sobota, 18 kwietnia 2015

Grubasy, żarłoki...?

Niektórzy pewnie wiedzą, że mam fisia na punkcie... sylwetki Fisia. Bez przerwy go ważę i obmacuję, pilnuję, żeby tylko się nie roztył, by ta okropna fałda się nie powiększała. Ostatnio moja obsesja trochę się przekierowała - boję się, że mi biedak schudnie...

Tak Felin prosi o jedzonko, bardzo wymownie. Heś woli biegać i wydzierać się wniebogłosy.

Zaniedbałam precyzyjne odmierzanie porcji jedzenia i nie jestem pewna, czy Felaś dostaje ile trzeba, czy może traci, bo za dużo ląduje w misce Dzidziuchny. A Hesia ze swojej strony nie pomaga - wciąga swoją porcję w ułamku sekundy i zaraz gna do miski Felasia (który jak na złość zaczął wolniej jadać, a przecież kiedyś pożerał wszystko w ekspresowym tempie). Nie zawsze chce mi się stać nad Fiśkiem i czasem nie zdążę zainterweniować, mała jest szybka i udaje jej się choć trochę uszczknąć z przydziału braciszka. Musiałyby chyba stołować się w oddzielnych pomieszczeniach, a i to nie byłoby ułatwieniem przy hesinej zachłanności. Wyznaczam więc sobie zadania - pilnować porcji i czuwać nad Felasiem przy każdym posiłku.


Jeszcze nie tak dawno narzekałam, że anorektyczka, że wybrzydza, że chudnie, nie rośnie, musiałam karmić ją łyżeczką. Jedna porządna głodówka bez cackania się, a niedługo potem zabieg zmieniły ją nie do poznania. Teraz Królewna już nie kręci noskiem na obiadek, tylko gwałtownie się go domaga. Jak w zegarku, 6 razy dziennie (jestem w szoku, naprawdę aż tyle?) mała zagania mnie wrzaskiem do kuchni, a duży coś burczy irytującym głosem, aż nie napełnię miseczki. Kto tu kogo wytresował?


Obżarstwo ma swoje konsekwencje. Hesia przez niecałe trzy miesiące przybrała na wadze prawie kilogram (w krytycznym punkcie 2.8 --> 3.7 tydzień temu). Zapomnijcie jednak o tym legendarnym tyciu po sterylizacji! Urosło trochę dziecko, kiedy przestało z własnej woli głodować. Hesina wygląda teraz przepięknie. Żebra już nie wystają, nie ma niedowagi, tłuszczyku tyle ile trzeba, a mięśni jeszcze więcej. Hesia jest ciężka, zbita, lecz smukła, brzuszek troszkę pękaty, ale tylko jak się przypatrzeć po odpowiednim kątem :). 



Arcytrudno zrobić kotu zdjęcia sylwetki (cenna pomoc osób trzecich), do tego w zależności od ujęcia różnie się ona prezentuje, jednak chyba jako tako przypomina rzeczywistość. Rano waga pokazała Hesi 3.6kg. Fałda jest, ale pusta póki co, sama skóra.

Nie mogłabym pominąć Felasia. Jego to już całkiem ciężko uchwycić, robi wszystko, żeby się nie udało, kuli się, ucieka, nawet jedzenie go nie interesuje. Jak sobie postanowi, że nie będzie pozował, to nie będzie.




Podsumowując wygląd Felasia, jest on podobny do Hesi, ale ma wyraźniejsze wcięcie w talii i wyczuwalne, prawie wystające kości miednicy. Mimo ślicznie umięśnionych nóżek, wydaje się miększy, bardziej otłuszczony, do tego fałda jest nieco zbyt wydatna. Waga z dziś - 4.5kg. Chyba mu się schudło, do tej pory wahało się między 4.6 a 4.7kg. 


Hesi jeszcze pozwalam się obżerać, nadal rośnie. Pogodziłam się już z tym, że będzie małą kotusią, a tu proszę, całkiem ładna waga średnia się robi, może będzie dobrze nawet przy 4kg. Roczny Fiś miał ważyć 4.3kg, a w tej chwili spokojnie go widzę w wydaniu 4.5-4.7 i tego się trzymajmy.

Kocham szczupłe koty, ciężkie od mięśni, a nie sadełka. I jeszcze najlepiej o smukłej budowie, długich kończynach. Tak się cieszę, że moje tygrysy są chude i zgrabne.

Grubych kotów jest zatrzęsienie. Dziwi mnie, że wielu ludziom się to podoba i nie widzą, że to niezdrowe, mało kto żałuje, że roztył kota. Zastanawiam się, czy naprawdę tak trudno jest utrzymać kota w odpowiedniej wadze? Czy na gotowej karmie, nawet tej dobrej jakości, jest to wyzwaniem? A może to ja przesadzam, może za chude te moje koty? Kociaste są na BARFie i nigdy grube nie były, nie mam odniesienia. Ciekawi mnie, czy na karmach by tyły, ale nie zamierzam tego sprawdzać...

