wtorek, 25 sierpnia 2015

Dlaczego warto przejść na BARF?

Od półtora roku podstawę kociej diety stanowi u nas BARF. Nie zważając na niedogodności (pisałam o nich tutaj), ciągle się go trzymamy. Dlaczego? Czy warto wkładać tyle wysiłku w przygotowywanie kotom jedzenia samemu, kiedy rynek oferuje nam mnogość dobrych gotowych karm zaspokajających kocie potrzeby w zadowalającym stopniu?

Gdyby nie było warto, dawno bym to porzuciła - jestem wybitnym leniem, a nasypanie karmy do miski to zajęcie dużo mniej kłopotliwe niż wielogodzinne babranie się w padlinie. Jednak w moim odczuciu zalety BARF dla kota przeważają nad jego wadami, a do tych ostatnich można się przyzwyczaić. Do takiego sposobu żywienia z pewnością trzeba dużo odwagi, przekonania, wiedzy i przede wszystkim chęci, ale nie jest to aż takie trudne, a gdy już się wciągnąć w tę barfną przygodę, ciężko z niej zrezygnować.

To nie jest wszystko! Na zdjęciu brakuje suszonej krwi, olejów rybnych, części mięsa (kurczak niegotowy czeka w lodówce), podrobów drobiowych (serca, żołądki i wątroba). Można też doliczyć mnóstwo misek, nóż, deskę, łyżkę, maszynkę do mielenia, więcej pojemniczków...:)


Co ja o tym myślę?
Trzymam się BARFa głównie ze względów ideologicznych (?) - oczywistym dla mnie jest, że zwierzę drapieżne, stuprocentowy mięsożerca naturalnie żywiący się gryzoniami, ptakami i innymi zwierzętami powinien jeść mięso, a nie jakieś suche kulki. Mokra karma z dobrym składem to oczywiście znacznie lepsza opcja, jednak jej zawartość nadal nie dorównuje myszom.
Karmy nie są idealne, jedna ma za mało tauryny, druga zły stosunek wapnia do fosforu, a te wypadające najlepiej często kotom nie smakują, kosztują krocie (płacić fortunę za indyka w puszce, gdy w mięsnym jest trzy razy tańszy...?) i/lub naszym mruczkom nie służą, wywołując problemy żołądkowe i reakcje alergiczne. Nie mam zaufania do karm, zwłaszcza po lekturze "Czarnej księgi karmy dla zwierząt".


Dzięki BARFowi mam większą kontrolę nad tym, co wkładam kotom do misek, mogę dokładnie zbilansować pokarm, wyeliminować dane składniki, a ilość innych dostosować do indywidualnych potrzeb kota. Podaję tylko produkty nieprzetworzone (przecież koty sobie myszy nie gotują), bez zbędnych barwników i poprawiaczy smaku. Jakość mięsa zapewne nie jest wybitna, ale przecież w karmie mamy prawie takie samo (oczywiście są jeszcze karmy z mięsa z hodowli ekologicznych, bardziej wartościowego od taniego kurczaka z marketu - którego jeśli nie chcemy, nie musimy przecież kupować) albo i dużo gorsze, a do tego poddane obróbce termicznej i uzupełnione niekoniecznie zdrowymi i potrzebnymi dodatkami.
Gryzienie dużych kawałków mięsa jest bliższe naturalnemu rozszarpywaniu ofiary, niż łykanie chrupek w całości czy zlizywanie z miski miękkiej papki. Felin kocha gryźć, ostatnio wzgardził kuszącą suchą karmą, a rzucał się na mieszankę. Uwielbiam patrzeć na drapieżcę w akcji, a kiedy dla odmiany podaję kociastym karmę, zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia (to już syndrom fanatycznego barfera :).


