sobota, 2 stycznia 2016

Wracając...

Nie było nas tu aż dwa weekendy, to pierwsza taka dłuższa przerwa. Obawiam się też, że nie ostatnia. W ramach zadośćuczynienia wrzucam większą ilość zdjęć ;).


Nastawieniem do świąt przypominam nieco Ebenezera Scrooge'a sprzed jego wewnętrznej przemiany, więc postanowiłam uciec z blogosfery pełnej świecidełek i życzeń, żeby się nadmiernie nie irytować bez potrzeby. Teraz wracam i przynoszę Wam... święta. A jednak. Bo o czymś napisać trzeba, a że Heś tak ładnie pozowała wśród ozdób...




Wolny czas spędzany był tak, jak kociarze lubią najbardziej - z kotem rozmruczanym na kolanach w trakcie czytania książki albo oglądania filmu. Felin nadaje się do tego idealnie.




A widok Fiśka w muszce - zabójczy :D.


Choinka żyje i ma się nieźle. Nikt jej nie obrzygał w miłosnym szale, ani bawiąc się w elektryka nie poprzegryzał włączonych światełek (zapewne tylko dlatego, że kabelki są schowane), jak to miało miejsce rok temu. Ale wąchanie obowiązkowe!



Prezentów koty nie dostały, opłatkiem też się z nimi nikt nie dzielił ;). A wigilijny posiłek się nie udał, Hesia zakrztusiła się tuńczykiem i wszystko wylądowało z powrotem w podstawionej misce...


Felin został strażnikiem Teksa... to znaczy choinki. Czasem wymienia się na warcie z Hesią, ale przeważnie woli pilnować osobiście.


Jednak przypadkiem okazało się, że taki święty to on nie jest...
Zdarza mu się też pogryzać gałązki, ale tylko troszeczkę.



Sylwester Fiś spędził pod stołem, o północy przeniósł się za kanapę. Hesia wylegiwała się na fotelu przed telewizorem, a później zaczepiała schowanego Felasia. Tej małej to nic nie rusza.



Ach, i oczywiście, prawdziwi twardziele piją wodę prosto spod choinki! Czyste miseczki ze świeżą wodą? Niech się Heśka częstuje. (Wczoraj w nocy razem popijali ze stojaka).


A kretyńskie ozdoby też nie są dla twardzieli, więc trzeba się ich pozbyć...


I przerobić na kokardę dla Królewny. Jej to nie przeszkadza. Bo przecież jej nic nie przeszkadza ;).


16 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia :) moje diabły w życiu nie przypozowałyby w czapkach czy kokardkach! :)
    A woda z choinki smakuje najlepiej :) Mamy identyczny stojak, w kuchni stoi woda dla kotów, ale one nie - pielgrzymują do choinki :) :)
    Pozdrawiamy i życzymy jednak mniej przerw w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli nie ma to jak święta z kotysiemi :-)
    Piękne zdjecia robisz ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjęcia;) Można patrzeć i patrzeć... Moja Klara jeszcze zbyt dziecinna i pozować nie chce, nie ma na to czasu, bo przecież tyle jest do zrobienia ;) A to trzeba firanki poprawić, porządek na stole zrobić i na szafkach w kuchni tyle do roboty ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój kot jest bardzo podobny do Twoich i również ma na imię Fisiek :D takie święta z kotem też lubię a najbardziej kocyk, kot i książka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi, ale teraz zostałaś w moich oczach Ebenezerem XDDD
    Świetne zdjęcia *.* U mnie również kultura względem choinki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, kociaste takie piękne! :)
    Dobrze, że choinka cała bo Tigra urządza sobie wędrówki po naszej :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje nie pozwoliły na założenie czapeczki , a miałam aż dwie ;-))
    Piękne zdjęcia !
    Najlepszego w Nowym Roku !

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialne zdjęcia, aż sprowokowały mój uśmiech :D
    Ja święta z kotełkami pamiętam i to niezbyt szczęśliwie, bo jeden z tygrysków postanowił wskoczyć na drzewko, żeby zrzucić bombkę.. :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia ! :) W przypadku moich kotów picie wody spod choinki też należy do zadań dla twardzieli :P Hesia wygląda pięknie z kokardką !
    Szczęśliwego nowego roku!
    -Kotki dwa

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcia! Andrzej też dobierał się do wody w stojaku, chyba jakoś lepiej kotom smakuje taka świąteczna choinkowa woda ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Koty świetnie ci pozowały! :D
    Mi kociaki niezbyt chciały pozować do jakichkolwiek zdjęć, ale tak czy siak jakieś wyszły. :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiekne zdjecia i urocze modele!
    Slicznie wygladaly z kokardka,podziwiam ze hesia wytrzymala tak dlugo z czapka ze zdarzylas zrobic zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ohoohoh, jestem zakochana w tych zdjęciach! :) Sylwester też był całkiem spokojny, Sky hukami się zbytnio nie interesowała, Spike w domu to też spokojny ;). Szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co Ty zrobiłaś mruczkom, że choinka nie zemdlała? Przyznaj się :p

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja na czas świąt też się stąd wyniosłam, przydałoby się w końcu ruszyć i wrócić ;D Szkoda, że się Wam kolacja wigilijna nie udała, przynajmniej koty postanowiły oszczędzić choinkę ;)
    Tak dużo świątecznych Fisiów <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój Dyź też wypijał wodę dla choinki :P Muszka genialna

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.