sobota, 2 maja 2015

Pierwsze urodziny Hesi

Rzecz jasna dokładna data urodzenia Dzidziuchny nie jest znana, ale kiedy po raz pierwszy się spotkałyśmy -  8 sierpnia - miała około trzech miesięcy. Wydawała się dość duża, więc przyjmijmy, że urodziła się pod sam koniec kwietnia lub na początku maja.


Post będzie dość długi, czas podsumować ten rok i zaprezentować mnóstwo archiwalnych, wcześniej niepublikowanych zdjęć malutkiej Hesi. 


Małe, chude... rude :). Zawsze chciałam mieć szylkretkę, to mam... co z tego, że nie o taką mi chodziło :). Trzymam się wersji, że miała być szylkretowa, ale coś nie wyszło po to, żebym nie oszalała ze szczęścia, a reszta świata mogła czasem pomylić ją z Felasiem :). I tak czasem wołam na nią "Ruda". No bo kto tu ma taką śliczną ryżą łatkę na czółku oraz ciapki tu i ówdzie?


Trzeba przyznać, że sprytna z niej bestia, umiała się zareklamować i zachęcić do adopcji. Udawała miziaste proludzkie stworzenie. Bez przerwy ocierała się o nogi, domagała kontaktu, sama garnęła się do domu, mruczała, mruczała, mruczała. Felin bił wtedy rekordy w dystansowaniu się, więc byłam zachwycona zachowaniem kotusi, takiego kota było mi trzeba... przeszło jej zaraz po wypuszczeniu z izolatki i jak wiadomo, jest teraz bardziej zdystansowana od Fiśka.


Jaka główka malutka... i te oczy. Miała takie śliczne, ciemne oczęta, które potem wybarwiły się na żółto. Nowy kolor bardziej pasuje do charakteru tej małej żmijki :). 


Z Fisiem dogadali się bardzo szybko, nie było żadnych problemów z dokoceniem. Dzięki niej bardzo poprawiło się zachowania dotychczasowego jedynaka i wyraźnie stał się on szczęśliwszy. Do dziś czasem się dziwię, czy ja naprawdę mam dwa koty? Jednocześnie nie wyobrażam sobie nie mieć tu Hesi, choć do ideału jej daleko.

(Co z tego, że tylko tę kość lizała, bo nie chciała niczego gryźć, ważne, że fajnie z nią wygląda:)

Wcześniej myślałam, że inni ludzie mają jakieś beznadziejne problemowe koty, mnie to nie dotyczy i nie wytrzymałabym z takim nieznośnym sierściuchem. I co? Jakoś wytrzymuję już od kilku miesięcy. I nie zamierzam przestać.


Mój pierwszy kot nie sprawiał poważniejszych problemów, co prawda za często rzucał się na mnie z zębami, chorował i czasem coś pogryzł albo próbował połknąć, ale nie robił nic, co byłoby mocno uciążliwe na co dzień. Nawet na meble nie umiał wskoczyć, więc można było spokojnie zostawiać rzeczy na wysokościach. Póki był sam Fiś, nie czuło się obecności kota w domu. Heś wywróciła wszystko do góry nogami.


Poznałam, co to kot wybrzydzający przy jedzeniu. Dotarło do mnie, że koty naprawdę wszędzie wejdą i żaden kąt się przed nimi nie uchroni. Przerobiliśmy kocie zabawy w środku nocy, bo dzicz dzika Dzidzia nie chciała zmienić trybu na dzienny, jak na cywilizowanego kota (czyt. Fisiek) przystało. Straciłam kilka kartonowych pudełek, Królewna je pożarła. Wszystkie kwiatki uległy zniszczeniu albo zostały ewakuowane z domu, został tylko dogorywający kaktus (którego też próbowała gryźć). Nie ma już żadnej bezpiecznej półki, na której można coś zostawić choć na moment. Żwirek z kuwety wylatuje na kilkadziesiąt centymetrów wokół, więc zawsze jest go wszędzie pełno. I jeszcze to sikanie na łóżko i wisząca groźba "jeśli to się powtórzy, zostanie kotką podwórkową". Tamtego felernego łóżka już nie ma, wymienienie go dawno było w planach. Problem z sikaniem zniknął, ona sikała tylko na tamto, na innych normalnie śpi. Widocznie coś było z nim nie tak. A może chciała nas zmotywować do tego, by się go wreszcie pozbyć? Tapeta ze ścian również zniknęła za jej sprawą, teraz są ciapatoróżowe i czekają na malowanie. Widać Dzidzia ma własną wizję wystroju wnętrz i powoli wprowadza ją w życie...:)


Nie mogę zaprzeczyć, że zalety też jakieś ma. Przede wszystkim jest niesamowicie urocza i nigdy mnie nie ugryzła. Ubarwia mi życie i kocham ją taką, jaka jest.


