piątek, 29 września 2017

Czy wszystkie posty muszą mieć tytuł?

W dalszym ciągu nie mam nic do napisania, chciałam tylko wrzucić tu kilka zdjęć, tak dla siebie, bo jak by nie było, to miejsce nadal jest pamiętnikiem z życia moich przerośniętych kociąt. Końcówka lata minęła im leniwie i spokojnie.



Sen na podłodze, sen przy oknie, w zimniejszą noc na wspólnym fotelu. Czasem drobna bójka, czasem ucieczka na lodówkę ze strachu przed odkurzaczem, wtulanie się w człowieków i mruczenie, grymaszenie przy jedzeniu.





We wrześniu wreszcie udało się wybrać na odrobaczanie. Hesia na widok dawno nieużywanego transportera od razu się w nim ulokowała, ale Felin wiedziony doświadczeniem, od razu się ulotnił. Skoro nie chciał wejść do złowrogiego pudełka (jak widać poniżej, zrobił to dopiero po powrocie, gdy podróż już mu nie groziła), to pojechał na szelkach.


Do tej pory nie opuszczał domu w ten sposób i było to dla nas stresujące przeżycie - głównie dla mnie, nie miałam pewności, czy utrzymam tego nieobliczalnego olbrzyma. Jakoś się udało, ale i tak prawie się wyrwał z tych szelek. Hesia w takich sytuacjach jest dużo spokojniejsza, nieruchomo leży na rękach, a Fisiek wyczyniał jakieś akrobacje, krzyczał w samochodzie i wdrapywał mi się na plecy. A niby to on jest ten grzeczniejszy ;).


Przez trzy lata drapak już trochę się zużył i powoli zabieram się do zakupienia nowego, może trochę większego, ale też bez przesady, nie mamy warunków na nie wiadomo jakie drzewka. Się zobaczy, mam już coś na oku. Może zobaczymy go już w kolejnym poście w przyszłym miesiącu, dobrze by było.

sobota, 19 sierpnia 2017

Taka pogoda nie sprzyja działaniu

Zawsze jak mnie najdzie na przeglądanie starych postów, tego wyczuwalnego w nich zaangażowania w kocie tematy itepe itede, boleśnie odczuwam utratę motywacji do tego wszystkiego. Przydałoby się tu być chociaż raz w miesiącu... więc jestem? 

Chcę dalej uwieczniać chwile spędzone z kociastymi, problem tylko w tym, że nie bardzo jest co. A może to i lepiej, przynajmniej nie mamy żadnych problemów. 

Wysokie temperatury tradycyjnie czynią z kotów bezwładne, śpiące całymi dniami placki. Jeśli Hesia się wywala w tej pozie to znak, że lato w pełni.



Ten widok nigdy mi się nie nudzi, a raczej z każdym dniem zachwycam się nią bardziej :). Bycie tak uroczym powinno być zakazane, to szkodzi zdrowiu psychicznemu patrzących ;).


Co nie zmienia faktu, że my się nigdy nie dogadamy i nawet mi na tym nie zależy. Zachwycam się na odległość, tysiąc razy dziennie wyzywam od małpiszonów (i dużo gorzej), napełniam miskę, starczy. Ona ma swoich ludzi, ja mam Fisia, wszyscy zadowoleni z tego układu.


Ostatnio pisałam, że kociastym nie zdarzyło się do tej pory zwracać kłaczków... zaraz po tym ta niedobra Królewna chyba trzykrotnie wyrzuciła z siebie całe kłęby sierści. Muszę uważać na słowa ;). W dodatku początkowo z powodu braku świadków, o kłaczki z góry został oskarżony Felin, jako posiadacz bujniejszej sierści i dlatego, że od zawsze to on ma ze wszystkim problemy. Biedaczek przez kilka dni musiał znosić intensywne czesanie, którego szczerze nienawidzi. Hesia oczywiście także była profilaktycznie poddawana tym torturom, ale przecież jej to i tak nie obchodzi.




Żeby nie było, ten smutny ziemniak też potrafi się czasem tak rozwalić, ale to już musi być temperatura zbliżona do tej w Dolinie Śmierci.


Przez większość czasu preferuje bycie kłębkiem w pudełku, tak bezpieczniej. Póki Hesia nie zagryzie pudełka, plując wokół jego szczątkami...


