sobota, 11 października 2014

Szelkowa kotka wodna

Główną bohaterką dzisiejszego posta będzie Hesia, ale nie zabraknie również Felasia:)

Wczoraj po powrocie z Fiśkiem z balkonu wpadłam na pomysł, by założyć Hesi szeleczki i ją też wyprowadzić. Nadal są na nią o wiele za duże, ale Dzidziuchna nieco podrosła (przybył jej prawie kilogram, a ostatnio waga stoi, ale Heś robi się coraz dłuższa) i już jako-tako może w nich wyjść, chociaż bez problemu się z nich wydostanie.


Dzidzia chodzi w nich nieco pokracznie, trochę je gryzła, ale nie protestowała zbyt gwałtownie.  Jednak wkrótce zaczną się deszcze i szeleczki będą musiały poczekać do wiosny. I tak ostatnio prawie z Fiśkiem nie wychodzę, jakoś nie mam ochoty. On się nie upomina, więc tym bardziej nie mogę znaleźć motywacji, by go więcej "wietrzyć". Fiśki często mają otwarte okno, to im musi wystarczyć.




Staram się już przyuczać Hesię do gryzienia kości, ale na razie słabo idzie. Jej największym osiągnięciem było podgryzienie odciętej końcówki skrzydełka. Ostatnio próbowała żuć szyjkę, jednak dziś rano nawet na nią nie spojrzała. Szyja przypadła Fiśkowi, który pożarł ją w kilka sekund. Czy on to w ogóle gryzie?
 

Zaczynamy od drobnych kroczków. Na początek - obgryzanie mięsa z kości. Jakoś wychodzi, ale muszę ją zachęcać do tego wysiłku. Może ten pyszczek jest jeszcze za mały i za słaby...?


Według Dzidzi skrzydełko najlepiej nadaje się do pacania łapką i chowania go pod chodniczkiem.


Fisiu ma całkiem odmienne zdanie...



Dlaczego "kotka wodna"? Już wyjaśniam. Ukochanym zajęciem Hesi jest... asystowanie przy zmywaniu naczyń. Umiejscawia się osobie zmywającej pod pachą i z zafascynowaniem wpatruje w strumień wody. Potrafi siedzieć przy kranie i czekać, aż ktoś go odkręci. Paca wtedy wodę łapką, wsadza pod nią pyszczek, nie przejmuje się tym, że leci jej prosto na głowę. Potem wszędzie są mokre ślady kocich łapek, a z Hesi czasami aż kapie. Dziś rano próbowałam to uwiecznić na zdjęciach, ale chyba nie miała nastroju na zabawę, bo coś słabo się zmoczyła:)



  





Fisiu w takich momentach patrzy na nią jak na kosmitę. Dla niego woda to największe zło świata. Tym razem zajął bezpieczne miejsce na ukochanej lodówce.


 Po kąpieli trzeba doprowadzić się do porządku, najlepiej na drapaczku.


Kociaste robią się coraz bardziej miziaste, więc jestem w niebie:)  Oczywiście bez przesady, ale Fisiu codziennie chociaż na kilka sekund przychodzi się przytulić, a Heś dwa razy w tym tygodniu spała przytulona do mojej głowy, coś wspaniałego.

11 komentarzy:

  1. Widać, że Hesia urosła, goni Felasia :3 Jeszcze trochę i szelki będę w sam raz :D Ładnie jej w nich. No tak, skończą się wycieczki na balkon... otwarte okno też jest fajne, wystarczy im ;)
    Fisiu to urodzony mięsożerca, te zdjęcia są cudowne *.* Spokojnie, Hesia się nauczy, może faktycznie jeszcze za wcześnie.
    Jeju, ale Heś znalazła sobie zabawę ^^ Moja nigdy by do wody tak się nie zbliżyła, cóż, każdy kot jest inny.
    Nie wiem czemu, ale rozwala mnie to zdjęcie z Fiśkami na lodówce, te ich miny <3 xd Chciałabym zobaczyć Sonię na lodówce, ale to nie możliwe, za wysoko dla niej ;-; (do tego to nie lodówka, a lodówa xD).
    No widzisz, tylko się cieszyć, może z wiekiem będą się stawać coraz bardziej miziaste? :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Heś rośnie jak na drożdżach. Jeszcze ci przegoni Fisia, hehe :)
    Jak ty możesz kłaść mięso na podłogę?! O.O To dla mnie bardzo dziwne. To coś podobnego, jak kładąc kanapki na stół zamiast na talerz. No i znów uwidocznia się moja "nadwrażliwość". Ale może dlatego, że wychowałam się na pewnych zasadach.
    Ja też chciałabym, aby kiedykolwiek mój kot polubił wodę :( hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Z podłogi je się najwygodniej, kotom nic nie będzie, wrażliwcu Ty mój :*

      Usuń
    2. Moja zawsze wywala na podłogę, a najlepiej to się je na dywanie :3

      Usuń
  3. Moja młoda w końcu dorosła do szeleczek i możemy już sobie chodzić po ogródku :).

    OdpowiedzUsuń
  4. W czerwonych wygląda świetnie kocio !!!!
    Szkoda ze moje nie chcą jeść surowego mięsa i nie chcą się nauczyc.
    Ha a jak sie pieknie przytulaja do siebie słodziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hesia rośnie, i jeszcze dużo urośnie :D Tak z ciekawości to ona pije też tą wodę z kranu? Czy tylko się tam bawi? :D Fajnie że Felinowi spodobało się na górze, teraz tam przesiaduje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam próbuje pić, ale nie za bardzo, woli się bawić :3

      Usuń
    2. Mojej Małej też tylko zabawy w głowie :D

      Usuń
  6. Szeleczki są śliczne, ten czerwony idealnie pasuję do Hesi. ;)
    Zdjęcia superowskie, ale najbardziej rozbawiło mnie to jak Felaś z takim zapałem zżera te coś co trzymasz w ręku. :D
    Słodkie te twoje kociaste małe stadko! ♥
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.