niektóre koty mają skłonności do gryzienia kabli, co może dla nich skończyć porażeniem (i uszkodzeniem naszego sprzętu domowego). Co się da, trzeba schować, ukryć w listwach lub specjalnych osłonkach, nasmarować środkami odstraszającymi koty, a nieczyniącymi im krzywdy.

Uważajmy na chemikalia
Detergenty, oleje silnikowe, trutki na gryzonie czy pestycydy są bardzo niebezpieczne dla kotów. Nie muszą ich jeść, wystarczy, że się nimi ubrudzą i będą próbowały zlizać zanieczyszczenie z łapek i futerka. Nie zostawiajmy takich rzeczy w zasięgu kota, stosujmy łagodne środki do mycia podłóg i wpuszczajmy zwierzaki na umytą powierzchnię dopiero, gdy ta wyschnie. Jeśli w otoczeniu kota są myszy, pozostawmy jemu ich wytępienie, bo trutkami i łapkami możemy bardzo łatwo zaszkodzić swojemu pupilowi.

Zamykajmy klapę od sedesu. O ile dorosły kot się w nim raczej nie utopi, to maleńkie, nieporadne kocię lub starszy, niezbyt sprawny osobnik już może. Ja w ogóle nie wpuszczam kota do łazienki.

Sprawdzajmy pralki, suszarki, lodówki, kanapy i inne zamykane miejsca. To wydaje się głupie, ale naprawdę się zdarza, a potem bywa tragicznie. Możemy przypadkiem zamknąć kota w pralce albo piekarniku, bo wskoczy tam niezauważenie, gdy na chwilę odwrócimy wzrok i szybko zatrzaśniemy drzwiczki, odchodząc od urządzenia. Należy się upewnić, czy kota nie ma w składanym łóżku, tapczanie itp. przed jego rozłożeniem. Ostatnio głośny był przypadek śmierci dwóch kotów zamkniętych w pralce przez petsitterkę... biedactwa się udusiły, pralka była wyłączona.


A poza domem? O tym pisać nie będę. Świat zewnętrzny jest tak nieprzewidywalny i niebezpieczny, że jedynym sposobem uniknięcia zagrożeń jest wychodzenie z kotem na smyczy bądź trzymanie go cały czas w domu. Wypuszczanie kota zawsze wiąże się z ryzykiem i trzeba być tego świadomym.

8 komentarzy:

  1. Jak zawsze super post, dla początkujących posiadaczy kota oraz dla "zaawansowanych". ;D / Alu z nowego konta xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodać, nic ująć. Zresztą jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry poradnik :) Mój jest już wychowany, i ani kabli nie gryzł, nigdzie za szafki nie właził ;). ale owszem reklamówki są bardzo niebezpieczną zabawką, mój uwielbia siatki, ale woli kartonowe pudła. Wkładałam książki do kartonowych segregatorów, (te z ikei :p). Odwracam się po książki, patrzę na ten segregator, i już mam tam kota :D , który jakimś cudem się tam zmieścił :D ja bym w tym poradniku o palących się świeczkach ;), żeby nie zostawiać kota samego z nimi, ja mam taki zwyczaj, że nawet gdy kota nie ma w pokoju, zawsze je gaszę, tak na wszelki wypadek :P. Mój Enzo umie otwierać szafki - wskakuję na szafkę, i łapką sobie otwiera. Potem wchodzi i tam śpi, a ma upodobaną jedną szafkę, a tam są ciuchy mojej mamy, i zawsze się denerwuję, że kot tam spał, bo wszystkie ciuchy w sierści :P. Ja miałam taki wypadek na balkonie. Jak byłam mała i bawiłam się na balkonie w budowanie domku, takiej bazy :D, nie zauważyłam, a kot był poza barierkami. Dopchnęłam materac, bo mi się nie układał, wychodzę z tego domku, patrzę, a kot spada. Masakra.. Prawie na zawał nie umarłam :P, całe szczęście nic mu się nie stało. A wysokość dość duża, bo około 6/7m. Wniosek - nie zostawiać kota z małym dzieckiem (ja miałam wtedy około 5 lat).

    Odnośnie tego wypadku w pralce, to jeszcze nic. Jakaś dziewczyna z USA dała kota do mikrofalówki i włączyła ją. Chyba do więzienia poszła, mam przynajmniej taką nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, czytałam z wielkim zainteresowaniem (jak zawsze) :) Kotów trzeba dobrze pilnować, jak z dziećmi.
    Przestałam już wypuszczać Sońkę samą na balkon i ją obserwować, teraz staram się wychodzić razem z nią. Kilka razy już wskakiwała na barierkę i próbowała wchodzić na dach, dlatego zwiększyłam czujność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny poradnik ! na pewno przyda się mojej kuzynce która ma właśnie malutkiego kocurka ;). Ogólnie czytałam z wielkim zainteresowaniem. Trafiałam kiedyś na twojego bloga,
    ale od dziś zostaję stałą czytelniczką.

    Poradnik nie tylko przyda się mojej kuzynce ale i mi bo nie mam zielonego
    pojęcia o kotach :P

    Pozdrawiam

    Laura i Szira :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, przy kocie trzeba myśleć i mieć oczy dookoła głowy oraz bujną wyobraźnie (jak kot). Świetnie napisałaś o tym, na co warto uważać mając kota w mieszkaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze przydatny i świetny poradnik!
    Pozdrawiam :)
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz ode mnie wielgachny kciuk w górę! Nie rozumiem, i nie chcę zrozumieć ludzi, którzy lekceważą bezpieczeństwo zwierząt. Pamiętam jak miałam 12 lat i z kolega z klasy wracalismy do domu, w jednym drewniku wisiał kot który utknął w takim oknie głową. Na szczęście udało się nam go wyciągnąć, ale co by było gdybyśmy tamtędy nie szli?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.