sobota, 17 stycznia 2015

Gdy postanowisz mieć kota cz.8: profilaktyka zdrowotna

Słowa "lepiej zapobiegać niż leczyć" są znane chyba każdemu. Tyczą się one również kotów, które wbrew pozorom są stworzeniami podatnymi na choroby. Niezbyt skomplikowana profilaktyka pomoże uchronić naszego mruczka przed wieloma problemami zdrowotnymi, a nas od wydatków związanych z kosztami leczenia.

Odrobaczanie
Koty wychodzące odrobacza się średnio co 3 miesiące, niewychodzące co pół roku. Robi się to dwukrotnie w odstępach dwutygodniowych, ze względu na cykl życiowy pasożytów - preparaty nie niszczą jaj, druga dawka ma na celu wybicie robaków, które nie zdążyły się wykluć w czasie pierwszego odrobaczania.
Alternatywą dla regularnego odrobaczania jest zanoszenie próbek kału do badania na obecność pasożytów, próbki trzeba zbierać przez kilka dni, bo jaja nie muszą być wydalane codziennie. Kota odrobacza się po wykryciu pasożytów w kale.
Odrobaczane mogą (i powinny) być już kocięta czterotygodniowe. Dawka środka odrobaczającego musi być dostosowana do wagi kota.
Robaczyca prowadzi do osłabienia organizmu, niedoborów, problemów trawiennych, a mocno zarobaczony kot wymiotuje i wydala żywe robaki.


Szczepienia
Podstawowa szczepionka obejmuje najbardziej rozpowszechnione choroby - koci katar (herpeswirus i kaliciwirus) oraz wysoce śmiertelną panleukopenię. Wirus można przynieść nawet na butach, dlatego tak ważne jest uodpornienie także całkiem domowego pupila.
Pierwszy raz szczepi się kociaka w 9-14 tygodniu życia, następnie aplikuje drugą dawkę po upływie 3-4 tygodni, a wcześniej nieszczepione dorosłe koty zazwyczaj szczepi się raz. Następnie powtarzamy szczepionkę po roku. Osobnikom wychodzącym i żyjącym w dużych skupiskach kotów kolejne dawki przypominające podaje się co roku, a niewychodzącym co ok. 3 lata.

Szczepionki na wściekliznę i kocią białaczkę aplikuje się głównie kotom wychodzącym - nie ma sensu podawać ich domowym mruczkom, które i tak nie mają jak się zarazić (chyba, że do naszego domu może dostać się nietoperz, w takim wypadku lepiej zabezpieczyć pupila); ich skuteczność nie jest stuprocentowa, a istnieje ryzyko powstania poważnych powikłań - mięsaka poszczepiennego. Dlatego szczepionka tego typu powinna być wykonywana nie w kark, a nogę zwierzaka, by w razie powstania nowotworu można było przeprowadzić amputację.
Szczepienia na grzybicę i chlamydiozę również nie są w pełni skuteczne, a mogą wywoływać skutki uboczne, dlatego ich także nie ma po co stosować u kocich domatorów.

Na wściekliznę szczepimy nieco starsze kociaki (po 16. tyg. życia), nie wcześniej niż po upływie trzech tygodni od podania drugiej szczepionki podstawowej. Następnie wykonujemy powtórkę co 1-2 lata.
Przed wykonaniem szczepienia na białaczkę należy zrobić testy na obecność wirusa we krwi. Szczepimy tylko koty niezarażone (!), najlepiej kilkumiesięczne, powtarzamy szczepienie po około miesiącu, a później co 1-3 lata.

Kot przed szczepieniem musi być zdrowy i wolny od pasożytów (najlepiej, by od odrobaczania minęły przynajmniej dwa tygodnie). Czasem po podaniu szczepionki występują niepożądane reakcje; kot robi się ospały, traci apetyt, ma podwyższoną temperaturę itp. Wszystkie niepokojące objawy powinny ustąpić po upływie doby. Jeśli utrzymują się zbyt długo lub coś bardzo nas niepokoi, skonsultujmy się z weterynarzem.


Kastracja
Każdy kochający i odpowiedzialny opiekun poddaje swojego pupila temu zabiegowi. O korzyściach płynących ze sterylizacji można przeczytać chociażby w tym poście.
Istnieje duża dowolność co do czasu wykonania zabiegu. Jedni wolą poczekać - u kotki do pierwszej rui, u kocurka, aż zacznie znaczyć. Dla innych jedynym wyznacznikiem jest fakt ukończenia przez zwierzaka pół roku. Coraz popularniejsza (zwłaszcza w hodowlach) staje się kastracja już trzymiesięcznych kociąt. Oczywiście dorosłe osobniki również mogą w każdej chwili zostać wysterylizowane. Decyzja zależy od nas, zachowania kota i innych czynników losowych. Nie ma z czym zwlekać, zwierzak powinien zostać wykastrowany zanim jeszcze ukończy rok, zwłaszcza, jeśli jest wychodzący albo mamy pod opieką kocięta obu płci (możemy nie zauważyć, kiedy kocie rodzeństwo narozrabia...).

