sobota, 4 lipca 2015

Jak dbam o zęby kociastych?

Wiele kotów ma problemy z uzębieniem, a właściciele zastanawiają się, jak dbać o kocie zęby. Dla mnie kocie ząbki to priorytet, walczę o jak najdłuższe utrzymanie ich w dobrym stanie.
Próbuję wielu sposobów, łączę je ze sobą i muszę zaznaczyć, że nie wiem, który jest najskuteczniejszy. Być może to połączenie kilku środków daje efekty, albo po prostu moje koty nie mają większych tendencji do problemów z zębami. Fakt, są młode, ale to o niczym nie świadczy, z kamieniem nazębnym zmagają się już dwu, trzyletnie koty.

Najbardziej problematycznych niestety nie widać, kiełki jak kiełki, lśnią bielą ;).
Na koty ze skłonnościami do odkładania się kamienia nazębnego może nic nie działać, trzeba po prostu regularnie kontrolować stan uzębienia oraz fundować kotu usuwanie kamienia za pomocą ultradźwięków, by nie dochodziło do bolesnych stanów zapalnych, psucia i wypadania zębów. Nie bagatelizujmy odoru z pyska, ślinienia, niechęci do gryzienia, ran, krwawienia, zaczerwienień. Chora jama ustna = ból i coraz gorszy stan zdrowia (prowadzący nawet do anemii, chorób serca i nerek, w skrajnych przypadkach śmierci).

Hesia jest dość problematyczna, jeśli chodzi o pielęgnację zębów. Mikropyszczek z miniząbkami, stawianie oporu i szczękościsk - to utrudnia. O ile w wielkiej paszczy Fiśka mogę robić wszystko, to u Hesi po prostu nic nie widzę i niczego do niej nie włożę.

Prześledźmy całą historię sposobów pielęgnacji kociego uzębienia. Preparaty były stosowane codziennie przez co najmniej tydzień, a następnie raz na kilka dni.

I. Orozyme gel
Zakupiony w marcu ubiegłego roku, zaraz po tym, jak Fisiek wyszedł z choroby z tragicznie pożółkłymi zębami. Byłam zaskoczona ich nędznym stanem u tak młodego kota, nie były co prawda pokryte żadnym grubym kamieniem, ale za to naprawdę żółte. Orozyme w krótkim czasie wybieliła zęby i chyba odświeżyła koci oddech. Co więcej, bardzo łatwo się tę pastę aplikowało - Fisiek uwielbiał jej smak i sam z chęcią zlizywał ją z palca. Hesia jednak się nie skusiła i protestowała. Lepka substancja okleja ząbki i sama działa bez szorowania.
To chyba specyfik, którego efekty okazały się najbardziej zauważalne i jestem z niego zadowolona (jest jeszcze możliwość, że to zasługa mięsa, bo mniej więcej w tym czasie zaczęliśmy barfować). Pewnie przy bardziej zaawansowanych problemach dentystycznych stosowanie go nie przyniosłoby rezultatu, jednak jako profilaktyka - bardzo dobry.


II. Szyjki, łapki, skrzydełka
W tym czasie mieliśmy również okres intensywnego podawania Felinowi kurzych łapek do gryzienia, oraz kilkakrotnie innych twardych elementów. Czego nie wybielił żel, doczyściły kości. Obecnie tego nie stosujemy, nie mogę nigdzie znaleźć łapek, a do innych elementów jakoś nie po drodze. Hesia i tak nie chce gryźć, jedyne co, to kociaste czasami dostają wielkie kości z ud indyczych, już nie do pogryzienia i zjedzenia, ale do obgryzania z resztek mięsa.

III. Mięso w dużych kawałkach
To nadal jest stały element kociego jadłospisu, przynajmniej część mięsa na barfną mieszankę zostawiam niezmieloną, wybieram twarde wołowe kawałki. Być może są jeszcze trochę za małe, bo po dwóch gryzach Heś je połyka. Dobrymi gryzakami będą kurze/indycze żołądki, ich struktura wymaga od kota dość dużej pracy szczęk. Zraziłam się jednak do nich po tym, jak Fisiek jednym trochę się zadławił. To mięso uważam za najbardziej efektywne "narzędzie" czyszczące zęby. Uzębienie Fiśka wygląda gorzej tylko po jednej stronie pyska, a gryzie najczęściej tą drugą stroną. Wniosek nasuwa się sam, gryzienie mięsa działa jak szczoteczka.

IV. Dentisept
Szukając jakiejś alternatywy dla Orozyme, trafiłam na Dentisept. Skusiła mnie obietnica bakteriobójczego działania i likwidowania stanów zapalnych. Zawiodłam się. Przede wszystkim trudność w aplikowaniu - jest nadmiernie lepki, przez co niewygodnie brać go na palec i dokładnie rozsmarowywać na zębach, muszę posiłkować się plastikową końcówką. I tu zaczynają się schody - owszem, łatwo włożyć ją do pyszczka, jednak u takiej Dzidzi ze szczękościskiem nie widzę zupełnie, ile jej tego podaję. Jak już pisałam, preparat jest lepki, obkleja dokładnie całe wnętrze pyszczka, a kot rozwścieczony ślini się i mlaska jeszcze wiele minut po aplikacji. Kociaste uciekają przede mną na sam zapach/widok tubki. Nie byłoby to problemem, gdyby nie to, że nie zauważyłam żadnych efektów - być może pasta zapobiega rozwijaniu się problemów z uzębieniem, ale już powstałych nie likwiduje. Heś nadal ma nieprzyjemny zapach z paszczy i sporo nalotu na trzonowcach. Zużyjemy tę tubkę i wrócimy do Orozyme lub wypróbujemy coś innego.

