sobota, 6 grudnia 2014

To już cztery miesiące, czyli co zmienił drugi kot w naszym życiu

Pojutrze miną cztery miesiące, od kiedy los postawił Hesię na mojej drodze. Z jednej strony to kawał czasu, z drugiej jedynie krótka chwila. Może jeszcze za wcześnie na podsumowania, ale w tym poście chciałam opisać, co zmieniło się z chwilą pojawienia się drugiego kota.


Jakie zmiany zaszły w kocim jedynaku?
  • Koniec z "agresją" - Fiś dość często miewał  skierowane w moją stronę "napady", prawdopodobnie spowodowane niedostateczną możliwością rozładowania energii. Za kociaka figlarnie zaczepiając, zapraszał do zabawy, później zaczepki przybrały na sile i nabrały jakiegoś nieprzyjemnego wydźwięku. Najczęściej wskakiwał mi na biurko i machając ogonem, mocno kąsał w ręce, wydając przy tym dziwne odgłosy. Bywało tak, że spokojnie usadawiał się obok mnie, zachęcona próbowałam go pogłaskać, a on wtedy momentalnie wpadał w szał. Inna sytuacja - czesanie i przycinanie pazurów. Kot zdenerwowany na sam widok sprzętu, po dwóch ruchach szczotki krzyczał i rzucał się z zębami. Odkładałam przedmiot i odchodziłam od Fisia, a on nadal atakował. To wszystko minęło jak ręką odjął po przybyciu koteczki. Od tej pory ani razu nie wskoczył na biurko w celu wgryzienia się w ręce, a przy zabiegach pielęgnacyjnych po prostu ode mnie ucieka i tylko ostrzegawczo machnie łapą czy kłapnie zębami, przewracając się na grzbiet.
  • Dużo rzadsze "darcie japy" - zachowanie, które zawsze mnie irytowało, ale było zrozumiałe. Felaś chodził po domu pomiaukując i co chwilę podchodził do pańci, patrzył jej w oczy i dalej miaukolił bardzo smutnym tonem. Domagał się uwagi, chociaż bawić się nie chciał, miziać też, a na jedzenie bez przerwy nie mogłam mu pozwolić. Nie wiadomo, jak go zadowolić w takiej sytuacji. Teraz już tak nie robi. Owszem, czasem on albo Hesia łażą miaucząc i wołając, ale jest to zupełnie co innego i nie na taką skalę.
  • Zwiększona aktywność - za dowód może świadczyć sam fakt, że Fisiu po przybyciu Hesi schudł przeszło 300g... obecnie wrócił do dawnej wagi, ale ma o wiele lepszą, bardziej umięśnioną sylwetkę. Kociaste świrują razem minimum dwa razy dziennie, a i Fiś czasami potrafi pobaraszkować solo.
  • Odkrycie nowych możliwości - za sprawą Hesi Fisiu przestał być kotem blatowo-podłogowym, skacze po meblach i uwielbia przesiadywać pod sufitem.
  • Większy spokój - wybiegany, pozbawiony nudy Felaś jest odprężony i odpoczywa, zamiast wymyślać, rozrabiać i marudzić. 
  • Fisiu zmienia się w bardzie dotykalskiego kota - może to tylko z powodu jego wieku, a może ogólne wyciszenie, które zawdzięczamy Hesi, też ma na to wpływ.                                              

Co zmieniło się w codziennym życiu?
  • Zmienił się wystrój mojego pokoju - incydenty z siusianiem na łóżko poskutkowały dostawieniem drugiej kuwety, która siłą rzeczy musiała wylądować pod biurkiem. Graty zalegające na meblach zostały uporządkowane (pod sufitem pojawił się transporter, który okazał się świetnym legowiskiem), kartony pochowane, bo Hesia wszystko gryzła. Z parapetów zniknęły wszyściutkie kwiaty, gdyż Dzidzia je dewastowała. Przybyło też dziur w tapecie, która nabrała obskurnego wyglądu...  kochana mała niszczycielka
  • Zdecydowałam się na przejście na prawdziwy BARF - i tak miałam to zrobić, ale świadomość, że mam kocię do odchowania, a syntetyczne suplementy są wybrakowane i kosztowne, znacznie przyspieszyła podjęcie decyzji. Niestety, dwa koty = dwa razy tyle mięsa do przygotowywania.
  • Więcej sprzątania w kuwecie - mam wrażenie, że kuweta zapełnia się bez końca :) A i żwirek szybciej schodzi i bardziej się wysypuje (Fiś to jednak nie najokropniej kopiący kot - Heś jest dużo bardziej zawziętą górniczką:)
  • Stała czujność - wiedziałam, czego się spodziewać po nieśmiałym Fisiu. Znałam jego możliwości i granice. Heś jest nieprzewidywalną wariatką i w obawie o bezpieczeństwo jej i wszystkiego wokół, trzeba zwracać uwagę na więcej szczegółów i utrzymywać idealny porządek, mała wszędzie wejdzie.
  • Jest ciekawiej - obserwowanie interakcji między dwoma kotami jest niezwykle interesujące, ich zachowania bawią i rozczulają. Wzrosła ilość futra do przytulania i podziwiania :)

