sobota, 3 stycznia 2015

Rujka...

Tydzień temu Hesia dostała swojej pierwszej rujki. Wcześniej przez jakiś czas pomiaukiwała nocami, ale za bardzo nie zwróciłam na to uwagi. Myśl o początkach rui przyszła mi do głowy, jednak szybko z niej wyleciała. Hesia od zawsze ma problemy z przestawieniem się na spanie w nocy.
Miaukoliła całą sobotę, lecz najgorsze zaczęło się w niedzielę.


Dzidzia upodobała sobie choinkę. Ocierała się o nią jak głupia (gałązki nieco od tego wyłysiały), tarzała się pod nią, nawet obdarowała ją prezentem w postaci porannego podchoinkowego pawika.
Zdaje się, że choinka szukała zemsty, ale w ogólnym zamieszaniu pomyliła koty. Felaś skończył z wielką świerkową igłą w oku. Opanowałam nerwy i jakoś ją wyjęłam bez uszczerbku na fisiowym wzroku.
Jeśli ktoś myśli, że Felaś wybaczył to drzewku, to jest w błędzie. Kilka dni później przegryzł kable od lampek i wrzucił przełącznik do stojaka z wodą. Dwa zestawy światełek do wyrzucenia.


Wróćmy do nieszczęsnej Hesi. Ruję przeszła ciężko i nie na uroczo. Łasić się, mruczeć, przytulać? A gdzie tam! Ciągle się turlała, wypinała zadek, odginała ogon na bok, przebierała w miejscu nóżkami. Starałam się jej nie dotykać, by jeszcze bardziej się nie nakręcała. Snuła się po domu robiąc jękliwe "mru mru mru", czasem przeraźliwie zawyła. Najgorzej oczywiście w nocy i nad ranem, nie dało się spać. W przerwach odpoczywała, skulona, smutna, osowiała. Widać było, że Dzidzia się męczy. Dobrze, że chociaż apetytu całkiem nie straciła. Nie mogłam na nią patrzeć, gdzie moja radosna dziecina? I pomyśleć, że niektórzy latami nic z tym nie robią, tylko trzymają taką kotkę zamkniętą w domu i niech sobie rujkuje ile zechce...

Zdesperowana, zalecała się nie tylko do choinki, ale oczywiście również do Felina. Fisiowi na początku się to nawet podobało, ale szybko stracił zainteresowanie. Bądź co bądź jest kastratem, w jego hierarchii wartości lodówka i zabawa stoją o wiele wyżej od kocic.

Poniżej dwa filmiki z niedzielnego poranka, potem się jeszcze rozkręciła. +18 ;)


video


video


Fisiu też tracił na całej sytuacji. Chciał się bawić, a nie miał z kim, bo Hesia na jego widok wypinała się i zawodziła. Felaś był znudzony i zdezorientowany. Ruja nie jest niczym miłym, ale takie już są uroki dorastającej koteczki, trzeba cierpliwie przetrwać, a potem sterylizacja i po problemie.

Ileż można prezentować swoje podogonie...

Ciężki tydzień. Bałam się, że ruja będzie długa, jednak w Sylwestra Heś zaczęła się uspokajać. Najpierw jednak solidnie obsikała dwie kołdry... W Nowy Rok była już całkiem sobą. Zastanawiam się, kiedy powtórka... oby nigdy, nie w terminie sterylki.


Zabieg zbliża się wielkimi krokami, a ja mam coraz więcej obaw. Kiedy o tym myślę, ogarnia mnie przerażenie. Królewna utrudnia mi życie, ale jest dla mnie bardzo ważna i nie chcę, by coś jej się stało.

***
Sylwestrowe wystrzały nie zrobiły na Dzidzi żadnego wrażenia (no dobrze, wybudziła się z drzemki i zaczęła myć), a Fisiu cały wieczór przesiedział wytrzeszczony na meblach. Jak na niego to i tak dobrze.

