niedziela, 24 maja 2015

Zabawy i zabawki

Kot, zwłaszcza typowo domowy, powinien mieć możliwość zabawy. Zapewni mu to dawkę ruchu oraz w jakimś stopniu zastąpi prawdziwe polowanie. Aktywność redukuje stres i pozwala utrzymać kota w formie, zwalcza nudę, dzięki czemu zwierzak jest mniej nieznośny i niszczycielski. Często okazuje się, że kot sprawia problemy dlatego, że opiekunowie po prostu za mało się z nim bawią...

Jednym z moich największych przewinień, jeśli chodzi o odpowiedzialną opiekę nad kotami, jest niechęć do bawienia się z nimi. Nie znoszę tego całego machania wędką. Nudzi mnie to niesamowicie. Nie udostępniam też kotom zabawek, którymi mogłyby bawić się same, bo zdecydowana większość z nich musi być używana pod ludzką kontrolą, żeby nie została pożarta przez Felina. A patrzeć uważnie na bawiącego się kota też nigdy mi się nie chce. Zostają im tylko piłeczki, które gubią za meblami minutę po rozpoczęciu zabawy...


Moje koty nie są przyzwyczajone do zabaw. W kocięctwie rzecz jasna szalały, ale już z tego wyrosły. Nie za bardzo chcą się bawić, nie robią tego zbyt energicznie, przyczajają się tylko i sennie obserwują "ofiarę", od czasu do czasu odrobinę się ruszą. Wskutek tego ja się jeszcze bardziej nudzę i zniechęcam i jeszcze mniej z nimi bawię, istne błędne koło. Bardzo mi z tym źle, ale nie mogę znaleźć motywacji do zmienienia tego. Czasem chcę, staram się zachęcić Fisia do zabawy, a on wspaniale śmiga za sznureczkiem, kocham te chwile. Jest jednak jedno "ale" - Hesia zawsze się wtrąca i zabiera Fiśkowi zabawkę. On wtedy ucieka zniechęcony i zdenerwowany, a ona albo się pobawi, albo i nie pobawi.  Zamykanie jej w innym pokoju nic nie daje, bo zaraz wyje pod drzwiami, a Fisiek się stresuje i nie chce bawić.
Kiedy dla odmiany bawię się z Hesią, to Fisiowi się to nie podoba, a potem na Dzidzię włazi, frustracja jakaś czy co... a w osobnym pomieszczeniu go nie zamknę, bo przecież on musi być tam gdzie ja i się tylko bardziej zdenerwuje. Uroki wrażliwego kota.

To naprawdę nie ułatwia kwestii zabawy... dlatego bawimy się rzadko i krótko, kiedy przykładowo Hesia twardo śpi. Pocieszam się tym, że bawią się same ze sobą, ale to przecież nie to samo.

Aktualnie mamy trzy myszki, dwa pluszaki, kilka piłek (ulubione są gdzieś za meblami, a reszta się przewala, bo kotki ich nie lubią), dwie wędki, laserek i sznurek, wszystko inne powyrzucałam, to co zostało też ich nie interesuje. Nie jestem kreatywna i sama nic nie wymyślam, a kupować nie lubię, bo i tak wiem, że się nie pobawią... niedługo może przybędzie nam jakaś tania wędka, a jak mi się zechce szukać materiałów to dostaną coś, z czego trzeba wyjąć przysmak.

Teraz Heś dostała od mojego taty na urodziny taką badziewną typowo kocią zabawkę z Biedronki, nie próbowaliśmy jeszcze zabawek tego typu, więc może... ale nie. Pierwsze 5 minut - rewelacja. Dalej - zero zainteresowania ze strony Hesi, a Fisiek... Fisiek jak zwykle, załamać się można.













Mój ukochany brzydal z garbatym nosem i blizną na uchu preferuje obgryzanie :>.