Na koniec placki zbiorowe, wywaliły te fałdy i udają, że są grube ;).


wtorek, 18 lipca 2017

Trawa dla kota

Nie samym mięsem żyje kot ;). Trawa też jest mu potrzebna, by za jej pomocą mógł sobie oczyścić przewód pokarmowy, przede wszystkim z wylizywanej sierści. Dlatego kotom niemającym możliwości pasienia się na zewnątrz, zasiewamy trawę w doniczkach.


U nas to czasami wygodna do "hodowli" specjalna trawa z zoologicznego, ale przeważnie stawiamy na dużo tańsze "niekocie" ziarna. Nie mam bladego pojęcia o roślinności i nawet ta głupia trawa nie chce za bardzo rosnąć pod okiem tak wybitnego ogrodnika, ale to chyba owies albo żyto ;).


Główną kozą tego domu jest Felin, rzuca się na zieleninę jak durny i potrafi naraz pożreć połowę zawartości doniczki. Hesia zachowuje więcej umiaru. Choć może nie akurat na tych zdjęciach.


Trawę siejemy raz na jakiś czas, bo nie ma komu się tym zająć. Pewnie ten system nie jest najlepszy i bardziej odpowiednie byłoby mieć zawsze dostępną doniczkę ze świeżą trawą, wtedy koty nie opychałyby się nią jak wygłodniałe.


W efekcie jest kilka dni rzygania kilogramami trawy przez wspaniałego Fisia, a potem spokój do momentu, aż znów się uda znaleźć motywację do zasiania nowej porcji.


A Fiś to drań podły, potrafi przyjść z drugiego pokoju specjalnie po to, żeby zwrócić trawę na łóżko... dlatego "dni trawy" nie należą do najprzyjemniejszych ;).


Tyle się słyszy o kłaczkach, ale ja w sumie nie widuję jakichś większych złogów sierści, nie zakłaczają się te moje koty czy co. Nawet nie są zbyt regularnie czesane bo się stawiają bardzo. To znaczy Fisiek, on dostaje szału od czesania, bo Hesi to tam wszystko obojętne (jak i w każdej innej dziedzinie życia, czy istnieje coś, co by obchodziło tego małego potworka, chyba tylko żarcie).







                                               

wtorek, 11 lipca 2017

Feliway na koci stres

Koty to wrażliwe, podatne na stres istoty. Długotrwałe narażenie na czynniki stresujące może doprowadzić do problemów zdrowotnych, dlatego ważne jest, by w porę zauważyć oznaki cierpiącej psychiki i znaleźć rozwiązanie problemu.


Najczęstsze przyczyny stresu to nagłe zmiany w dobrze znanym przez kota otoczeniu:
- przeprowadzka
- remont, przemeblowanie
- nowy domownik (człowiek lub zwierzę, zwłaszcza inny kot)
- hałaśliwe dźwięki
A także wiele innych pomniejszych sytuacji, jak wizyty u weterynarza czy wizyty gości.


Objawami stresu zaś często są:
- załatwianie się poza kuwetą i znaczenie moczem
- ukrywanie się, uciekanie, apatia
- agresja
- nadmierne wylizywanie sierści
- zaburzenia odżywiania (za mały lub za duży apetyt)
- a nawet nadmierne drapanie różnych powierzchni

Jeśli zauważymy tego typu niepokojące zachowania, należy zastanowić się, czy otoczenie kota na pewno jest dla niego przyjazne. Trzeba też jednak wziąć pod uwagę, że kot może nie być "tylko" zestresowany, ale na coś chory - takie same objawy występują również przy wielu schorzeniach, dlatego niezbędna może okazać się wizyta u weterynarza i dokładniejsze badania.

Jeśli nasz kot lub kotka są jeszcze niewykastrowane, najczęściej to właśnie stąd wynikają problemy behawioralne i należy wreszcie poddać zwierzaka zabiegowi.


By wspierać kocie nerwy, można zastosować feromony. Mamy do wyboru spreje do stosowania na małe powierzchnie, obróżki antystresowe oraz dyfuzor. Substancje w nich zawarte mają łagodne, uspokajające działanie. Jednak każdy kot reaguje indywidualnie, więc bywają mało skuteczne.

