sobota, 20 lutego 2016

PseudoBarf, czyli jakich błędów nie popełniać przy karmieniu surowizną

Pierwsza reakcja na wieść o istnieniu czegoś takiego jak BARF u większości osób wygląda podobnie - za trudne, zbyt skomplikowane, nie zrozumiem tego i coś namieszam. Wielu odpada już na tym etapie. Inni spokojnie przystąpią do nauki i powoli przejdą na barfną stronę mocy. Trafią się też tacy, którzy, zachwyceni samą ideą, rzucą się na głęboką wodę bez zastanowienia.

O ile pierwszy typ niczym nie ryzykuje, drugi okaże rozwagę i nauczy się na własnych błędach, to trzeci może zaszkodzić kotu. A potem zacznie rozpowiadać o szkodliwości mięsa i nienormalności barfujących, chociaż sam sobie będzie winien. 


Czego więc się wystrzegać? Przede wszystkim zabierania się za BARF bez przyswojenia sobie najbardziej podstawowych zasad. Jeśli będziemy unikać najgorszych błędów, znacznie zbliżymy się do umiejętności tworzenia prawidłowych mieszanek.  

Na początek trzeba wyzbyć się ewentualnego przeświadczenia, że BARF dla kota wygląda tak jak BARF dla psa. Otóż nie wygląda, wymaga więcej precyzji i innych proporcji składników. To jedna z możliwych przyczyn błędów - ktoś pomyślnie barfuje ze swoim psem, podejmuje decyzję, że kota też zacznie tak karmić, a potem nie zwraca zbyt wiele uwagi na kocie zasady diety i wychodzi z błędnych założeń, bo przecież barfowanie jest mu dobrze znane.

Podawanie mięsa w dowolnej ilości, bez suplementów
Samo surowe mięso może być tylko dodatkiem do diety, urozmaiceniem, ale nie stanowić jej podstawę. Nie na tym polega BARF, co było podkreślane na tym blogu kilkakrotnie. Mieszanka musi być właściwie zbilansowana za pomocą suplementów, kości, tłuszczu i podrobów w odpowiednich proporcjach.


Odmierzanie suplementów "na oko"
Dokładność co do miligrama nie jest konieczna, nie przesadzajmy, ale metoda "wezmę łyżeczkę tego, szczyptę tamtego, a to fajnie wygląda, to dodam trochę więcej", do niczego dobrego nie doprowadzi. Nie po to stworzono gotowe przepisy i kalkulatory, żeby dawkować składniki wedle swego widzimisię. Może to mieć bardzo nieciekawe konsekwencje zdrowotne.

Stosowanie dużych ilości kości i podrobów, zwłaszcza wątroby
Tak jak suplementy, te produkty zwierzęce należy podawać w przemyślany sposób. Zmielenie kotu kilograma kurzych korpusów z dwoma kilogramami serc i wątroby, bo to takie tanie mięso, nie będzie barfem, tylko głupotą. Tego nawet nie można uznać za mięso i stawiać z nim na równi. Kości to źródło wapnia i fosforu, na które trzeba zwracać szczególną uwagę ze względu na delikatne kocie nerki. Wątroba jest bogata w witaminę A, której nadmiar może być niebezpieczny dla zdrowia.

Zastępowanie zalecanych suplementów niesprawdzonymi zamiennikami
Nie po to opracowano spisy suplementów i wprowadzono do kalkulatorów konkretne produkty, żeby zastępować je "jakimiś witaminkami dla kotów" i udawać, że wszystko jest w porządku, bo kot nie dostaje samego mięsa.
Owszem, można stosować tańsze czy łatwiej dostępne zamienniki, ale tylko, gdy ma się  pewność co do tego, czy to taki sam produkt o tych samych właściwościach, a nie coś zupełnie innego pod podobną nazwą. Przykładowo tauryna. Nikt nie każe kupować tych małych, bardzo drogich pudełeczek "tauryny dla kota", można wybrać inną, bardziej ekonomiczną wersję. Problem w tym, że chociażby tauryna dla kulturystów, tak zachęcająca ze względu na cenę, zazwyczaj nie jest czystą tauryną, tylko preparatem zawierającym też inne substancje i nie nadaje się dla kota.