12 komentarzy:

  1. Ważne, że w ogóle jedzą i mają apetyt. Szkoda, że Fisiu sam nie potrafi zawalczyć o swoją porcję, będziesz musiała się zmobilizować do pilnowania ich.
    Ale ich sylwetki są śliczne *-* Jak dla mnie idealne :) Na pewno na mięsie łatwiej utrzymać odpowiednią wagę kota.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kotki moim zdaniem wyglądają bardzo ładnie :)
    W sumie to nie ma co się dziwić, Ty to dbasz o ich sylwetkę, ale nie które osoby, to sama wiesz...
    Pozdrawiamy!
    Weronika&Molly

    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. jak dla mnie wygladaja idealnie!
    tez musze ich pilnowac, majka je bardzo wolno,a miki polyka w calosci... a potem do jej miski :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealne sylwetki! Obsesji to ty nie masz :) Po prostu kochasz swoje koty, tak jak każdy, kto ma swojego kota.
    Serdecznie pozdrawiam :)
    P.S. Te twoje piękne koty na pięknych zdjęciach to uczta dla moich oczu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Co też te biedne kotałki z Tobą mają... :p
    Są chudziutkie *.* Czy Ty w ogóle je czujesz gdy się do nich przytulasz? :D
    Też się zastanawiam. Mojej mamy koleżanka ma dwa koty, gdzie każdy z nich liczy się jako dwa, są okropnie tłuste, leniwe i oczywiście karmione najlepszą karmą, whiskasem. Szkoda mi takich zwierząt, zresztą nie tylko kotów, bo i innych to się tyczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie wyglądają - i Hesia i Fiś!! A takie małe wahania wagi to normalne, tak mi się wydaje - waż ich np. raz na tydzień i zobaczysz po miesiącu jak to się kształtuje. A jak zauważysz że faktycznie Fiś chudnie to będziesz go podkarmiać - Hesią ktoś się zajmie np. na balkonie, a w tym czasie dla chłopaczka dodatkowa porcja, albo jakiś przysmak. Ale nie martw się na zapas, to mądre stworzenia i pod taka opieką na pewno nic im się nie dzieje, a otyłość nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fiśki wyglądają świetnie - jak prawdziwe tygrysy *..* Dobrze że mają taka właścicielkę co nie karmi ich byle czym ;) Dobre ujęcia fotek, szczególnie podoba mi się to ostatnie <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealne tygryski ^---^
    Ten BARF jednak dużo daje kotkom. Świetnie, że go stosujesz i masz do tego oczywiście chęć.
    Czytałam wcześniejsze posty, ale jakoś nie komentowałam. Za to teraz to zrobię.
    Po pierwsze: ładnie pozmieniałaś w szablonie. Minimalizm jest najlepszy. Ponadto fajnie, iż masz nowy sprzęt fotograficzny. Widać sporą różnicę w zdjęciach. Obyś robiła coraz ładniejsze fotki ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. Na ten moment mają naprawdę piękne sylwetki :). Ja ciągle pilnuję młodą, bo mogłaby cały czas jeść. Dla mnie już jest za gruba, ale dawki ma odmierzane więc nie wiem co więcej da się zrobić żeby nie doszła do sylwetki naszego starszego kota, który niestety jest skazany już na taką otyłość bo walczymy z tym długo ale nic się nie rusza. Zawsze zajmowała się nim moja siostra, a kiedy wyjechała kot już był w takim stanie. A bawić kompletnie się nie chce, na dworze chodzi jak żółw. Więc to też nie ułatwia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Barf i mokra karma są zawsze lepsze dla kota. Sucha karma tuczy, bo puchnie w brzuchu.

    Osobiście jestem za niewydzielaniem kotu jedzenia tj stoi w misce i kot bierze ile chce, bo koty w naturze są przystosowane do pobierania pokarmow do kilkunastu razy dziennie.

    Jednak dużo zależy też od genetyki i checi do ruchu.

    Twoje kotki świetnie wyglądają !

    Pozdrawiam,
    Humora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam nie wydzielać jedzenia, to zeżarły naraz porcję przygotowaną na dwa dni... nie miałam odwagi kontynuować karmienia do woli, ze względu na swój portfel i ich brzuchy :D Może po jakimś czasie by się opamiętały, ale kto wie, ile by to zajęło... i tak mają 6 razy żarło, a nie przeciętne trzy :).

      Usuń
    2. jak możesz ich karmić sześć razy dziennie, to krzywda im się nie dzieje :P ja też preferuję otwarty bufet ze wzgledu na lenistwo :D

      Usuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.