sobota, 13 grudnia 2014

Co ja bym zrobiła bez Felasia...

Przyznam szczerze, że nie za bardzo wiedziałam, o czym by tu dziś napisać. Zazwyczaj mam gotowy zarys już w połowie tygodnia, lecz tym razem wena mnie opuściła. Ale od czego ma się Fisia?
Felaś chyba za bardzo przywykł do miana stałego pacjenta - trzy miesiące bez weterynarza to według niego za długo, więc dziś urządziliśmy sobie małą wycieczkę...
Znowu te oczy. Nie podobały mi się, więc trzeba było się upewnić, czy zapalenie spojówek nie wróciło. Nie jest z nimi źle, ale dostaliśmy kropelki, szybko wrócą do normy.


Oczywiście nie miałam serca zostawiać Hesi samiuteńkiej w domu, więc wybrała się razem z nami. Najtrudniejszy moment - jak zagonić dwa koty do jednego transportera? Dzidziuchna sama weszła, ale Felin nie taki głupi... śmignął na szafę i za nic nie chciał zejść. Duży, ciężki i jeszcze się zapierał, ledwo go stamtąd ściągnęłam, prawie spadając z krzesła. Następnie znów uciekł, ale po krótkiej pogoni udało się go wreszcie upchnąć do kontenerka. Na miejscu dla odmiany nie chciał z niego wyjść, można sobie ustawiać transporter pionowo i potrząsać, ale Fiś i tak nie wypadnie :)


Kociaste były bardzo ciche i grzeczne, tylko trochę przyciężkie:) Zważyliśmy się i nie jestem zadowolona - ich idiotyczne głodówki zrobiły swoje, oboje schudli. Niewiele co prawda, bo po 50g, ale miałam nadzieję, że Heś wyrośnie na dużą koteczkę, a tymczasem zapowiada się na miniaturkę (na tę chwilę 2.95kg). Fisiu za to wprawia się w byciu coraz dłuższym i cieńszym (4.55kg).


Rzecz jasna nie obyło się bez obowiązkowego punktu programu, czyli przycinania pazurków. Męczymy się z tym w domu, ale różnie wychodzi, bo oboje walczą jak tygrysy, nie ma na nich sposobu. Do tego cążki mamy kiepskie, bardziej miażdżą niż tną i  ciężko je odpowiednio przyłożyć do pazurka (zwłaszcza moją lewą ręką). Drugie wcale nie tną, obcinaczki z Lidla to jeden wielki niewypał. Kusiło mnie nawet, żeby kupić trzecie, w Biedronce, pewnie takie samo byle co... Mam za dużo wydatków (dzisiejsza wizyta wyszła drożej niż się spodziewałam), ale prędzej czy później zaopatrzę się w pewne bardzo zachwalane cążki, w nich jedyna nadzieja.


To tyle na dziś. Zdjęcia lepszej jakości będą pewnie dopiero na wiosnę, kiedy oświetlenie się poprawi. Tu u nas całymi dniami ciemno, a do wczoraj było mnóstwo śniegu :)

9 komentarzy:

  1. Felaś chciał byś miała co napisać w poście i odwiedzić weterynarza ;-; Dobrze, że to nic poważnego. Haha, zagonienie kota do transportera zawsze jest trudne, a potem za nic nie wyjdzie :)
    Miejmy nadzieję, że Heś się opamięta i jeszcze urośnie. Przynajmniej Fisiu to duży kot.
    Zabiegi pielęgnacyjne przy takich wariatach nie są łatwe... ech.
    Kociaste ślicznie wyszły na tych zdjęciach *-* (kocham oczy Felasia <3)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah te oczka Fiśa :/ Przynajmniej nie musisz się martwić, że będziesz miała dwa grubasy :p
    Super pościk, a zdjęcia nie są takie złe ;)
    Jam nie robot, wyłącz tą weryfikację :p
    Sara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecie weryfikacja wyłączona o.o To te Twoje komputery i ajfony znowu nawalają :p

      Usuń
    2. Czo Ty masz do moich komputerów? xd No to ja już nie wiem ;-;

      Usuń
  3. Moja Persiaczka też jest mała i również liczę, że urośnie, choć jej mama była małą kotką.
    Percy na zapalenie spojówek dostała tabletki (w prawdzie małe, ale niezbyt dobrze się jej podawało). Ważne, że wyzdrowiała.
    Kotki ślicznie wyszły na zdjęciach.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osz te Twoje łobuzy ;) Hesia ma widocznie duży wpływ na Fisia, hehe :3
    Ech te cążki :/ Mam nadzieję, że znajdziecie jakiś dobre.

    Wesołych Świąt! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że schudły.. :c Hesia jest bardzo lekka, ja jak brałam Enzo, to był tak otyły, ze ważyl 7/8kg. Teraz waży o połowę mniej. :) Ja nie przycinam pazurów już, bo Enzo wychodzi. Ale owszem, to jest masakra jak trzeba samemu obcinać pazury kotom :D. Czy tylko u wszystkich był już śnieg tylko nie u mnie? ;_; Tylko padał, ale szybko stopniał..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale one są do siebie podobne! :)
    Rozśmieszył mnie fakt, że Fiś nie wypada nawet z pionowo postawionego transporterka. :D

    rozowykwiatlotosu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale oni sa kochani i tacy nierozłaczni .... słodkie dzieciaczki :-)
    No bardzo fotogeniczne kociaki ......
    Moje wazą 7 i 8 kg .... razem do weta chyba bym nie udźwignęła :-)
    Pazurki obcinamy w domku gdy koty są najbardziej spiace i czesto na raty ... jedna noga za półgodziny druga noga ... hahahahha ale dobre i to .
    A co do wagi to nie wiem jak odchudzic te dzwońce ......
    Pozdrówka:-)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.