sobota, 8 października 2016

Dajemy znak życia... i tyle

Zastanawiałam się, czy w ogóle pisać tego posta. Nie podoba mi się to, co stało się z częstotliwością publikowania tutaj wpisów - kiedyś pojawiały się regularnie co tydzień, potem co dwa tygodnie, a we wrześniu już był tylko jeden... możliwe, że na razie tak zostanie, jeden wpis w miesiącu, żeby blog całkiem nie obumarł. Chociaż na tę chwilę nie mam pojęcia, o czym miałabym tu następnym razem napisać.


Zauważyłam, że znaczną część blogosfery dosięgnął ten problem - postów coraz mniej, coraz krótsze, wiele blogów nie odzywa się od miesięcy... nie chcę, by "Bazgroły" podzieliły ten los, zbyt wiele pracy i serca włożyłam w tworzenie tej strony. Nie zamierzam znikać całkowicie, nie jest tak, że blogowanie mi się znudziło. Po prostu... nie wiem. Może potrzebuję przerwy. Pisanie przychodzi mi z trudem, zdania nie chcą się płynnie układać, mam pustkę w głowie. Od kilku miesięcy właściwie nie ruszam aparatu - raz na jakiś czas od niechcenia zrobię na szybko kilka zdjęć, byle jakieś były. Co z tego, że miałam na wszystko naprawdę dużo czasu, skoro zabrakło chęci.


Zawsze starałam się, by moje wpisy miały jako taką jakość i jeśli mam pisać byle co, to wolę nie pisać wcale. Nie porzuciłam blogosfery, jestem tu codziennie, czytam inne blogi, staram się komentować, często zaglądam na Instagrama. Tylko jest to takie bierne obserwowanie.


A ten bezsensowny post ma na celu zakomunikowanie, że żyjemy i wszystko z kociastymi w porządku ;). Felin nadal robi za przytulankę i terapeutę, Hesia zachowuje się jak kilkumiesięczny kociak. Dzidzia generalnie nadal ma mnie w nosie, ale zdarza jej się zasypiać tuż obok albo pozwolić się dotknąć, co jak na nią jest dużym sukcesem, bo te nasze relacje to od zawsze skomplikowane.


Nadal nie byliśmy u weterynarza, motywacji brak, skoro koty zdrowe... ale źle mi z tym, chcę wreszcie zrobić te kontrolne badania. I trochę czasami nie podobają mi się felasiowe oczy, ale jak już się nimi zmartwię, to za chwilę magicznie wracają do normy.


Tak więc jesteśmy tutaj, tylko trochę mniej, nie zapominajcie o nas :).