Dyfuzor podłączamy do kontaktu w miejscu nieosłoniętym przez meble, jedna buteleczka starcza na około cztery tygodnie (w naszym przypadku zużyło się po ledwie trzech).



_______________________
Typowy wyraz twarzy mojego kota nadaje się na wizytówkę stresu i depresji, ale poza tym, nie zmagamy się z żadnym problemem. Feliway dyfuzor kupiliśmy jakoś w lutym, z ciekawości, żeby sprawdzić, czy będzie miał jakikolwiek wpływ na zachowanie kotów. Z dedykacją dla Fisia, który boi się każdego najmniejszego dźwięku, zdarza mu się chować pod stół na widok miski z jedzeniem, przez dwie godziny bać się nieistniejącego potwora w kuchni (gdy Hesia ma wszystko gdzieś, to jej ufam jeśli chodzi o czujnik zagrożeń, ona się boi tylko w uzasadnionych sytuacjach, czyli nigdy, te koty żyją jak pączki w maśle) i ogólnie jeden wielki kłębek nerwów znikąd.
Utrzymuję, że nie zmagamy się z żadnym problemem. On tak ma od zawsze i ja go rozumiem, mam to samo i razem odruchowo panikujemy na dźwięk dzwonka do drzwi na przykład, musi to żałośnie wyglądać. Feliway nie wpłynął w żaden sposób na jego zachowanie (tym bardziej na zachowanie Królewny, która tylko ten dyfuzor raz obwąchała i tyle na ten temat), albo tego nie zauważyłam. To nie stres, ten kot ma trwale uszkodzony umysł i tyle, taki beznadziejny charakter jak mój, przestało to na mnie robić wrażenie już kilka lat temu, da się z tym jakoś egzystować.
Nie no, nie bierzcie tego jakoś bardzo na poważnie.





U kotów w porządku. Już zapomniałam jak wygląda aparat i jak się robi zdjęcia, ale wczoraj sobie przypomniałam i w przyszłym tygodniu postaram się wrzucić post zdjęciowy.

sobota, 29 kwietnia 2017

Odpoczynek trwa

Trzy miesiące (cztery, pisałam tę notkę miesiąc temu i sobie leżała...) bez bloga zleciały nie wiadomo kiedy. Co tydzień odkładałam napisanie posta, "bo nic się nie stanie, jak będzie trochę później", i trochę za dużo minęło tych tygodni. Nie sądzę, by w najbliższym czasie udało się wrócić do regularnego pisania, ale musiałam wreszcie się odezwać, ten blog nadal jest dla mnie czymś ważnym. Nawet, jeśli całe moje zaangażowanie w kocie sprawy gdzieś się zgubiło. Wszystko się zgubiło, ale mniejsza z tym, nie zamierzam się tu użalać z mojego bólu istnienia, nie o tym jest ten blog. 


Koty w normie w każdym razie (nie licząc tego, że jak na moje dawne standardy, to trochę zaniedbane). Od dwóch miesięcy mają obsesję na punkcie nowego legowiska - jestem do sklepowych leżanek sceptycznie nastawiona, nigdy bym żadnego nie kupiła w obawie, że zostanie zignorowane, szkoda pieniędzy. Co innego taki gratis, czemu nie. O dziwo Fiśki okazały się fanami tego popularnego modelu, który otrzymał u nas miano "pontonu".  


Sądziłam, że szybko im się znudzi, a jednak przyjaźń kotów z pontonem trwa już całkiem długo. Głównym zainteresowanym jest tu Fisiek, który spędza w nim mnóstwo czasu, ale i Hesi się zdarza w nim drzemać. 

No dobrze, tu nie drzemie.

Albo, cóż, można też się nim dzielić.  Może przydałby się drugi egzemplarz ;).


Choć każdej nocy znajduję je takie wtulone, ten widok nie przestaje mnie rozbrajać. Urocze puchate kluski. Oczywiście równie często się o miejsce biją i Hesia zawsze wygrywa ;).


Bardzo widać na nim sierść, ale też łatwo się czyści, fajny materiał. I ładny ma ten kolorek ;).


Teraz zawsze mam koty przy sobie, wystarczy położyć obok legowisko ;).