sobota, 29 listopada 2014

Tym Fiśkom to się już całkiem w zadkach poprzewracało...

Spokojnie, nie będę znów narzekać. No, może trochę :)
Dlaczego im się poprzewracało? Nadal strajkują. Jednego dnia wszystko ładnie zjedzą, drugiego wchodzi im tylko śniadanie, trzeciego nie tkną prawie nic. A ja mam dość tej zabawy w namawianie koteczków do jedzenia i oddawania kolejnych porcji psu sąsiadki. Usiłuję znaleźć przyczynę takiej nagłej przemiany żarłoków w wybrednisie, ale bez rezultatów. Każda kolejna teoria zostaje obalona, nie będę się tu już nad tym rozwodzić. Cały czas utrzymujemy żelazną dietetyczną dyscyplinę, a porcje uległy redukcji, by mniej się marnowało. Może wystarczy przeczekać. Albo przejść z tym do porządku dziennego i jeśli nie chudną, to się nie przejmować. Tylko że Heś musi rosnąć...
Obecnie od trzech dni ładnie jedzą, oby tak zostało.
 

Królewny Hesi dziwnych pomysłów ciąg dalszy - nie ma to jak wejść na szafę, podważyć drzwi głową i wpakować się do środka. Trzymałam w niej wędki - już nie mogę, bo Dzidzia je sobie zabiera (ze względów bezpieczeństwa kociaste mają swobodny dostęp tylko do piłek i pluszaka, reszta zabawek jest pochowana).
Potem Dzidziuchna zaginęła. Zawsze przybiega na każde zawołanie, a tu nagle nic, nigdzie jej nie ma, przepadła. Zaczęłam się już denerwować, gdy mnie oświeciło. Oczywiście, że spała w szafie, teraz to jej ulubiona kryjówka.




Ciągle przytulającym się i pozwalającym na miętolenie kłębuszkiem to Fisiu raczej nigdy nie będzie, ale ostatnio jest lepiej. Wylewne powitania weszły nam już w nawyk, by rozmruczał się w ciągu dnia, często wystarczy posadzić go sobie na kolanach. Kładzie się blisko, "czyta" ze mną książki, podstawia bródkę do drapania, nie szczędzi baranków. Rzadziej przychodzi się przytulać nad ranem i pod wieczór (to czas na świrowanie z siostrzyczką), ale jest dużo bardziej dotykalski. Czasem woła nawet pańcię, że chce na rączki :)

Wyszedł grubo...? Mówiłam mu, żeby nie hodował futra, ale on wie lepiej:)


Hesia dużo mruczy, gdy jest zaspana i można ją wtedy miziać do woli. Przez większość czasu trzyma się jednak na dystans. Nie tracę nadziei, że wyrośnie z tego tak jak Felaś, ale jest między nimi pewna różnica - Fisiu mimo niechęci do dotyku dawał po sobie poznać przywiązanie, ona niekoniecznie. Staram się zyskać przychylność małej królewny, czas pokaże, jak się ułoży. Gdy piszę tego posta, Heś śpi tuż obok (a Fiś z drugiej strony), więc jest nieźle.


7 komentarzy:

  1. Fiśki są śliczne <3
    Hesia jest niezła, no cóż, trzeba znaleźć inne miejsce na wędki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach te Fiśki. Może przez dłuższy czas nie będzie problemu z jedzeniem, oby tak dalej. Też mnie zastanawia, czemu Heś mało je.
    Ona to ma zabawy ;-; Szafa to bardzo fajne miejsce..
    Fajnie, że Felin robi się taki, jakbyś chciała, czas najwyższy ^^ Na Hesię tez musi przyjść czas, na razie zadowalaj się tym, jak jest.
    Nigdy nie doświadczyłam tego, że kot prosi o wzięcie na rączki... marzenie <3 Moja najlepiej czuje się na ziemi, a na rękach wytrzyma tylko kilka sekund.
    Wyszedł puszysto, na zimę potrzebuje więcej futerka :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, aby nie były takie wybredne.
    Haha, jakie mają świetne pomysły. Ale tak sobie pomyśl, ile to im radości daje. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbyt je rozpuściłaś! :D
    Haha, mała jest rozwalająca! Te miny, pozy, ach ach :D Zresztą Pan Fiś nie lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh, ale kryjówkę sobie znalazła. Moja Percy jest mniejsza i jak się raz schowała, to szukałam ją i szukałam.
    Zdjęcia śliczne, z resztą kotki też.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, koty są wybredne. Moim się zmieniają gusta, czasem nawet zjedzą racuchy, kotlety sojowe, zioła (oczywiście podkradnięte bo im tego nie daję).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.