A co na to koty?
Moje koty tylko utwierdzają mnie w przekonaniu. Co prawda to jeszcze młode zwierzaki i dopiero czas pokaże, jaki wpływ na ich zdrowie ma taka dieta, jednak póki co, roczna kotka i dwuletni kocur reagują następująco:
  • Sierść w stanie idealnym, miękka, puszysta, gładka (wręcz jedwabista), gęsta, lśniąca, ładnie wybarwiona, nie wypada garściami; Hesia ma ogromne, rozłożyste wąsy, tym fisiowym też niczego nie brakuje.
  • Skóra pozbawiona wyprysków, ran, świądu czy łupieżu; problemy skórne są nam zupełnie obce.
  • Żadnych problemów z trawieniem, zatwardzeń, biegunek, kłopotów z zakłaczeniem, nigdy.
  • Odchody po mięsie pojawiają się co kilka dni, są niewielkie, suche i niemal pozbawione zapachu (nie-barferzy często nie wierzą, że kupa może nie śmierdzieć - ale takie są fakty! Mam kuwetę pod biurkiem, a nawet nie poczułam, kiedy Fisiek wykopał urobek na podłogę i leżał tam sobie długi czas. A ostatnio po karmie zapach spod żwirku unosił się po domu przez wiele godzin...), składają się głównie z sierści - większość pożywienia zostaje strawiona i przyswojona. Ten punkt najbardziej przekonuje mnie do mięsa, nie mogę znieść bomby biologicznej w kuwecie po gotowcach (kociarze, na pewno znacie te "aromaty") i zastanawiam się - co takiego dodano do karmy, że kot nie trawi jej tak dobrze jak BARFa?
  • Koty są szczupłe, umięśnione i pełne energii, nie mają problemów z utrzymaniem wagi.
  • Żadnego osłabienia odporności czy drobnych infekcji, wizyty u weterynarza jedynie w formie profilaktyki. Hesia, od początku u mnie na BARFie, jeszcze na nic nie chorowała, całkowity okaz zdrowia.
  • Dzięki niskiej podaży węglowodanów, gryzieniu mięsa i czasem kości (oraz dodatkowo zabiegom pielęgnacyjnym, ale to bardziej wspomagająco) uzębienie Fiśka jest w świetnym stanie, z minimalnymi przebarwieniami, a zapach z pyska nie zabija. U Hesi  gorzej, ale też nie ma tragedii.

Nie wykluczam, że kiedyś z tego zrezygnujemy, przynajmniej na jakiś czas. Jeśli nie będę mieć możliwości przygotowywania mieszanek, to pogodzimy się z gotową karmą, wybierając jak najzdrowsze opcje. Jednak na razie jestem zachwycona takim żywieniem, w pełni do niego przekonana i nie zamierzam go porzucać, za dużo widzę w nim dobrego. Nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywać, niech każdy karmi jak uważa (i jak wybredne koty zechcą). Komercyjne karmy nie są złe i na pewno do wielu kociarzy powyższe argumenty nie trafią, bo ich inaczej żywione koty mają się równie dobrze. Dla mnie jednak BARF to jedyna słuszna dieta* i dobrze mi z tym, kociastym również ;).

*Słuszniejsze byłoby tylko karmienie całymi zwierzątkami, Whole Prey Model, na który na razie się nie porywam, ale może kiedyś zobaczycie na blogu i mysie truchełka...

16 komentarzy:

  1. Na pewno warto , tylko to trochę skomplikowane dla laika ;)
    Jakby nie zorganizowanie tych wszystkich suplementów , to kto wie może i ja bym się skusiła na Barfa. Tym bardziej że moje też jedzą mięsko , więc szykuję i mrożę wiele porcji na zaś .
    A skąd bierzesz suszoną krew i te wszystkie preparaty ?
    Najbardziej się boję że nawet jak to wszystko skompletuję ,zacznę robić to moje koty to oleją :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wydawało mi się to przerażająco trudne, ale jakoś tak powoli sobie wszystko poukładałam :)
      Te wszystkie cuda wyszukuję w różnych sklepach internetowych - jak zaczynałam było ciężko, teraz suplementy to coraz bardziej opłacalny biznes, chyba nawet dałoby się wszystko skompletować w jednym miejscu- korzystałam z ModernPet i Babuzoo, dawniej z Ekozwierzaka (z którym teraz coś się porobiło, ale ma wrócić). To wszystko jest drogie, a ryzyko, że koty wzgardzą ogromne :/ Taniej jest zakręcić się w kramiku na barfnym forum, może nawet udałoby się tam załatwić mniejsze ilości składników na spróbowanie - ale ja nie mam do tego szczęścia, raz tylko udało się odkupić prywatnie krew wołową :)