Pasożyty zewnętrzne
Tyczy się przede wszystkim kotów wychodzących z domu; stosowanie preparatów (najskuteczniejsze są te typu spot-on, aplikowane na kark) zapobiegnie inwazji pcheł (które przenoszą tasiemca, wywołują problemy skórne), kleszczy, wszołów.

Badania krwi i moczu
Warto robić je raz do roku kotu w każdym wieku, a u tych powyżej 7.r.ż. są wręcz wskazane. Badania pomogą wykryć chorobę we wczesnym stadium, nim pojawią się pierwsze objawy.
Podstawowe badanie moczu jest szybkie i tanie, największą trudność sprawia jego złapanie, wiele kotów przy tym protestuje i trzeba ruszyć głową, by osiągnąć cel. Najlepiej łapać wprost do pojemniczka albo na głęboką, wyparzoną łyżkę. Dobrze, by kot był na czczo, a mocz nie czekał zbyt długo na oddanie do badania.
W przypadku krwi najważniejsze jest wykonanie morfologii oraz parametrów nerkowych i wątrobowych, ale warto robić również jonogram, w razie potrzeby poszerzyć zakres badań.


Codzienna obserwacja
Koty rzadko otwarcie okazują słabość, każda z pozoru błaha zmiana w zachowaniu może świadczyć o złym samopoczuciu zwierzaka. Musimy dobrze znać swego kota, wiedzieć, jakie ma nawyki, jak często chadza do kuwety, umieć zarejestrować zachowanie, które nie jest dla niego typowe. Kiedy już zauważymy coś niepokojącego, jeszcze bardziej zaostrzmy czujność i nie wahajmy skonsultować się z weterynarzem.
Podczas codziennych kontaktów z pupilem oglądajmy mu pyszczek, sprawdzajmy, czy uszy, oczy, zęby wyglądają zdrowo, nie pojawia się ropa, zaczerwienia itp. Głaskanie wykorzystujmy jako okazję do upewnienia się, czy na ciele kota nie ma ran, guzów, pasożytów.

Nigdy też nie bagatelizujmy wyraźnej choroby kota (silne wymioty, apatia, kulawizna itd.). Czekanie, aż "samo przejdzie" albo szukanie "domowych sposobów" na wyleczenie rzadko kończy się pomyślnie. Pod żadnym pozorem nie podawajmy sami żadnych ludzkich leków, bo możemy kotu poważnie zaszkodzić, a nawet go zabić (tu ukłon w stronę środków przeciwbólowych z paracetamolem i ibuprofenem). Nie zwlekajmy z wizytą u weterynarza - dłuższa zwłoka najczęściej tylko pogarsza stan zwierzaka, a nas naraża na większe koszty leczenia rozwiniętej już choroby.

Wszystkie zdjęcia z grafiki Google.

8 komentarzy:

  1. Porady przydatne dla każdego właściciela kota. :) Post jak najbardziej nadaje się do przesyłania kolejnym osobom. (np. na Zapytaju w odpowiedziach ;>)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak fajnie wszystko w jednym miejscu :) Nie mam co komentować, po prostu fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przydatne porady! :) Jak najbardziej się z nimi zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się nad sterylizacją młodej kotki. Z domu nie wychodzi, ale może to zapobiec jakiejś chorobie. Starszy kot wychodzi, jest częściej odrobaczany,ale szczepienia robimy mu raz na dwa lata. Ostatnio wzięłam dla niego dodatkową szczepionkę właśnie na białaczkę i wystąpiła niestety alergia czy jak to tam się mówi- na szczęście mama szybko pojechała do weterynarza, Matt dostał zastrzyki. Ale gdyby nie to, weterynarz mówił że by nie przeżył. Dlatego już wiem, żeby na nic dodatkowego go nie szczepić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sterylizuj, nie będzie się męczyła rujami i unikniecie ciężkich chorób, które przytrafiają się wielu niewyciętym kotkom :)

      Usuń
  5. Świetna i przydatna notka! ;) Ja swoje wychodzące koteły odrobaczam, co 3 miesiące.

    Pozdrawiamy ciepło!
    http://sweetyhopper.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie właśnie po odrobaczaniu wszystkich futer. Pani u wete dziwnie się na mnie spojrzała jak poprosiłam dziesięć tabletek... Jeszcze te moje dwa grubasy muszą dostawać po półtora dawki :<
    A szczepienia domowych potworów planuję zrobić na początku lutego, pakiet standard + prawdopodobnie wścieklizna, choć trochę się waham.
    Najgorszy jednak mam problem kleszczo/pchłowy u dzikich, bo nie dadzą się jeszcze dotknąć, więc fiprex i inne tego typu środki odpadają - jestem w kropce :< Póki co dbam o czystość ich leżaczków, i mrozu było sporo, może wymrozi większość gryzącego robactwa...

    OdpowiedzUsuń
  7. Co napisać?
    Nic.
    Jak zawsze rewelacyjny poradni dla osoby, która chcę wziąć kota, jednka doświadczona osoba bardzo pomoże :)
    Pozdrawiam!
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.