Opieranie diety kota cały czas na tym samym przepisie
Niewybaczalnym błędem może nie jest, ale ryzykiem już tak. Siła BARFa tkwi w różnorodności. Różne kombinacje mięs, a wraz z nimi innych składników, zapewniają bezpieczeństwo. Unikniemy niedoborów czy nadmiarów, możliwych przy długotrwałym karmieniu ciągle tą samą mieszanką, która może mieć niedociągnięcia, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy.


Używanie tylko chudych mięs (np. filet z kurczaka)
Kot potrzebuje tłuszczu, przerabia go na energię. Chude mięso = mało tłuszczu i bardzo dużo białka. Bardzo dużo białka = szkodliwie dla zdrowia. Najlepsze mięso dla kota to mięso tłuste, a w przypadku drobiu ze skórą. Chude wydaje się właściwe tylko z ludzkiego punktu widzenia. Naturalna kocia ofiara składałaby się z czegoś dużo "brzydszego", dlatego też dla kota wybierajmy raczej "brzydkie" skrawki wołowe zamiast bardziej estetycznych filetów i polędwic. Przy okazji będzie to dużo tańsze rozwiązanie.

Gotowanie/sparzanie mięsa
Oczywiście nie szkodzi, ale nie można tego nazwać BARFem, który polega na podawaniu produktów surowych, nieprzetworzonych. Szkoda czasu i gazu na gotowanie, przez obróbkę termiczną mięso dużo traci na wartości i inaczej się trawi.

Podawanie owoców, nabiału, dużej ilości warzyw, wypełniaczy typu ryż, kasza, makaron
BARF dopuszcza warzywa w niewielkich ilościach, jeżeli kot ma problemy z wydalaniem po pokarmie bez błonnika. Jeśli jednak pupil dobrze sobie radzi bez warzywnego wypełniacza, nie trzeba go dodawać. Innym rozwiązaniem jest stosowanie substancji balastowej w postaci łupin nasion babki płesznik lub babki jajowatej (psyllium).
Owoce i produkty zbożowe, bogate w węglowodany, się dla kota nie nadają i nie mają nic wspólnego z BARFem. Tak samo produkty mleczne, niebędące naturalnym pożywieniem kota, nie wpasowują się do idei tej diety.

6 komentarzy:

  1. Zwięźle i dobrze napisane - tych błędów każdy powinien się wystrzegać, byle jeszcze ludzie o tym wiedzieli, o tym, co jest dla kota niedobre ;')
    BARF nie jest prostą dietą. Sama do teraz się zastanawiam czy nie podeszłam do niego od złej strony. Ale pewnym jest, że nie można się za BARFa brać, gdy występują pewne wątpliwości. Mamy przerwę (choć brakuje mi tego).

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło było się z tym zapoznać i czasami zastanawiam się nad BARFem ale wydaje mi się, że chyba by mnie to przerosło albo musiałabym kupić przemysłową zamrażarkę bo przy żywieniu 2 razy dziennie trzech kotów w domu i dwóch na dworze chyba brakłoby mi miejsca na trzymanie tego wszystkiego. Póki co karma sucha, mokra i oczywiście mniej więcej raz w tygodniu mięsko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przydatne informacje.
    Nie jednej osobie na pewno się przydadzą. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przydatny post :). Trochę żałuję, że póki co nie możemy wrócić do barfa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny,konkretny post.Jaka szkoda,że moje kociaste nie chcą tylko BARF,mają pęd do saszetek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przydatny artykuł, dzięki :)
    http://owcewgorach.pl/ Zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.