Kocie plany na rok 2015? Jakieś są.
Przede wszystkim:
  • bezproblemowo przejść przez kastrację Dzidziuchny,
  • wykonać Felasiowi komplet badań krwi oraz moczu,
  • zakupić wagę jubilerską do bardziej precyzyjnego odważania suplementów.





11 komentarzy:

  1. Jak dobrze, że już spokojniej, rujka była naprawdę dla Was męcząca. Żal mi Hesi, a do tego wszystkich innych kotek skazanych na ciągłą rujkę... teraz łatwiej to zrozumieć (zwłaszcza, jeśli chodzi o Ciebie). Oby już do kastracji to się nie powtórzyło i wszystko przebiegło bez problemu.
    Brawo, że udało Ci się zachować spokój w takiej sytuacji i igła została wyjęta.
    Pierwsze zdjęcia Hesi- śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O masakra. :P Koty vs choinka. Dobrze, że to juz za Wami. wystarczy czekać do sterylki, jak się cieszę, że mam kocura, który odrazy był wykastrowany jak go wzięliśmy. Że stresu bym chyba padła. :P Igła w oku? Mdleje ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. No to rzeczywiście, nie ciekawie ;/ Nie raz widziałam takie sceny pod blokiem, tylko że koty nie były tak obojętne jak Fiś...
    Znam mnóstwo ludzi posiadających niewysterylizowane kotki i dziwię się, że można to tak wytrzymywać. Męczarnia i dla kotki i dla właściciela ;/
    Dobrze że choć krótko się trzymało, gorzej jakby się ciągnęło...
    Oby tylko się nie powtórzyła do sterylki ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie :) moja Fifi jest wysterylizowana. Zniosła zabieg bardzo dobrze. Nie jest to skomplikowany zabieg, jednak pod pełną narkozą i koniecznie kicia nie może być w rui. Wtedy macica jest powiększona i zabieg może się skomplikować.
    Po sterylce nic się nie zmieni, zobaczysz :) Może mieć jedynie większy apetyt, więc będziesz musiała uważać, aby nie przytyła. Ale tak też nie zawsze się dzieje, nie ma reguły :)
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedna :( I pomyśleć że ludzie, tak jak piszesz, nieraz całymi latami nie kastrują - czy to kocic czy kotów i trzymają je w domu, a zwierzaki zwyczajnie się męczą, albo mają masę młodych :( Na szczęście Hesia i Fiś mają mądrą właścicielkę :) będzie dobrze, zobaczysz! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koty śliczne.
    Ciekawi mnie, kiedy moja Percy będzie mieć ruję.
    U mnie sterylizacja kici będzie za jakieś 3-4 tygodnie i też się trochę obawiam, ale trzeba miec dobre myśli.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj no rzeczywiście, nie ciekawie jak kot ma tą ruje. Moja babcia dla swojej kotki zawsze podaje tabletki od niej od weterynarza i zachowanie jest normalne w trakcie trwania jej.
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja Pysia jak miala pierwsza ruje to dostala od weta lekarstwo na wyciszenie a zaraz PO odbyła sie sterylka. Jednak az tak bardzo nie cierpiała jak Twoja kotka. Za to pieknie "spiewała" po nocach ... do dzis to bardzo miło wspominam.
    Może zróbcie sterylke zaraz po rujce ...
    Trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie się cieszę, że wszystkie moje futerka to kocury. Wykastrowane, nie było problemu. Moja koleżanka za to ma kotkę, zabrała ją na sterylizację, i na drugi dzień po... hormony jeszcze szalały i kotka odstała rui. Więc chyba lepiej wysterylizować ją w najbliższym czasie, zanim znów Heśkę złapie. :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Masakra z Tą rują ;/ Mam nadzieję, że sterylizacja przebiegnie pomyślnie ;) Poruszyłaś temat, który wywołuje u mnie duże wspomnienia z Forcią, hyh :) Ale nic nie szkodzi, nie przejmuj się mną.
    Trzymam kciuki za Hesi <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostaliście nominowani do LBA. hheheu mi to się juz nudzi. Xd http://life-of-crazy-dog.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.