sobota, 2 lipca 2016

Jest lato, jest i balkon

Może nie za bardzo jest, ale akurat się udało, dawno nie było balkonowych zdjęć, a pogoda trafiła się idealna na wyjście.


W tym sezonie Heś była na balkonie razy dwa, a Fisiek jeden. Nie wychodzę z nimi dlatego, że nie chcę, by im się to za bardzo spodobało. Wtedy mogłyby wystawać przed balkonowymi drzwiami i próbować przedostać się na zewnątrz. A jak wiadomo, wystarczy sekunda i kot już jest tam, gdzie nie powinien. Nie mogę ryzykować. Póki co wcale im na balkonie nie zależy i nie garną się do wychodzenia. Lepiej, by tak zostało.


Z Hesią to bym mogła tam spędzać dużo czasu, z nią to sama przyjemność i zero stresu. To oaza spokoju, przejdzie się trochę, a potem leży i korzysta z promieni słonecznych. Fisiek to zupełnie inna bajka, szarpie się i próbuje żreć trujący bluszcz. Czyli jak w tamtym roku. 


Na zewnątrz jest dużo wąchania... oboje interesują się tymi samymi miejscami, choć śladów nie widać, to pewnie jakieś koty tu przychodzą i sikają. Za czasów Klucha pełno się tego kręciło pod domem, teraz już prawie żadnych nie widuję, ale może pojawiają się w środku nocy.


Kiedyś surowe kości zamiast w śmieciach wylądowały na balkonie i udało mi się zobaczyć, jak jakieś kocisko zaciągnęło je na dach obok i pożarło, ale teraz ta stołówka zamknięta, żeby się do kociastych intruzi tak blisko nie schodzili.


O czym by tu jeszcze napisać... Felaś umownie skończył trzy lata, a prezent w postaci kontrolnej wizyty u weterynarza jeszcze niezrealizowany. Brak motywacji, nagle znajduję tysiąc powodów, by to odłożyć na później. Niedługo się uda, na pewno. Jak będę o tym w kółko tu pisać, to wreszcie się zmusimy ;). Fisiek chyba nie ma nic przeciwko, żeby wcale się tam nie wybierać ;).


Jak Felaś to i Hesia, czas się przekonać, jak zniesie pobieranie krwi. Do dzielnych pacjentek nie należy, połykać tabletek nie chce, zawodzi przy byle szczepionce, więc może narobić scen.  Zobaczymy.


Bure upały znoszą dobrze, rano i wieczorem świrowanie, w ciągu dnia leżenie plackiem, apetyt normalny. No, właśnie się skończył zapas puszek i póki kurier nie przybędzie, to jedzą tylko BARFa, więc Fisiek postanowił nie jeść śniadań. Przynajmniej wrócił do swojej stałej wagi 4,8kg i wygląda ślicznie. W najgorszym momencie było 5,2kg, a to już zdecydowanie przesada.

Kończę tę bazgraninę i zostawiam Was ze zdjęciami:





13 komentarzy:

  1. Na prawdę podziwiam - latem z zamkniętym balkonem. Ja także bałam się otwierać balkon, ale nadeszły upały i miałam dość, jakoś musi być. Teodor ma fajną zabawę przeskakując z barierki na parapet mojego okna i tak wchodzi do domu. Nie martwiłabym się, gdyby nie to, że to 4 piętro! Jednak inaczej byśmy się ugotowali. Moja trójca nie dałaby rady cały dzień przesiedzieć w domu, domagaliby się otwarcia balkonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okna mamy wszystkie otwarte, a na nich są siatki. Wolę się gotować niż ryzykować. A zresztą i tak przez większość czasu zamiast chłodu, to tylko żar do domu włazi i lepiej się sprawdza pozamykanie i pozasłanianie wszystkiego.

      Usuń
  2. Piękne koty, cudowne zdjęcia ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. My siedzimy praktycznie cały czas w domu, bo na dworze za gorąco. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia szczęśliwych kotów :-D
    Nie mysleliście o założeniu siatki żeby móc siedzieć przy otwartym balkonie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to był normalny balkon, to siatka by była, a z tym balkonem sprawa jest... skomplikowana, długo by pisać wszystkie "przeciw".

      Usuń
    2. Nasz też nie był łatwy ale się udało ;-)
      Dobrze że Twoje mają szeleczki i czują Pańcię ;-)

      Usuń
  5. Oj ja tez mam koszmarny balkon do osiatkowania, ale się udało. Drogo wyszło bo musiał przyjechać ktoś kto w uprzęży alpinistycznej wywiesił się za balkon ( ale sąsiedzi mieli widowisko), używany jest rano i wieczorem bo w dzień patelnia. Tez zasłaniamy roletami okna aby się nie nagrzało mieszkanie.
    Za to macie porządne szeleczki i kotki są szczęsliwe.
    Niustająco podziwiam urodę Twoich koteczków .... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowne koty ;) sama jestem ich wielką miłośniczką i właścicielką orientalnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia! Szelki na balkon to dobry pomysł, ja tak robię jak jesteśmy u moich rodziców ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro koty nie są aż tak chętne na wychodzenie to nie ma co przesadzać, ale czasem z pewnością miło tam posiedzieć, gdy jest mniej stresu o kota. W domu przy oknie też w końcu dobrze ;).
    Nie wierzę, że to już minęły trzy lata odkąd masz Felina, jak ten czas szybko leci. A wybieranie się do weterynarza to też zawsze jakieś komplikacje, niestety :'D Na szczęście pilnej potrzeby nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda że macie problemy z zabezpieczeniem balkonu, ponieważ widać że ciągnie go na świeże powietrze.. no ale za to mają spacery na smyczy więc jest dobrze :D Długo się uczyły chodzenia na niej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie uczyły, od początku nie było z tym problemów.

      Usuń

Komentarze są wielką motywacją i potwierdzeniem tego, że nas czytacie, dlatego bardzo dziękuję za każde naskrobane słowo :)

Komentarz uznany za reklamę zostanie usunięty.