Ulotkę zgarnęłam z poczekalni przy okazji ostatnich badań Fisia. Tekst na czerwonym nieprawdziwy, dentisept można łatwo kupić przez internet. A ten "atrakcyjny smak" mnie rozbawił, w praktyce nie poskutkował :).

V. Szczoteczka do zębów + dentisept
Skoro sam preparat nie działa, to może użyć go jako pasty do zębów? Właściwości odpowiednie ma, a szorowanie szczoteczką powinno usuwać zanieczyszczenia mechanicznie. Nie miałam skąd wziąć szczoteczki dla zwierząt, więc kupiłam taką dla dzieci. Powinnam była wybrać najmniejszą, dla maluchów, jednak ceny mnie odstraszyły, więc wypadło na taką zwykłą mniejszą szczotkę. Na pyszczek Dzidzi okazało się jednak za duża, a dla kocich dziąseł za twarda, jakoś zahaczyłam i zaczęło krwawić. Szczoteczka do zębów nie była dobrym pomysłem.


VI. Napar z szałwii + gaziki
Nasz najnowszy sposób, stosowany dopiero od dwóch tygodni (i dość nieregularnie, ciągle zapominam zaparzać). Oczekiwania - zmniejszenie smrodku z paszczy i zaczerwienień na dziąsłach Hesi, które ma od zawsze (na początku, przy wymianie zębów smród straszliwy, oddech Dzidzi czuć było z kilometra... na szczęście najgorsze odeszło wraz z mleczakami). Zęby przecieram kociastym gazikiem nasączonym w niewielkiej ilości szałwii. Gaza ma czyścić mechanicznie, a szałwia usuwać bakterie i stany zapalne. W praktyce wygląda to dość nieporadnie i nie wiem, czy coś da, jak nie poprawi, to może przynajmniej utrzyma obecny stan. Póki co nie zauważyłam spektakularnej poprawy, a za to przybyła czarna kreska na kiełku Dzidziuchny. Można wypróbować wspomagająco, nie zaszkodzi :).


Jak się mają ząbki Waszych pupili, wymagają pielęgnacji?

11 komentarzy:

  1. Mój paskud ma mały kamień na tylnych zębach, ale wet stwierdził że nie opłaca się usuwać bo gorsza jest narkoza, niż taki kamień. Podawałam Orozyme ale całkiem o tym zapomniałam kiedy bylam rzadziej w domu, dzięki za przypomnienie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój pupil ma kiepski stan zębów. zresztą był zaniedbywany, przynajmniej nie traktowany należycie. Używamy kostek 8in1, trixie dental crisps i suchej karmy. Poprawa jest ale niewielka. Będę musiał zakupić pastę i szczoteczkę z behapera ;) Trzeba z tym walczyć, zanim będzie za późno...

    A ta metoda z naparem, sprawdzi się u psów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że możesz spróbować, wielkich cudów nie ma co się spodziewać, ale samo to, że czymś przemyjesz te zęby, to już coś. A "napar z szałwii lekarskiej działa przeciwzapalnie i antyseptycznie [...] zaleca się szałwię do płukania gardła i dezynfekcji jamy ustnej w stanach zapalnych oraz w ropnym zapaleniu dziąseł" - co prawda u ludzi, ale działanie przeciwzapalne i antybakteryjne przecież zachowuje, więc zapobiegawczo i wspomagająco - czemu nie. Nie sądzę też, żeby takie ziółko zaszkodziło :)
      Kości psiakowi nie podajesz? One by pewnie najwięcej pomogły, ale rozumiem, że mogą być różne powody, dla których ktoś ich nie stosuje.

      Usuń
  3. U mojego jeszcze nic niepokojącego nie zauważyłam. Je mięcho, może dlatego. :p Ale warto by się zaopatrzyć w taki żel. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wreszcie zabrać się za soniowe zęby, które zaczynają niefajnie żółcieć, kupimy Orozyme i zorganizujemy kości :D Już raz kamień był ściągany i nie chcemy tego powtarzać. Martwi mnie to, że jedzenie mieszanek coś nie daje efektów, może daję za mało kawałków do gryzienia.
    Post bardzo przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Baddy ogółem ma dość ładne zęby, choć ostatniego czasu pojawił się na nich lekki żółty nalot i będę musiała się za to wziąć.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Molly gryzie dużo gnatów, ale ostatnio jakieś te ząbki zrobiły się żółte, też muszę się za to wziąć :)
    Interesujący post! Tyle ty wiesz o tym wszystkim, że kociaki mają u ciebie jak w raju! :D
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. u nas Orozyme działa srednio na jeza tj nie smierdzi, kamien sie nie rozwija , ale tez nie znika. duzy plus za smak bo Huan traktuje go jak smakołyk ;)

    muszę wypróbować napar z szałwi na zaczerwienienia. dzięki!

    Humora

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele sposobów nadałaby się również i do psów ;)
    Ja mam zamiar kupić szczoteczkę, ale jakoś do tej pory nie miałam sposobności jej kupić :p
    Żeby było więcej takich właścicieli jak Ty, co to o każdą rzecz jeśli chodzi o pupilka zadba ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. U swoich kotów próbowałam wszystkiego. Szczoteczki , żele , pasty , skrzydełka i inne takie ... Ale i tak kamień usuwaliśmy bo jednak nie robi się tego systematycznie :/
    Pisałam o tym TUTAJ
    Na obecne trzy koty dwa miały usuwany kamień w zeszłym roku ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przydatny post, wspominałam o tym jak mojemu 10letniemu kocurowi zdejmowali kamień. Spróbuję orozyme bo czyszczenie borasolen na gaziku średnio mi idzie, nie lubią tego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.