      Usuń
    2. Zapomniałabym - naturalną witaminę E kupuję w aptece, to najłatwiej dostać :) A alternatywą dla tych wszystkich suplementów jest jeden, ale uproszczony, więc z niedociągnięciami - Felini Complete dostępny w zooplusie, większość od niego zaczyna :)

      Usuń
    3. Jak wrócę z wakacji to pomyślę o tym uproszczonym suplemencie na początek ;)
      Dzięki za porady

      Usuń
  2. I piszesz ten blog jak my zamówiliśmy właśnie Orijen, serio? :D
    A tak na poważnie, zazdroszcze takiej wiedzy w kocim BARF'ie, ja chciałabym by Dyzio jadł BARF, ale nie mam tak dużej wiedzy, choć na pewno taki barf był by zdrowszy niż marketówki (mówie tu o BARF'ie bez ogromnej wiedzy). Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad BARF'em dla mojego psa, póki co je suchą karmę i czasem surowe mięso, może niedługo się w 100% na to zdecyduje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy BARFie może i jest więcej roboty, ale on po prostu jest tego warty.
    Gdy będę mieć znów kociaka, to zapewne wypróbuję BARFa. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko BARF jest wart naszego wysiłku :) Ja sama nadal muszę uzupełnić wiedzę, ale na pewno nie zamierzam pozostać przy FC, nie mogę się doczekać przejścia na wyższy poziom :D A na efekty wciąż czekamy, oby moja praca nie poszła na marne :) Znam te wyrzuty sumienia, dzisiaj (tak, znowu) zapomniałam wyjąć mieszankę i jestem zmuszona karmić niedobrą suchą ;-;
    Cudne zębiska *-* (Soniu, dlaczego musisz mieć z tym problemy :c)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze i niezmiennie - podziwiam Cię za BARF i wytrwałość! No i zazdroszczę tych niepachnących kup ;)
    Ja Andrzeja karmię kupowanymi karmami, plus od czasu do czasu surowe mięso, ale na szczęście żadnych problemów ze zdrowiem nie ma. A w przyszłości kto wie, może i ja na to się skuszę, takie karmienie jest na pewno zdrowsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje zwierzaki nie są na diecie BARF, dużo jednak o niej czytałam i być może kiedyś na nią przejdą. :)

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. heh dobrze miec koty, ktore lubia mieso... Huan, ktoremu nawet by się to przydało gardzi, z miesa tylko wołowina lub cielęcina - bez tłuszczu! wiem, mowi sie ze wystarczy przeglodzic - to zapraszam - 24h go nie wzruszaj. pokrojone na kosteczki kawałeczki serduszka ukryte pod wolowina rozniosl mi po pokoju co do jednego :P

    powodzenia u Was i oby kociaki byly dalej zadowolone :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Molly nie jest na BARFie, ale czytała dużo pozytywnych opinii na ten temat. :)
    Fajnie, że u Was ta dieta się sprawdza.
    Ach te ostatnie zdjęcie, cudowne <3 :D
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się boję że nie dostarczę wszystkich składników no i komentarzy wszystkich dookoła "niby tak naturalnie żywisz a suplementy mu wciskasz i wątrobę zniszczysz". jako psiarz wybieram karmy z dużą (może nawet "gigantyczną") ilością siarczanu chondroityny, który jest nam potrzebny przy bieganiu, co prawda to lekki pies i stawy nie są obciążane mocno, ale jednak wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ile wydajesz na BARF na kota na miesiąc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mięso to najwyżej 40zł, zależy od mięsa, ale dochodzą do tego suplementy,co kilka miesięcy trzeba coś dokupić i wydać te dodatkowe kilkadziesiąt-150zł.

      Usuń
  11. Czy podzieliła byś sie dokładnym przepisem krok po kroku z czego składa sie mieszanka i jak się ją robi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do odwiedzenia BARFnego forum - http://www.barfnyswiat.org/viewforum.php?f=14 tam zdobędziesz wiedzę od ludzi bardziej kompetentnych niż ja.

      Usuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.