W listopadzie Fiś zaczął się do niej dobierać, w grudniu wymęczyliśmy się rują, a w lutym przeszła zabieg. Atrakcje związane z dorastaniem koteczki mamy więc już za sobą.

(miałam tego nie pokazywać...:)


Ciężko mi uwierzyć, że Hesia kończy już roczek. Zwłaszcza, że nadal wygląda i zachowuje się jak Dzidzia :).


Tak, to aktualne :)

I jeszcze porównywarka:


Wszystkiego najlepszego, Królewno!

13 komentarzy:

  1. Zawsze dwa koty to lepiej niż jeden, fajnie że tak się dogadują :). U mnie jest trochę inaczej, kot jest około 8 lat starszy i już dawno przestał bawić się czymkolwiek dlatego trochę szkoda mi młodej, bo ciągle jest odpychana więc woli kontakt z człowiekiem.
    Wszystkiego najlepszego! :) Ja chyba przegapiłam urodziny młodej, muszę zerknąć do książeczki. Zupełnie nie mam do tego głowy:).

    OdpowiedzUsuń
  2. 100 lat dla przepieknej dzidziuchny! rzeczywiscie jest urocza i tak podobna do fisia...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. 100 lat Hesia!!! Jesteś piękna!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Hesią przyszło tyle problemów, ale prawda jest taka, że bez niej byłoby ciężko :3 Może nie jest to Twój wymarzony drugi kot, ale jest :)
    Hesia jest urocza, śmieszna i zwariowana <3 Oczyska ma cudowne, a to zdjęcie w koszyku mnie rozwala xD Ona nigdy z tego nie wyrośnie :>
    Aż ciężko uwierzyć w to, jak ona urosła o.o Zdjęcie porównywalne jest świetne. A miała być taka drobna i mała ;-; Zmieniła się, oj zmieniła. Taka podstępna kicia, specjalnie robiła wrażenie miłej ;-;
    Wszystkiego najlepszego Hesiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ode mnie i moich futrzastych również najlepsze życzenia dla Heśki! Duuużo smakołyków, wygodnych miejsc do spania i mnóstwo kocich radości! :D
    U mnie Marcel i Orion to majowe kociaki, tylko rok między nimi różnicy. Marcel, czteroletni jest na prawdę dużym i z wyglądu dorosłym kocurem, ale 3-letni Orion, tak jak Twoja Heśka cały czas wygląda jak dziecko! Malutki, mała głowa, lśniące oczka, ciągle broi...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze spotkanie w dniu moich urodzin! Achhh ;3
    Zmieniła się niesamowicie, jednak gdy patrzy się na jej mordkę to nadal maleństwo :D
    Zdjęcie którego miałaś nie dodawać-bardzo częsty widok u mnie ;/ Pełno kotów w tym momencie, a potem maluszki... eh.
    To zdjęcie, gdy leży na łóżku ze sznurkiem jest naprawdę piękne! <3
    Sto lat Hesiu! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Stoo latów dla Heśki <3. Wydaje mi się, że siakanie na to łóżko, było po prostu jasnym znakiem dla Ciebie, że czas się go pozbyć :D

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystkiego najlepszego!!! świętuj jak najdłużej Hesiu!

    ależ ona wyrosła, z takiego małego nicponia - taka poważna pannica!

    pozdrawiam,
    Humora

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak uroczo czytać o Hesi, hihi ^-^ Ona ma podobny charakterek do mej Forci <3 Moje życie się również odmieniło, gdy pojawił się drugi kociak. Ale jestem teraz nawet szczęśliwsza.
    Masz dwóch kochanych bliźniaków, haha ;D A to zdjęcie na pościeli jest cudowne!
    100 lat dla dzidzi! Niech będzie taka na zawsze! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego najlepszego dla Hesi! Ona jest bardzo ładna :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ ten czas leci.. wszystkiego co najlepsze, dużo zdrówka, jak najdłuższego życia, wielu pyszności i pieszczot!

    OdpowiedzUsuń
  12. Po raz drugi wszystkiego najlepszego dla Hesiuniuni! :3 Piękna kotusia <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego najlepszego, Hesia!
    Niezła z niej figlara, ale przecież ona tak ukazuje miłośc... :D.
    Cudna jest! <3 Jak ten czas leci...

    Pozdrawiam i zapraszam na nowego bloga:
    http://psie-perypetie.blogspot.com/ :).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.