Co się nie zmieniło?
  • Plan dnia - nadal trzeba karmić, sprzątać kuwetę i tak dalej, zmienił się tylko czas poświęcany na wszystkie obowiązki, ale jest to niemal nieodczuwalne i można się przyzwyczaić.
  • Wydatki - tak tak, wbrew pozorom wcale znacznie nie wzrosły. Zawsze wydawałam na Fisia zdecydowanie zbyt duże kwoty, dlatego obawiałam się, co będzie przy dwóch kotach. Jednak kiedy zaglądam do jeżącego włosy na głowie zeszyciku z zapisanymi wydatkami, to widzę tam mniej więcej takie same kwoty, tylko przeznaczane na inne potrzeby. Uczę się oszczędzać i kupować tylko to, co niezbędne.
  • Przestrzeń życiowa - padły sugestie, że w mieszkanku nikczemnych rozmiarów po przybyciu drugiego kota wszyscy odczują zmianę na gorsze, z kotami włącznie. Jest tak samo jak wcześniej, burasy nie zajmują zbyt wiele miejsca, nie zrobiło się nagle ciasno i tłoczno.
Dokocenie przebiegło bezproblemowo, a koty szybko nawiązały doskonałe relacje. Mieliśmy ogromne szczęście. Wcale nie musiało tak być, wszystko mogło potoczyć się inaczej, ale chyba drugi kot był nam przeznaczony. Fisiu jest bardzo przywiązany do Hesi, dokocenie zdecydowanie nie unieszczęśliwiło jedynaka, wręcz przeciwnie. Jest wspaniale, taki układ mi pasuje. Dwa koty są lepsze niż jeden :)

11 komentarzy:

  1. Ja jednak stwierdziłam, ze dam Enzo szanse. Jak się nie zmieni to drugi kot będzie pod moim dachem na serio wydatki nie są duzo większe?? Ja głównie obawiam się wydatków z drugim kotem. Bo jednak kot powietrzem nie żyje :D . Ojj zachecilas mnie tym postem :P . Jak przyjdzie czas na drugiego kota to mam nadzieje, ze dokocenie przebiegnie u nas tak sprawnie jak u Was. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są większe, bo jednak karmić czymś trzeba:) U mnie się wydatki nie zmieniły, bo zmieniłam kotom dietę na tańszą (i zdrowszą) i zaczęłam oszczędzać. Grunt, to sobie wszystko rozplanować.

      Usuń
    2. barf jest tańszy niż normalna sucha + mokra?ojj to chyba nawet z samym Enzo na barf przechodzę. Tylko czy to mu posmakuje. :D

      Usuń
    3. "Normalna" - heh, u mnie karmienie karmami bardzo drogo wychodziło, bo najlepsze zawsze brałam i dużo mokrej :p A potem był barf z drogimi suplementami, które się nie opłacały. Taki tani to on nie jest :) Zobacz sobie tutaj porady Arnor co do taniego żywienia kota http://www.jakwytresowackota.blogspot.com/2014/06/jak-tanio-zdrowo-zywic-kota.html

      Usuń
    4. Dzięki za link :D.

      Usuń
  2. Och, jak wiele dobrego wprowadził do Waszego domu drugi kot :) To najlepsze rozwiązanie. Ten post zdecydowanie wszystkich zachęci do posiadania drugiego kota ;)
    Jak ja nie lubię tego, jak kotka chodzi po domu bez celu, zaczepia wszystkich, miauczy. Zwłaszcza wtedy, jak chcę spać ;-; Jej kompanem jest jedzenie, dzięki niemu się uspokaja i idzie spać.
    Feliś na pewno jest szczęśliwszy mając Hesię. Jak ona urosła i się zmieniła przez te miesiące... oby jeszcze charakter się poprawił.
    Post bardzo mi się podobał, świetne podsumowanie :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, jak ja bardzo chciałabym mieć drugiego kota! Ale pracuje nad tym, i mam nadzieję że kiedyś się uda przekonać drugiego domownika :) Póki co pokażę Twój post i czekamy na efekty... :) Ucałuj mikołajkowo Fisia i Hesię od Andrzeja :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Z moją Percy jest podobnie jak było kiedyś z Fisiem. Ona niestety jest sama, ale jeszcze mam nadzieję, że jej zachowanie się trochę zmieni. Persiu to taki rozpieszczony "brzdąc".

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. To u nas chyba podobny czas minął jak pojawiła się młoda :). Ja widzę zmianę przede wszystkim z starszym kociaku, który w końcu nie przesypia całych dni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj pieknie opisałas kocie relacje Twoich koteczków.
    Medalowe dokocenie .... najważniejsze ze kotki sa ze soba szczęsliwe :-)
    Moje (mam dwa) sa ze soba od zawsze bo to rodzeństwo i oboje od zawsze u mnie.
    Maja juz ponad 4 lata i mało sie bawia ze soba, czasami sie tłuką (jak to brat z siostrą), ale tez bardzo sie kochają. Wystarczy ze jednego zabiore np do weta to drugi strasznie tęskni, szuka, nawołuje ....
    Nie ma to jak dwa koteczki .... maja siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. no ja zauwazylam wieksze wydatki na jedzenie, bo miki ma apetyt, plus chyba problemy z zoladkiem i nie moge mu dawac byle jakiej karmy, a wiadomo lepsza=drozsza, i szybkie zuzywanie piasku, ale czego sie dla nich nie robi :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.