11 komentarzy:

  1. tak, odkad mam dwa koty wydaje mi sie ze wystarczajaco nagonia ze soba i juz sie z nimi nie bawie, miki szalal za taka zabawka na sprezynie jak byl maly, teraz wola sie gryzc nawzajem, czasem porzucam im kulki z papieru, czekam az sie zmecza i mam spokoj na jakis czas :P i mi sie przydaje ruszenie d... z kanapy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawa z kotami, które cały czas sie czają jest strasznie nudna, więc Cie rozumiem.
    Zazdroszczę Ci, że masz dwa kociaki, bo przynajmniej nie masz takich wyrzutów o tą zabawę, bo one same sie sobą zajmą... Chociaż i tak lepiej jest trochę czasu na to poświecić.
    Fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie podobnie, jak tu się bawić, gdy kot do tego niechętny? >.> To się robi nudne. Ale zabaweczka śliczna ;-; Może jeszcze kiedyś któreś zwróci na nią uwagę...
    Fajnie się na początku bawiły :D Zwłaszcza gryzący Fisiu ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. Z psem tego problemu nie mam-uwielbia się bawić, najlepiej to ciągle ;p
    Czasem jest to naprawdę uciążliwe, gdy pies podchodzi, rzuca piłkę pod nogi i piszczy >.<
    U Ciebie choć dobrze, że masz dwójkę, tak to zawsze się sobą zajmą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grey od kąt trafił do naszego domu, został obsypywany wszelkiego rodzaju zabawkami - niektóre bardzo mu się spodobały, inne zaś szły w kąt. Bardzo często chowa swoje zabaweczki, w różne zakamarki. Jak to często bywa, (takie przejawy zachowania są niekiedy i u ludzi) że to co zakazane, jest najlepsze, tak więc Grey wielbi wszelkiego rodzaju zabawy choćby rolką papieru. Sprawia mu to niesamowitą frajdę, a mnie dotyka biała gorączka, gdy po raz setny muszę sprzątać rozwaloną całą rolkę papieru.

    Pozdrawiamy
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też mam problem z zabawami. przez chwile udawało mi się narzucić sobie rytm ze przed wieczornym jedzeniem bawimy sie kwadrans, ale ostatnio już tego zaniechałam ...

    małe, szalejące kociaki, to jeszcze jest gratka, ale dorosl, czajacy sie godzinami kot, to juz zadna pociecha. no moze zadan sprawnosciowych, jak widze ze sie czegos ucza :D

    pozdrawiam,
    Humora

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze to znam, choć bawię się jedynie z Forcią, bo Pysia zabawy nie interesują ;) Ale więcej czasu na szaleństwa poświęcam w weekendy. Potrafię For wymęczyć do upadłego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia! U nas najlepiej sprawdzają się wędki i laser... Piłki też za szybko się gubią. I ostatnio jakoś mniej mam pomysłów na inne zabawy, kiedyś byłam bardziej pomysłowa. U ciebie o tyle fajnie, że są we dwójkę, więc mniej się nudzą, a to prawda że kot potrzebuje duuużo zabawy, wtedy jest grzeczny i zdrowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas też zabawek jest mnóstwo. Problem w tym, że koty szybko sie nimi nudzą. Dlatego na sznurku od wędki Bird lądują różne przedmioty. Słoki, papierki, wstążeczki. :)
    My po przybyciu małego też mieliśmy problem z Dziubulem, który nie chciał uczestniczyć w zabawie. Sekretem jest porządne zmęczenie małego uzurpatora. Wtedy Bax wkracza do akcji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja młoda jest mistrzowska, jeśli chodzi o zabawki. Wszystkie małe i średnie misie psa wynosi mu z legowiska i później bawi się w zapasy, poza tym uwielbia gonić za piłeczkami :).

    OdpowiedzUsuń
  11. O Mollka to kocha się bawić!
    Wystarczy tylko coś do niej miłego powiedzieć, a ta już biegnie do drugiego pokoju po zabawkę :)
    Zdjęcia cudowne!
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.