sobota, 29 sierpnia 2015

Podsumowanie wakacji z kociastymi

Jako, że pomysłów na posty ostatnio nie brakowało, to dawno nie pisałam tak ogólnie, jak się miewają kociaste. Za nami dwa miesiące wakacji, czas coś naskrobać.


Na początku lipca małe zamieszanie związane z malowaniem salonu. Fiśki remont i przemeblowanie zniosły bardzo dzielnie i oczywiście pomagały, jakżeby inaczej. Zwłaszcza Heś - nasza wybitna dekoratorka wnętrz - nadzorowała uważnie przebieg prac, obserwując każdy ruch pędzla. Felin pilnował sprzętu, no wiecie, drabina i tak dalej.


Większość lata bure spędziły tak jak typowe koty - leżąc plackiem na podłodze. Właściwie, to leżeć  można też w wielu innych miejscach. Legowisko na parapecie było tymczasowe, ale tak się spodobało, że chyba pomyślę o zorganizowaniu go na stałe.



Jeśli jesteśmy już przy legowiskach... kiedy Fiś dobrał się do papierowej torby, nie wychodził z niej chyba ze dwie godziny.



Felaś jest uzależniony od gryzienia, nie byłby sobą, gdyby nie skosztował swej nowej zabawki. (W tle udko Heśki).


A to zdjęcie idealnie oddaje różnice w charakterach moich kociszczy :).



Kociaste przeżyły też coś bardzo dla nich nieprzyjemnego... odwiedziny dzieciaków.


Moje koty do dzieci się nie nadają. Hesia ogólnie nie potrzebuje ludzi do szczęścia, a Fisiek boi się każdego gwałtownego ruchu i najmniejszego hałasu... na początku było znośnie, bure zostały przekupione jedzeniem i wytrzymały jakoś głaskanie.


Później trzylatek się rozkręcił i ganiał koty po całym domu... Heś patrzyła na niego z pogardą i schowała się na lodówkę (nastąpiła atrakcja pt. kot w misce), a załamany Fiś zaszył się w kącie. Niemiła wizyta. Starsze w porządku, ale takie małe to dla moich kotów zbyt wiele.


Poza tym, Hesia nadal jest Hesią, czyli nieznośnym uparciuchem. Najbardziej załamała mnie, gdy wybraliśmy się na odrobaczanie (dzięki Dzidzi straciłam umiejętność samodzielnego podawania kotom tabletek). O dziwo łyknęła pastylkę bez większych scen, ale za to zaraz po powrocie do domu ją zwróciła. Odpuściłam licząc na to, że niewychodzące koty za bardzo robaków nie nałapały. Wcześniej niż w styczniu ich podtruwać nie zamierzam, ale wtedy chyba zostaniemy w lecznicy z pół godziny, dla pewności... 


Za to Fiś robi coraz więcej postępów, z dnia na dzień częściej się tuli, wskakuje na kolana, daje się głaskać i tak dalej. Zachwycam się misiowatym Fisiem, ale jednocześnie dziwię i zastanawiam, czy może przyczyną zmiany nie jest coś, o czym nie wiem, coś niedobrego z Fisiem albo ze mną. Przewrażliwienie.

13 komentarzy:

  1. Felin robi się jak mój Dyzio. Też mnie to zastanawiało co go tak zmieniło, ale jakby nie patrzeć same korzyści. Ostatnio sam z siebie przyszedł do mnie gdy zasypiałam i przez pół godziny ze mną leżał, to było podajżane.

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze podziwiam jak koty leza, przednie lapki w jedna strone a tylne w druga, ze im tak wygodnie skreconym :)
    sliczne fiski :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba normalne, że koty z wiekiem się robią coraz bardziej przytulaste, bo Shogun ma tak samo ;) Ostatnie zdjęcie </3 xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak koty pomagające podczas remontu :) Miejsc do leżenia jest mnóstwo, a w upał i tak przecież nie ma nic lepszego do roboty :3 (świetne miejsce na parapecie ^^) Bardzo podoba mi się zdjęcie Fisia w torbie i rozciągniętej Hesi, haha :D Małe dzieci i Fisie to złe połączenie, dobrze, że na co dzień ich u Ciebie nie ma ;-;
    No tak, Hesia jak zawsze niemożliwa, a Fiś kochany ;-; <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Może Fiś będzie taki jak moja Lili, ona ciągle się przytula i uwielbia spać obok mnie :) Pozdrawiamy i życzymy dalszych postępów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Fiś był w wieku Lili to też się tak przytulał, a potem mu przeszło na wiele miesięcy :D Taki jakby bunt okresu dojrzewania, oby Lili się tak nie zmieniała :)

      Usuń
  6. U mnie w ciągu ostatniego miesiąca było parę wizyt mojego brata i jego rodziny, w tym mojego bratanka, która ma 5 lat, ale nie uganiał się zbytnio za kotem, było tylko "o, Ania, zobacz, kotek przyszedł" :D więc bardzo spokojnie, a Enzowi sporadyczne pogłaskanie przez niego nie przeszkadzało :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Andrzej raz miał do czynienia z rozbrykanym 3 latkiem - i nawet jedzeniem nie dal się przekupić, tylko bardzo szybko schował się na szafę. Koty raczej nie lubią takich małych, głośnych obcych ;)
    A Fiś coraz bardziej przytulaśny, bo to przychodzi z wiekiem - możesz tylko się cieszyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnie zdjęcie z wielkimi okrągłymi oczkami- piękne :)!!! Jaki on ma ładny, zielony kolor oczu!

    a Hesia to mała diablica - ale wykombinowała z tą tabletką...

    OdpowiedzUsuń
  9. Typowa kocia matka! Kot sie uczuciowy robi, a ta się doszukuje czegos niedobrego miast się cieszyć!! :)

    Aż mi przypomniałaś traumę sprzed paru lat. Też nas dzieci kiedyś odwiedziły (pierwszy i ostatni raz). Młodszy syn koleżanki to takie typowe adhd, w dodatku nieuczone szacunku do zwierząt. Zwierze zabawka. Matka co najgorsze też ma takie podejście :/ W każdym razie jak mi kotem cisnął przez pół pokoju bo : ciociu ja go latać ucze" to myslałam, że dupsko spiore. Wiem, że nie jego wina, wiec skończyło sie na zakazie podchodzenia do zwierzat

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że spędziliście wakacje bardzo przyjemnie, z resztą z takimi cudownymi kotami nie da się inaczej. :)
    Piękna zdjęcia, ostanie najlepsze <3
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że wakacje zostały fajnie spędzone. :)
    Zdjęcia wyszły ci bardzo ładnie!
    Na tym ostatnim Fiś wygląda tak uroczo. :D

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.