sobota, 27 grudnia 2014

Koty vs. drzewko

Gdyby to ode mnie zależało, nie byłoby żadnej choinki. Ubiegły rok pokazał, że Fisiu jest dla świątecznych drzewek nieszkodliwy, ale od tego czasu dołączyła do nas Hesia, istotka zdecydowanie nieflegmatyczna.
Oczami wyobraźni widziałam niejedną katastrofę: Dzidzię siedzącą z dumną miną na czubku drzewka, zbite bombki, przegryzione kable, przewróconą choinkę...


Pierwsze spotkanie kociastych z iglakiem przebiegło spokojnie, dokładnie obwąchały drzewko, a potem straciły zainteresowanie. Felin jeszcze tylko skosztował wody ze stojaka i to by było na tyle.


Ozdoby też ich nie interesują, czasem któreś pacnie coś łapką albo zwali bombkę w trakcie biegania wokół choinki. Do tej pory nic się nie zbiło, najwyżej było turlane przez Hesię po podłodze.
Mam bardzo grzeczne kotuchy, może i zdarzy się im spróbować gałązki czy zaspokoić pragnienie w stojaku, ale to przecież drobnostka:).


Dla pewności nie zostają same z choinką, gdy wszyscy wychodzą, są zamykane w moim pokoju. Na szczęście przez większość czasu jestem w domu i mam na nie oko.


Wiem, na zdjęciach to Felaś wypadł na większego łobuza, ale to naprawdę kot-aniołek w porównaniu z Dzidziuchną :). Chociaż i ona w ostatnich dniach jakaś spokojniejsza się zrobiła (nie licząc nowego upodobania do pomiaukiwania w środku nocy).


Prezentów dla kotów nie było. Dla nich to żadna różnica, czy dostaną coś w grudniu czy w lutym. Spędzam z nimi dużo czasu, to o wiele ważniejsze od jakichś przysmaczków i innych pierdółek. Te wszystkie świąteczne prezenty darowywane zwierzakom służą głównie uradowaniu właściciela, czyli w tym wypadku mnie. Nie lubię świąt, to dla mnie najbardziej przygnębiający czas w ciągu roku. Wszystko, co świąteczne mnie drażni, więc nie miałam najmniejszej ochoty urządzania kociastym gwiazdkowych upominków. Wydatków na bestyje naprawdę nie brakuje, dałoby się na ten temat napisać oddzielnego posta. Nie będę się rzucać i na siłę kupować kotom nie wiadomo czego tylko dlatego, że święta. I tak szykują się większe zakupy, i to niejedne, ale wszystko w swoim czasie.


Postawiłam im pod choinką puszkę tuńczykowej Cosmy i spałaszowały ją sobie na wigilijne śniadanie. Wystarczy.


9 komentarzy:

  1. Aniołeczki kochaniutkie :-) !!!!
    Podejscie do tych SwiĄt mam podobne, ale trzeba przetrwać.
    Koteczki spisały się wspaniale ... moje też :-)
    Miłego po Świętach :-)
    Cieszmy się z czasu spędzanego z kotysiami :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Hesią faktycznie mógł być problem, a tu proszę :) Fisie zachowują się tak jak moja, a może nawet lepiej. W końcu woda z podstawki o wiele lepsza od tej z miski ;)
    Bardzo dobrze, że prezentów nie było, bo to nie ma większego sensu. Ja tylko wzięłam coś dodatkowo przy okazji, bo i tak robiłam zamówienie. Nasze koty dostają upominki również w ciągu roku.
    Ładne zdjęcia kociastych z choinką ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie myślałyśmy, że Hesia zrobi spustoszenie na choince, a jednak wyszło spokojnie. :) Picie wody z podstawki jest o wiele smaczniejsze od picia wody z miseczki. Pamiętaj o tym. ;D
    A gryzienie gałązek też jest w normie - przecież to roślina. :) xd
    Co do prezentów to puszka Cosmy w zupełności wystarczyła.
    Sesja pod choinką wyszła świetnie. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. My zrezygnowaliśmy z choinki ze względu na zdolności Tigry :P. Pozostał ładnie przystrojony gałązkami kominek, na który i tak próbuje wchodzić i zdejmować ozdoby :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez swiąt nie lubię za bardzo :) a myślę ze koty i tak bardziej się cieszą z naszej obecności i ewentualnie pudełek i toreb które zostają o prezentach ;) plus czasem jakiś smaczny kąsek i to wystarcza:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale masz grzeczne koty, hyh :D U moich także brak zainteresowania. Jedynie Pyś czasem przyjdzie i położy się pod choineczką xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam zwierząt w domu, a moja choinka i tak już przynajmniej raz w roku ląduje na ziemi w wielkim hukiem, Dziś sprawcą tego czynu była moja siostra...jednak gdy mój pies był w domu zjadał wszystko co tylko mu w pysk wpadło więc...drzewkiem by nie pogardził.
    Ciesz się, że masz takie aniołki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie słodziaki. Moja Percy, to często bawi się bombkami i łańcuchem, ale szkód jeszcze nie zrobiła.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie na szczęście Mollka nie zwala choinki, nie jest nią zainteresowana ;)
    Kociaki jak zawsze cudne!
    Pozdrawiamy i zyczymy szczęśliwego Nowego Roku!~)
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.