sobota, 9 lipca 2016

Przetestowane: przysmaki GranataPet Feinis

Ilość: 50g
Cena: ok 5-7zł
Skład i warianty smakowe:
kaczka z kocimiętką: mięso z kaczki (42%, suszone i drobno mielone), płatki ziemniaczane, nasiona granatu (6%), tłuszcz drobiowy, drożdże piwne, liście kocimiętki (2%, drobno mielone), olej z łososia (1,5%)

drób z trawą dla kota: mięso drobiowe (41%, suszone i drobno mielone), płatki ziemniaczane, tłuszcz drobiowy (12%), nasiona granatu (5%), lucerna (5%, drobno mielona), drożdże piwne, olej z łososia (1,5%)

dziczyzna z żurawiną: dziczyzna (40%, suszona i drobno mielona), płatki ziemniaczane, nasiona granatu (5%), tłuszcz drobiowy, drożdże piwne, olej z łososia (1%), żurawina (1%, drobno mielona)


Naturalne przysmaki z suszonego mięsa to to nie są, znaczną część zawartości stanowią ziemniaki. Nie jest to jednak zły skład, duży plus to brak cukru i innych niezdrowych dodatków, tak często dodawanych do przysmaków. Zamiast tego mamy naturalne suplementy w niewielkich ilościach (olej z łososia, drożdże piwne). 
W wersji drób z trawą dla kota, rolę trawy chyba ma pełnić lucerna, bo nic innego tego typu w składzie nie znalazłam. Ten wariant smakowy jest też dostępny pod nazwą "kurczak z trawą dla kota" albo "drób z kocią trawką".

My przyjrzeliśmy się bliżej kaczce z kocimiętką.



Wygodne (i ładne) opakowanie ze strunowym zamknięciem zapobiegającym wysychaniu zawartości. Przysmaki o niezbyt intensywnym zapachu, twarde, niepodzielne, i co najważniejsze - dość duże. Hesia ma problemy z pogryzieniem*, nie są więc najlepsze dla kotów o drobnych pyszczkach.

*Trzeba wziąć poprawkę na to, że Heś ogólnie słabo sobie radzi z każdymi przysmaczkami, z tymi jak do tej pory najgorzej.


sobota, 2 lipca 2016

Jest lato, jest i balkon

Może nie za bardzo jest, ale akurat się udało, dawno nie było balkonowych zdjęć, a pogoda trafiła się idealna na wyjście.


W tym sezonie Heś była na balkonie dwa razy, Fisiek raz. Nie wychodzę z nimi dlatego, że nie chcę, by im się to za bardzo spodobało. Wtedy mogłyby wystawać przed balkonowymi drzwiami i próbować przedostać się na zewnątrz. A jak wiadomo, wystarczy sekunda i kot już jest tam, gdzie nie powinien. Nie mogę ryzykować. Póki co, wcale nie zależy im na balkonie i nie garną się do wychodzenia. Lepiej, by tak zostało.


Z Hesią to bym mogła tam spędzać dużo czasu, z nią to sama przyjemność i zero stresu. Dzidzia to oaza spokoju, przejdzie się trochę, a potem leży i korzysta z promieni słonecznych. Fisiek to zupełnie inna bajka, szarpie się i próbuje żreć trujący bluszcz.


Na zewnątrz jest dużo wąchania... oboje interesują się tymi samymi miejscami, pewnie jakieś koty tu przychodzą i oznaczają teren.. Za czasów Klucha pełno się ich kręciło pod domem, teraz już prawie żadnych nie widuję, ale może pojawiają się w środku nocy.



O czym by tu jeszcze napisać... Felaś umownie skończył trzy lata, a prezent w postaci kontrolnej wizyty u weterynarza jeszcze niezrealizowany. Brak motywacji, nagle znajduję tysiąc powodów, by to odłożyć na później. Jak będę o tym w kółko tu pisać, to wreszcie się zmusimy ;). Fisiek chyba nie ma nic przeciwko temu, żeby się tam nie wybierać ;).


Jak Felaś to i Hesia, czas się przekonać, jak zniesie pobieranie krwi. Do dzielnych pacjentek nie należy, połykać tabletek nie chce, zawodzi przy byle szczepionce, więc może narobić scen.  Zobaczymy.


Upały znoszą dobrze, rano i wieczorem świrowanie, w ciągu dnia leżenie plackiem, apetyt normalny. No, właśnie się skończył zapas puszek i póki kurier nie przybędzie, to jedzą tylko BARFa, więc Fisiek postanowił nie jeść śniadań. Przynajmniej wrócił do swojej stałej wagi 4,8kg i wygląda ślicznie.