sobota, 28 maja 2016

Razem

Choćby miały otwartych kilka okien, zazwyczaj siedzą oboje przy tym samym, może tam, gdzie w danej chwili jest najciekawszy widok. I nie walczą o miejsce, nie przeganiają się, tylko się nim zgodnie dzielą.



Albo może są upartymi osiołkami i żadne nie chce ustąpić ;).



Czasem się zdarza, że Fisiek chce przejąć parapet dla siebie. Fisiek, nie twardzielka Hesia, tylko właśnie ciapuś Fisiek. Jest tak upierdliwy, że Królewna dla świętego spokoju się wycofuje.



A takie widoki są najmilsze. Nie ma to jak wzajemna pielęgnacja futerka :).



A tak odbiegając od tematu (czy tu w ogóle jest jakiś temat? Ostatnio nie ma weny, są tylko zdjęcia, bo lubię je tu wrzucać na pamiątkę), czas najwyższy zrobić kociastym kontrolne badania.


Fisiek miał ostatnie koło roku temu, Hesia jeszcze nigdy... i tak jakoś nie mogę się za to zabrać. Chyba po prostu boję się wyników. Tak wygodnie nie musieć przejmować się kocim zdrowiem. Oba buraski są stale w dobrej formie, ale kto wie, co się dzieje tam w środku.


I jeszcze jedno - znacie jakiegoś kota, który ma... łyse pięty? Szorstkie łyse placki na samych koniuszkach. Z tego co wiem to się zdarza, może się Fiśkowi po prostu wytarły od ciągłego siedzenia na ciężkim tyłku, ale gdzieś tam z tyłu głowy kołacze się myśl, że może to coś więcej niż zwykłe obtarcia.


Ma to już od dłuższego czasu, ciężko stwierdzić od kiedy. Zauważyłam te placki całkiem przypadkiem, stopa to nie jest zbyt rzucająca się w oczy część kota. W ogóle się nimi nie interesuje, to chyba mu nie przeszkadzają.

sobota, 14 maja 2016

Przy oknie najlepiej

Maj, coraz cieplej, bardziej słonecznie, wiosna w pełni. Koty starają się to jak najlepiej wykorzystać.



Okno teraz częściej jest otwierane, więc automatycznie to tam teraz najchętniej przebywają kociaste i "wietrzą się" do znudzenia.



Skoro tak im się tam podoba, trzeba było uczynić parapet jak najbardziej przyjemnym miejscem. I tak oto mamy tam miskę z wodą i doniczkę ze świeżą trawą, którą tak się bure kozy objadły, że teraz już przestała je interesować. I dobrze, bo zwracały ją w równie dużych ilościach. Nie ma to jak wdepnąć w zwrot trawy o poranku... ale po to ona przecież jest, żeby oczyścić żołądek z ewentualnych kłaczków.



Poza wodą i roślinnością jest jeszcze wygodny kocyk. Wystarczyło przenieść go w inne miejsce, by stworzyć kotom nowe atrakcyjne legowisko. Zachwycona Hesia prawie się stamtąd nie rusza. Fisiowi też czasami uda się tam poleżeć, zastanawiam się nad drugim kocykiem na innym parapecie ;).


Siatki na oknach to naprawdę świetna sprawa, powinny być wymieniane jako podstawowy element wyprawki dla kota. Wygoda i bezpieczeństwo, a tyle kotów straciło zdrowie i życie przez to, że nie zostały założone... czy to naprawdę taki problem?


Te nasze to nawet nie są odpowiednie siatki, tylko zwykłe moskitiery założone w czasach, kiedy się nawet nie myślało o tym, że w domu będą jakieś koty. Ich wytrzymałość jest wątpliwa, ale pod nadzorem świetnie spełniają swoją kocioochronną funkcję.


Kociaste dzięki nim mają zapewnione spokojne, bezpieczne miejsce. A o tym, jak wspólnie z niego korzystały, w następnym poście, żeby już nie przedłużać, bo zdjęć się trochę uzbierało ;).